Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wibo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wibo. Pokaż wszystkie posty

sobota, 4 kwietnia 2015

Ulubieńcy marca 2015+ życzenia wielkanocne.

Hej ;)
Wczoraj pojawiła się nowa notka i dziś już jest kolejna! Póki co udaje mi się spełnić postanowienie, częstszego bywania na blogu. Chyba zbliżające się święta tak na mnie wpływają. Dziś zapraszam na ulubieńców kosmetycznych marca.

Tołpa Green, odżywianie, odżywczy krem wygładzający- krem dostępny jest w Biedronce za około 15 złotych. Możecie go kupić w kilku wersjach, ja wybrałam tą do skóry suchej. Choć moja cera jest mieszana, lubię na noc użyć dobrze nawilżającego i odżywiającego kremu. Produkt ma dość gęstą konsystencję, która rozprowadza się całkiem dobrze. Krem szybko się wchłania, a rano wstaje z promienną i nawilżoną buzią. W składzie ma m.in: miód, czarną porzeczkę i masło shea.

Ziaja, Oliwkowa Maść, naturalny opatrunek regenerujący- w marcu dopadł mnie katar, przez który mocno ucierpiała skóra w okół mojego nosa. Próbowałam różnych produktów i aptecznych i drogeryjnych, ale nic nie przynosiło mi ulgi. W końcu za około 5 złotych kupiłam oliwkową maść z Ziaji, która szybko zregenerowała podrażnioną skórę. Jest dość gęsta i wystarczy użyć odrobinki, by zaczęła działać. Myślę, że idealnie sprawdzi się na wysuszonych ustach, łokciach czy innych miejscach, które potrzebują szybkiej regeneracji i dobrego nawilżenia.

Marion, HydroSilk, Jedwabna Kuracja-  produkt, który używam na końcówki włosów, po każdym myciu. Chroni je, nawilża i ułatwia rozczesywanie. Kosztuje około 6 złotych. Dostępny jest też w większym opakowaniu.

Wibo,, Boom, Boom, Mascara- oto tusz, który dostałam w Joy Boxie. Przeczytałam o nim wiele negatywnych opinii, ale u mnie sprawdza się całkiem dobrze. Potrafi naprawdę pięknie wydłużyć i pogrubić nasze rzęsy, ale trzeba nauczyć się go używać. Nie można z nim przesadzić, bo może skleić rzęsy i stworzyć nieestetyczne gródki. Kosztuje około 12 złotych.

Avon, szminka do ust "Zmysłowa przyjemność"- pisałam o niej tutaj: klik. Jest to produkt, który pielęgnuje nasze usta, a jednocześnie pokrywa je soczystym kolorem.


To już wszystko na dziś, ale......  ponieważ święta zbliżają się wielkimi krokami, chciałabym złożyć Wam, oraz Waszym najbliższym życzenia:

Zdrowych, słonecznych i smacznych świąt. Odpocznijcie i czujcie się wspaniale. Wesołych Świąt!




niedziela, 2 listopada 2014

Ulubieńcy października 2014.

Cześć! ;)
Wraz początkiem nowego miesiąca, zapraszam do poczytania o moich ulubionych kosmetykach miesiąca, który właśnie minął.


Flos Lek, żel ze świetlikiem i babką lancetowatą na powieki i pod oczy-  kosztuje około 6 złotych i jest świetnym "rozbudzaczem". Uwielbiam nakładać go rano zaraz po przebudzeniu. Chłodzi, napina i sprawia, że szybko zapominamy o spaniu. Na pewno sprawdzi się u osób, które dużo pracują przed komputerem, muszą wcześnie wstawać lub mają zmęczone oczy. Żel nie ma rewelacyjnego działania pielęgnującego, ale lubię go właśnie za to, że rozbudza moje spojrzenie każdego dnia.

Wibo, Glamour Satin- oto lakier z nowej kolekcji Wibo, o którym pisałam tutaj: klik. Zobaczcie jak wygląda na moich paznokciach.


Inglot, Cień do powiek- mój makijaż oczu w tym miesiącu był bardzo, bardzo minimalistyczny. Używałam jasny cień, dla rozjaśnienia spojrzenia i tusz do rzęs. Cień, o którym pisze to produkt z Inglota w kolorze: Pearl. Nakłada się go z łatwością, pięknie odbija światło, może być używano zarówno samodzielnie jak i z innymi cieniami. Kupiłam go w promocji za mniej niż 10 złotych.

 
Maybelline, Colossal Volum Exspress- tak jak już wspomniałam wcześniej mój makijaż oczu w tym miesiącu sprowadzał się tylko do użycia jasnego cienie i tuszu. Oto mój ulubiony tusz października. Już dawno nie używałam masakry z tradycyjną szczoteczką, ale skuszona promocją, zdecydowałam się na zakup tego produktu. Tusz w promocji kosztuje około 20 złotych, a bez niej jakieś 30 złotych. Ładnie wydłuża, pogrubia i przyciemnia rzęsy. Nie kruszy się i nie odbija na skórze.

Schwarzkopf, Got2b, Beach Girl, spray z solą morską- oto specyfik, które odkryłam w połowie miesiąca, dzięki mojej przyjaciółce Oli. Kosztuje około 15 złotych w promocji i jakieś 20 bez niej. Jego zadaniem jest stworzenia na włosach efektu plażowej fryzury- delikatny fal. A wszystko to bez użycia wałków, lokówek, czy innych tego typu przyrządów. Wystarczy spryskać włosy sprayem i je zakręcić. Ja zawsze aplikuje ten produkt wieczorem, następnie zwijam swoje włosy w dwa koczki ślimaczki i idę spać. Rano rozpuszczam włosy i mam piękne fale, których praktycznie nie trzeba już specjalnie układać, czy stylizować. Proste, prawda? Moje włosy nie są podatne na kręcenie. Ponadto są długie, grube i jest ich dość dużo, ale ten produkt daje rade je zakręcić i to na długo. Jego minusem jest fakt, że wysusza włosy, dlatego nie polecam go używać każdego dnia. Raz na jakiś czas na pewno nie zaszkodzi naszym włosom, a po jego użyciu warto nałożyć na włosy dobrą maskę lub odżywkę.  Zobaczcie co wyczarował na moich włosach.

Na zakończenie dzisiejszego wpisu, przesyłam Wam gorące buziaki i czekam na Wasze komentarze!!! :* :*

poniedziałek, 27 października 2014

Wibo, Glamour Satin, numer 3

Hej!
Gdy ujrzałam nową serię lakierów w szafie Wibo w Rossmannie, nie mogłam przejść obok nich obojętnie. Skusiłam się na jeden z serii o nazwie Glamour Satin. Pod tą nazwą kryje się efekt pół matowego manicure, imitującego satynę. Zobaczcie sami! :)


Mój odcień to numerek 3. Przyciągnął mnie ładnym odcieniem fioletu i migoczącymi drobinkami, których niestety za bardzo nie widać na paznokciach. Lakier kosztuje około 6-7 złotych.


Aby uzyskać ładne krycie, należy nałożyć dwie warstwy. Lakier wysycha błyskawicznie, a efekt utrzymuje się 2-3 dni. Muszę przyznać, że nosiłam go na swoich paznokciach praktycznie przez cały ten miesiąc.

I jak się Wam podoba? Próbowałyście lakierów z tej serii?

niedziela, 29 grudnia 2013

Wibo, Express Growth, nr.34 + Golden Rose, Jolly Jewels, nr.101, czyli propozycja sylwestrowego manicuru.

Hej :)
Sylwester zbliża się wielkimi krokami. Dzisiaj pokażę Wam jak szybko przemienić paznokcie w imprezową, połyskującą ozdobę. Potrzebujecie tylko dwóch lakierów i chwili czasu. I wcale nie musicie być mistrzyniami w zdobieniach. :)


A oto moja propozycja. Ostanio taki manicure, zrobił furorę wśród moich znajomych. Może dlatego, że zdecydowanie przyciąga wzrok i pięknie błyszczy?

Wykonałam go przy pomocy tych lakierów. Jako baza posłużył mi mój ulubieniec, wręcz ideał wśród czarny lakierów, marki Wibo z serii Express growth. Jest to numerek 34, a kosztuje około 6 złotych. Następnie nałożyłam lakier z zeszłorocznej, ale wciąż dostępnej kolekcji Golden Rose- Jolly Jewels. Jest to numerek 101, kosztuje około 10-12 złotych. Jak widzicie jest to bezbarwny lakier z zatopionymi kolorowymi ścinkami. Najładniej prezentuje się na ciemnych lakier- granacie, czerni lub fiolecie.

Lakiery szybko wysychają i długo trzymają się na paznokciach ;)

Jaki manicure będzie królował na Waszych sylwestrowych paznokciach? :)

sobota, 18 maja 2013

Ulubione kosmetyki mojej mamy: lakiery i zmywacze do paznokci.

Hej ;)
Jak wiecie z okazji zbliżającego się Dnia Mamy, postanowiłam umieścić na swoim  blogu oraz kanale na yt serię, w której przedstawię ulubione kosmetyki mojej mamy. Dziś pokażę Wam lakiery do paznokci oraz zmywacze. A jeśli macie ochotę to zapraszam Was do pierwszej części tej serii z kosmetykami do wykonania makijażu: kilk.

Zacznę od tego, że moja mama ma naturalnie długie, mocne i piękne paznokcie. Nie używa żadnych odżywek i nie przejmuje się zbytnio pielęgnacją swoich paznokci, a są naprawdę imponujące. W każdą niedziele zmywa lakier, nakłada nowy, utrwala to wszystko lakierem nabłyszczającym i przez cały tydzień ma perfekcyjny manicure. Przy tym wykonuje wszystkie domowe czynności. Zobaczcie jak wyglądają paznokcie mojej mamy...

Odkąd pamiętam moja mama zawsze malowałam paznokcie i to od niej podkradałam w dzieciństwie lakiery. Chciałam, aby moje paznokcie były tak piękne jak mamy. Jeszcze kilka lat temu kolekcja lakierów mojej mamy, była niewielka. Zwykle kupowała takie, które były do siebie podobne. Kiedy miała ochotę na fiolety, kupowała fiolety, kiedy na brązy to brązy itd. Dziś jej kolekcja jest znacznie większa i bogatsza w kolory. Niezmiennie wybiera jednak takie, które będą pasować do wszystkiego i na każdą okazję. Nie lubi neonów czy jaskrawych kolorów. Woli ciemniejsze barwy, beże, brązy itd.
Pokażę Wam teraz jakie lakiery używa moja mama. Będziecie mogli zobaczyć kolor, a także ich numerek i nazwę, jeśli będziecie mieli ochotę je kupić. Opiszę też krótko każdą markę. Pamiętajcie, że kiedy klikniecie na zdjęcie, będziecie mogli je zobaczyć w większym rozmiarze.



To lakiery, którym moja mama jest wierna już od kilku lat, choć jak sama twierdzi kiedyś były lepszej jakości. Obecnie zdarzają się kolory, które długo się utrzymują, ale też takie, które są kiepskie. Lakiery kosztują około 20 złotych.


 Bardzo dobre lakiery z przyjaznym składem dla naszych paznokci. Mają szeroki i wygodny pędzelek. Są trwałe i dostępne w ceni około 10 złotych, lub nawet 6-7 złotych w promocji.



Te lakiery również mają przyjazny skład dla naszych paznokci. Są dobre jakościowo. Kosztują od 3 do 7 złotych.


Świetne lakiery, które są bardzo trwałe, ale niestety nie mogę ich ostatnio nigdzie dostać. Kosztują około 15 złotych.


Tutaj mamy pojedyncze egzemplarze, różnych marek. I zaczynając od początku-Rimmel- dobry lakier z szerokim pędzelkiem za około 15 złotych. Bell -lakiery kosztują około 10, utrzymują sie na paznokciach przez 3-4 dni. Wibo- dobre lakiery w cenie około 6-7 złotych. Ados- za małą buteleczkę zapłacimy około 5 złotych, trwałość jest średnia. Pierre Rene- kosztują około 10 złotych i są całkiem trwałe.

Tyle jeżeli chodzi o lakiery. A teraz zmywacze do paznokci, które są ulubieńcami mojej mamy, jak również moimi.

Mamy tutaj zmywacz z Biedronki z praktyczną pompką. Kosztuje około 6 złotych i bardzo dobrze radzi sobie ze zmywaniem lakierów. Podobnie jak zmywacz z Isany, który kosztuje około 10 złotych. Trzeci produkt to Sensique, który również zawiera pompkę, kosztuję około 6-7 złotych. Zmywcze te mają duże pojemności, przystępne ceny i są naprawdę godne polecenia.


Na koniec Top coat z Manhattanu- Pro Shine. To już chyba setna buteleczka tego produktu, którą zużywa moja mama. Pięknie nabłyszcza i sprawia, że mama przez długi czas cieszy się perfekcyjnie pomalowanymi paznokciami.

I to już wszystko. Jak się Wam podobało? Dajcie znać, czy macie ochotę na wpis poświęcony ulubionym kosmetykom do pielęgnacji mojej mamy. :)

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Ulubieńcy kwietnia 2013

Cześć!
Mamy koniec miesiąca, a więc tradycyjne czas na krótkie recenzje moich ulubionych kosmetyków. Mam nadzieję, że staną się również Waszymi ulubieńcami.


BingoSpa, balsam brzoskwiniowy do dłoni-  oto produkt, który dobrze pielęgnuje nasze dłonie               i nieziemsko pachnie. Kosztuje około 10 złotych. Ma dość gęstą, ale łatwo rozprowadzającą się konsystencję. Nawilża i odżywia nasze dłoni, a przy tym pachnie świeżo i owocowo.

L'biotica, Biovax- intensywnie regenerująca maseczka, naturalne oleje: argan, makadmia, kokos- o tym produkcie, mogliście poczytać już na moim blogu tutaj: klik. Maseczka kosztuje w zależności od tego, gdzie ją kupicie od 13 do 17 złotych. Bardzo dobrze nawilża i odżywia włosy. Polecam wszystkim, którzy chcą wzbogacić pielęgnacje swoich włosów, lub tym którzy nie mają czasu na wypróbowanie metody olejowania.



Zenner, Ewa Schmitt, Zmywacz do paznokci- gel z olejkiem z zielonej herbaty i witaminą E- kosztuje 7-8 złotych. Ma ciekawą, dość gęstą konsystencje, która dobrze zmywa lakier z paznokci,            a jednocześnie pielęgnuje skórki.

Hipp babysanft, Szampon dla dzieci- choć dedykowany jest dla najmłodszych, sprawdza się również na moich włosach. Mam bardzo dobry skład, pozbawiony wszelkich niepożądanych składników. Dobrze oczyszcza i nie powoduje szybszego przetłuszczania się włosów. Ładnie się pieni, a włosy po jego użyciu są miękkie i błyszczące. Kosztuje około 11 złotych. Moim zdaniem jest odrobinę lepszy od podobnego szamponu Babydream z Rossmanna,  ponieważ dogłębniej oczyszcza włosy.



Rossmann, Babydream fur Mama, Olejek do pielęgnacji ciała- produkt kierowany do przyszłych mam, ale używać go może każdy. U mnie sprawdza się jako olejek do włosów, ale też  do ciała. Kosztuje około 11 złotych i ma bardzo dobry skład, napakowany olejkami. Nawilża i odżywa ciało. Tak samo dobrze, działa na włosy.



Garnier, Czysta Skóra Fruit Energy, Żel oczyszczająco-rewitalizujący- kupiłam go w Biedronce za 10 złotych. W drogeriach można go dostać za około 13 złotych. Ma przyjemny, orzeźwiający, owocowy zapach. Dobrze zmywa resztki makijażu, sebum i wszelkie zanieczyszczenia.

Mary Kay, TimeWise, Liquid Foundation, podkład matujący- obszerniejszą recenzję tego produktu znajdziecie tutaj: klik.  Jest to bardzo dobry podkład matujący i kryjący. Kupiłam go na allegro za około 40 złotych.

Farmona, Jantar, Odżywka do włosów i skóry głowy- produkt osławiony na yt i blogach, w końcu wpadł w moje ręce. Kosztuje 8-10 złotych, ale jest dość ciężko dostępny. Stosuje się go codziennie przez 3 tygodnie, wcierając w skórę głowy. Następnie wskazane jest zrobienie kilku dni przerwy i wznowienie kuracji. Wcierka hamuje wypadanie włosów sprawia, że są grubsze, zdrowsze i błyszczące. Warto spróbować. Jedna buteleczka wystarczyła mi na całą 3 tygodniową kurację i kilka dni następnej. Niestety jest nieco nieporęczna, dlatego produkt przelewam sobie do buteleczki kupionej w Rossmannie za około 2-3 złote.



Golden Rose, Miss Selene, Lakiery do paznokci- kiedyś bardzo nie lubiłam tych lakierów, ponieważ były słabej jakości. Obecnie stały się moimi ulubieńcami. Być może ich formuła została ulepszona, albo moje paznokcie się zmieniły. W tym miesiącu polubiłam odcień ciemnej brzoskwini- 214 i ostrego różu-219. Dwie warstwy lakieru, dobrze kryją moje paznokcie. Ładnie błyszczą i przez kilka dni wyglądają dobrze.



Wibo, Last&Shine, Lacqer- oto nowa seria lakierów z Wibo, która ma pięknie błyszczeć i być trwała do 5 dni. Pisałam o niej tutaj: klik. Faktycznie jest to bardzo dobry lakier w cenie 7-8 złotych. Wybrałam odcień numer 1.



Czy któryś z tych produktów zagości, a być może już gości w Waszych kosmetyczkach?

Na zakończenie, życzę Wam ciepłego i udanego długiego weekendu majowego!

piątek, 19 kwietnia 2013

Wibo, Last&Shine Lacqer nr.1, czyli niebo na naszych paznokciach

Siemka!
Od kilku dni widzę za oknem słońce, budzącą się do życia przyrodę i błękit nieba. To ostatnie gości też na moich paznokciach, a to za sprawą nowego lakieru z Wibo nr.1 . ;)

L
Aktualnie lakier można kupić w cenie promocyjnej za około 4 złote z groszami. Odwiedźcie Rossmana. Regularna cena wynosi mniej więcej 6 złotych. Płacimy za 8,5 ml produktu, który ma być trwały i błyszczący do 5 dni. Czy jest tak faktycznie? Dowiecie się już za chwilę. ;)
Do ładnego porycia płytki, potrzebujemy dwóch warstw. Sama aplikacja nie sprawia większych problemów, lakier dość szybko schnie. Ponieważ jest jakby lekko perłowy, albo inaczej mówiąc ma w sobie miliony iskrzących drobinek (to nie jest brokat!), pięknie błyszczy. A teraz zobaczcie jak wygląda na moich paznokciach, po upływie 5 dni.
Po 5 dniach: nadal błyszczy, nie odprysnął, starł się na końcówkach.Oczywiście przez cały czas, wykonywałam wszystkie codzienne czynności Mogę go nosić jeszcze spokojnie przez jakieś 2 dni.

Lakier w Wibo po raz kolejny mnie nie zawiódł. Nowa seria zawiera wiele ciekawych kolorów w korzystnej cenie i przede wszystkim bardzo dobrej jakości. Polecam!

wtorek, 5 marca 2013

Wibo Gel Like + Creative Blog Award

Hej, hej! ;)
Zapytacie mnie : ,,Kobieto! Po co Ci kolejny lakier?" A ja odpowiem: ,,Jak mogę nie mieć choć jednego cudeńka przygotowanego przez moje koleżanki-blogerki!". No tak... Na pewno słyszałyście już o najnowszej kolekcji lakierów Wibo, które powstały we współpracy ze znanymi blogerkami. Kilka dni temu pojawiły się one w Rossmanach i oczywiście musiałam coś kupić!



 Mój wybór padł na 7 Blue Lake, który wybrała blogerka Gosia. ;)



Kolor piękny! Kojarzy mi się z bezchmurnym niebem i wakacjami.A lakier? Potrzeba dwóch warstw, żeby ładnie pokryć paznokieć. Przez to kolor jest ciemniejszy niż w opakowaniu. Szybko wysycha i jest trwały. Mały minus- to tendencja do tworzenia się bąbelków powietrza. Co ciekawe jest też dość gęsty, ale jakoś specjalnie nie przeszkadzało mi to w aplikacji. Producent obiecuje, że lakier ma formułę imitującą lakier żelowy. Owszem ładnie błyszczy, ale jak każdy standardowy lakier.

 Za 8,5 ml zapłacimy około 5 złotych. Do wyboru mamy też inne kolory i na pewno każdy znajdzie coś dla siebie. ;)

Otrzymałam wyróżnienie od Sandry z blogu sandra-107.blogspot.com. Bardzo, bardzo dziękuję ;*




Zasady:
1. Wyróżnij 5 blogów (nie można wyróżnić osoby, od której dostało się wyróżnienie).
2. Poinformuj osoby wyróżnione o wyróżnieniu.
3. Umieść wyróżnienie na pasku bocznym.
4. Podziękuj za wyróżnienie.
5. Opisz siebie w 3 słowach:

punktualna, wrażliwa, uśmiechnięta ;)

A wyróżniam wspaniałe blogerki:

 kolorowypieprz.blogspot.com
juliamss.blogspot.com 
independentwoman92.blogspot.com 
bigbeautifullulu.blogspot.com 
kobieceszufladki.blogspot.com 

Tyle na dziś. Zmykam na wykłady, a potem spotkanie z koleżankami ;)

wtorek, 29 stycznia 2013

Ulubieńcy grudnia 2012 i stycznia 2013

Witajcie!
Dziś kolejny wpis z cyklu ,,Ulubieńcy", tym razem, aż dwóch miesięcy grudnia i stycznia ;) Zapraszam!



L'oreal,Volumne Million Lashes Excess- post poświęcony temu produktowi znajdziecie tutaj: magdaa55.blogspot.com/2012/12/loreal-volume-million-lashes-excess.html. Tusz kosztuje 40-50 złotych. Pięknie rozdziela, pogrubia i wydłuża moje rzęsy. Nie rozmazuje się, nie kruszy i wygląda idealnie przez cały dzień.



L'oreal, Super Liner, Duo Precision- kosztuję w granicach 40-50 złotych, więc sporo. Ja kupiłam go w Rossmanie podczas promocji -40% na wszystkie produkty do makijażu. Jest fenomenalny i polecam go wszystkim osobą, które nie potrafią używać eye linerów. Jest bardzo precyzyjny i łatwy w użyciu. Ma niespotykany aplikator w postaci gąbeczki, którą możemy rysować cieńsze lub grubsze kreski. Jest trwały i nadaje się do używania na linię wodną, ponieważ nie rozmazuje się. Jego minusem jest to, że dość szybko wysycha. Ale wystarczy wstrząsnąć opakowaniem i  wszystko jest ok. ;)

Avon, rozświetlający korektor w pędzelku- jego regularna cena wynosi około 20 złotych, ale bardzo często można go kupić dużo taniej. Bez zbędnych drobinek pięknie rozświetla okolice oczu i delikatnie kryje. Dostępny jest w dwóch kolorach.

 Babydream, szampon dla dzieci- jeśli lubicie używacie produktów z dobrym składem, to jest to szampon dla Was, a kosztuje 3-4 złote. Długo zastanawiałam się nad jego kupnem, ponieważ moje włosy szybko przetłuszczają się u nasady. Bałam się, że tak delikatny szampon nie sprawdzi się u mnie.  O ile pierwsze użycia, nieco zraziły mnie do tego szamponu, później było o niebo lepiej. Moje włosy są miękkie, ładnie się układają, błyszczą i po prostu im służy. Używając go musicie pamiętać o tym, aby dobrze zmoczyć włosy. W innym wypadku szampon będzie się słabo pienił i nie oczyści naszych włosów tak jak powinien. Dobrze radzi sobie ze zmywaniem oleju, czy innych produktów, których używamy do pielęgnacji.

Elfa, Green Pharmacy, Olejek łopianowy ze skrzypem polnym przeciw wypadaniu włosów- kosztuje 5-7 złotych. Producent zaleca, aby stosować go na skórę głowy, wcześniej go podgrzewając. Ja wlewam odpowiednio ilość produktu do garnuszka, czasem dodaje np. olejek rycynowy i podgrzewam to wszystko dosłownie kilka sekund. Następnie wsmarowuje olejek w skórę głowy, ale też na całe włosy. 20-30 minut wystarczy, by włosy stały się zdrowsze, błyszczące, miękkie i po prostu piękne.

Nivea, Make-up Starter, Nawilżający krem- żel do skóry normalnej i mieszanej- muszę się Wam przyznać, że zanim kupiłam ten krem bardzo rzadko używam jakiegokolwiek kremu na dzień lub pod makijaż. Zawsze skupiałam się na wieczornej pielęgnacji twarzy. Pewnego dnia zobaczyłam go na promocji i postanowiłam go kupić. Kosztował około 13 złotych. Bez promocji można go kupić za trochę mniej niż 20 złotych. Jego niewielka ilość wystarczy by nawilżył i delikatnie zmatowił twarz. Musimy pamiętać, aby nie nałożyć go zbyt dużo, bo wtedy pokład zacznie się rolować. Tutaj ważny jest umiar, a efekt będzie bardzo dobry. Dostępna jest tez wersja dla posiadaczek cer suchych.

A teraz coś dla.... LAKIEROMANIACZEK ;D

Golden Rose, Jolly Jewels- mam kolor 117. Jak na lakiery z tej firmy był dość drogi, bo kosztował powyżej 10 złotych. Jest to piękny czarny lakier z mieniącymi się kawałeczkami złota. Można wybierać też inne kombinacje kolorystyczne. Dwie warstwy idealnie pokrywają nasz paznokieć. Lakier jest też trwały. Pisałam o nim tutaj: magdaa55.blogspot.com/2012/12/golden-rose-jolly-jewels-nr-117.html


Color Club- numer 946, czyli błyszczące kolorowe drobinki. Lakier kosztuje około 5-6 złotych i wygląda pięknie na paznokciach w niemal każdym zestawieniu. Jest trwały. Pisałam o nim tutaj: magdaa55.blogspot.com/2013/01/euphoria-rainbow-nails-nr-44-color-club.html

 

Essence, nail art, special effect topper- kosztuje około 8 złotych, a jest to kolor 13 mrs and mr glitter, czyli plastry miodu w kolorze czarnym, granatowym, błękitnym i złotym. Można poszczególne drobinki nadkładać patyczkiem tworząc ciekawe wzory lub prosto z pędzelka. Lakier jest trwały i daje piękny efekt.

Wibo express growth i Essence nail art twins- dlaczego opisuje te dwa lakiery razem? Bo kocham je łączyć! Pisałam o nich tutaj: magdaa55.blogspot.com/2013/01/koncertowy-makijaz-i-paznokcie.html. Czarny lakier z Wibo, którego numerek się zdarł, bardzo dobrze kryje, pięknie błyszczy i nie odpryskuje. Lakier z essence również jest trwały i ładnie błyszczy. Razem tworzą na paznokciach pięknych efekt.

Essence peel off base coat- czyli produkt dla wszystkich, których zmywanie brokatowych lakierów przyprawia o ciarki na plecach. Z tą bazą stanie się to przyjemnością. Więcej przeczytacie o niej tutaj: magdaa55.blogspot.com/2012/12/essence-nail-art-peel-off-base-cote.html. Cale paznokcie pokrywamy bazą. Tutaj już umiar nie jest ważny, lepiej użyć więcej niż za mało. Czekamy, aż wyschnie, jest to około 10-15 minut i malujemy paznokcie dowolnym lakierem. Kiedy manicure nam się znudzi, wystarczy podważyć lakier i zerwać go z paznokcia. To szybki i łatwy sposób. Manicure wykonany w ten sposób utrzyma się od 2 do 4 dni. Baza kosztuje około 10 złotych i polecałabym ją stosować jedynie wtedy, gdy mamy ochotę na brokatowe lakiery.


Ale długaśny wpis!  Mam nadzieję, że dotrwaliście do końca i znaleźliście coś dla siebie. Buziaki ;*

niedziela, 14 października 2012

Kilka słów o eyelinerach

Hej!
Wczoraj bawiłam się na świetnym weselu mojej koleżanki ze studiów. Niestety na ślub szykowałam się w pośpiechu i nie zdążyłam zrobić kilku zdjęć, żeby pokazać Wam jak wyglądałam. Być może, kiedy dostane zdjęcia robione na weselu, to coś Wam pokażę ;) A dziś co nieco o eyelinerach!

Eye linery to jedne z moich ulubionych produktów kosmetycznych. Pięknie podkreślają oko, są trwałe i wcale nie takie trudne w użyciu. Możemy je kupić już z aplikatorem w postaci pędzelka, gąbeczki, we flamastrze lub w słoiczku. Do wyboru mamy też wiele kolorów, ale najbardziej popularne są te w kolorze czarnym. Dziś pokażę Wam właśnie takie, ale nie tylko :)

Ja swoją przygodę z kreskami, zaczęłam od czarnej kredki. Każdej dziewczynie, która stawia swoje pierwsze kroki  w makijażu, polecam rozpoczęcie rysowania kresek właśnie od kredki. Dlaczego? Łatwiej jest wtedy nauczyć się kształtu swojego oka, wyćwiczyć rękę i skorygować błędy. Kredkę można rozetrzeć cieniem, niedoskonałości zmyć patyczkiem itd. Swoją przygodę z eye linerem zaczęłam prawie 2  lata temu, 8 marca. Kupiłam sobie wtedy swój pierwszy, lepszy eye liner z Wibo i jestem mu wierna do dziś. Wprawdzie jeszcze w liceum kupiłam sobie eyeliner we flamastrze z Avonu, ale nie potrafiłam się nim malować, a do tego szybko wysechł. Dziś pokażę Wam lepsze i gorsze produkty ze średniej i niskiej półki cenowej.


Essence, superfine eyeliner pen- to mój najnowszy nabytek za około 10-11 złotych. Ma świetny, długaśny aplikator, który początkowo wydawał mi się trudny w użyciu. Tak naprawdę jest jednak bardzo precyzyjny. Jest bardzo trwały i mega czarny.

Pease, wodoodporna konturówka do oczu- kosztuje około 11 złotych, jest dość przyzwoita. Mam ją w kolorze brązowy i aby uzyskać pożądany efekt, kreskę muszę poprawiać kilka razy. Jest dość ciężka do zmycia, co jest i plusem i minusem.

Essemce, A new League, wodooprony liner we flamastrze- najgorszy z tych prezentowanych trzech, kosztował około 10 złotych. Jest słabo napigmentowany, a sam aplikator jest twardy i nieprzyjemny w użyciu.



Rimmel, Glam Eyes, Professional Liquid Liner- kosztuje około 20-25 złotych. Ma cienki, precyzyjny aplikator i mega czarny kolor. Można nim narysować zarówno bardzo cienką kreskę jak i grubszą.

Wibo eyeliner (czarny)- to właśnie mój pierwszy i ukochany eye liner, który kosztował około 6 złotych. Jest łatwy w użyciu, trwały i ma głęboki czarny odcień. Utrzymuje się cały dzień.

Wibo eyeliner (chabrowy)- przy tym kolorze, trzeba kilka razy poprawić kreskę, aby nie było prześwitów. Ma miękki i giętki pędzelek, jest trwały. Kosztuje około 6 złotych.


Inglot, konturówka do oczu w żelu- produkt kosztuje około 25-30 złotych. Mam go w kolorze białym. Jest bardzo, bardzo trwały i dość przyjemny w użyciu

Essence, eyeliner żelowy w słoiczku- kosztuje około 12 złotych. Jego konsystencja jest bardzo przyjemna, powiedziałabym, że jedwabista.Wolę konsystencję tego produkt, od eye linera z Inglota. Jest trwały i ma piękny, głęboki kolor.

Eyelinery w słoiczku powinnyśmy nakładać za pomocą pędzelków, np takiego skośnego lub wygiętego. Na zdjęciu widzicie pędzelki z essence i catrice, które kosztują 10-12 złotych.


Zaczynając od góry:
essence, pease, essence
wibo, wibo, rimmel
essence, inglot

Podsumowując. Najbardziej lubię eyelinery żelowe i te z pędzelkiem. Niestety te z flamastrem, często okazują się bublami. Początkującym polecam kupienie taniego, ale dobrego eye linera z wibo. Na większe wyjścia wybierzcie eyelinery żelowe. A jeśli boicie się tego typu produktu, spróbujcie narysować kreskę kredką, a potem poprawcie ją eyelinerem.

A wy lubicie eye linery? Jakie polecacie?