Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rimmel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rimmel. Pokaż wszystkie posty

piątek, 1 maja 2015

Ulubieńcy kwietnia 2015.

Cześć!
Korzystając z wolnego czasu, (ach ten długi weekend :)) zapraszam Was na wpis poświęcony moim ulubionym kosmetykom miesiąca kwietnia. :)


Barbra Pro, Tonik do zmywania paznokci z olejkiem ze słodkiej pomarańczy- jest to produkt, który jednocześnie zmywa lakier z paznokci i pielęgnuje płytkę i okolice wokół paznokci. Nie zawiera acetonu za to wiele dobroczynnych, nawilżających i odżywiających składników. Szybko zmywa lakier i pozostawia natłuszczone paznokcie, które dodatkowo pięknie pachną. Kiedy chcecie zaraz po zmyciu nałożyć kolejny lakier, lepiej chwilę odczekać. Niech tonik ma chwilę, aby zadbać o nasze paznokcie, a następnie warto umyć ręce. Za 100 ml zapłacimy około 12-14 złotych. Ja swój tonik kupiłam przez internet.

Vichy, upiększający olejek micelarny do demakijażu- prawdziwy hicior tego miesiąca. Jest to produkt z wygodnym aplikatorem. Nabieram na dłoń trzy pompki olejku i wcieram go w swoją buzię i oczy. Olejek zaczyna rozpuszczać makijaż w kilka sekund. Po chwili zwilżam dłonie i znów masuje buzię. Dzięki temu powstaje piania, która dokładnie zmywa mój makijaż, niezależnie od tego, czy jest mocniejszy, czy delikatniejszy. To wszystko trwa naprawdę chwilę, a nie dość, że mój makijaż jest idealnie usunięty, to twarz jest pięknie nawilżona. Jest to dość drogi kosmetyk, bo kosztuje około 50 złotych, ale myślę, że jeszcze nie raz do niego wrócę.

Rimmel, Lasting Finish Nude 25 h, podkład do twarzy- mam cerę mieszaną i ten podkład sprawdza się u mnie bardzo dobrze. Stosuje go na co dzień, bo daje naturalny efekt i średnie krycie. Utrzymuje się cały dzień, moja buzia nie zaczyna się szybko błyszczeć i wygląda bardzo dobrze. Mam odcień 100 Ivory. W promocji kosztuje około 15 złotych, a w cenie regularnej 25-30 złotych. 


Dzisiejszy wpis dobiegł końca. Zaprezentowałam Wam tylko trzy produkty, ale są one naprawdę godne uwagi. Mam nadzieję, że jeśli je wypróbujecie, to staną się również Waszymi hiciorami. :)

Słonecznego długie weekendu! Pa! ;* 

środa, 31 grudnia 2014

Ulubieńcy 2014 roku!

Część!
Końcówka roku to zawsze czas na przemyślenia i podsumowania. Na blogu, w którym od samego początku piszę do kosmetykach i dbaniu o urodę, nie może zabraknąć małego kosmetycznego podsumowania 2014 roku. Tradycyjnie, zapraszam do poczytania o moich ulubieńcach mijającego roku! 


MUA, paletka cieni- Paletka składa się z 12 matowych, brokatowych i perłowych cieni, które nadają się i do makijażu dziennego i wieczorowego. Pigmentacja jest dość dobra i zależna od koloru cieni. Łatwo się nakładają i długo utrzymują. Paletka kosztuje około 15-20 złotych i jak na tą cenę, jest naprawdę bardzo dobra. Moje paletki nazywają się: Undressed i Heaven and Earth. Mam je dzięki mojej koleżance Karinie, która przywozi mi je z Anglii. 

Golden Rose, Luxury, Rich Colour-  super, produkt, która daje naszym ustom piękny i długotrwały kolor, oraz połysk. Kosztuje około 20 złotych, a wśród dostępnych kolorów znajdziemy m.in: czerwienie, róże, czy też beże. 

Pokrzywa- używam jej do pielęgnacji swoich włosów. Pokrzywę kupuję w aptece, za mniej niż 5 złotych. Dwie saszetki zalewam wrzątkiem i przykrywam talerzykiem. Następnie myje włosy, nakładam odżywkę, spłukuje i płuczę włosy w wywarze z pokrzywy. Dzięki temu moje włosy stają się mocniejsze, grubsze, szybciej rosną i pięknie błyszczą. Na pokrzywę powinny uważać blondynki, aby nie zabarwiła ich włosów na zielono. Aby tak się nie stało, należy zrobić słabszy wywar.

Max Factor, Facefininity, all day flawless- . Podkład świetnie matuje, długo się utrzymuje i ładnie wygląda na twarzy. Producent zapewnia, że jest to produkt 3 w 1: baza, korektor i podkład. Hmm... nie wiem czy w to wierzyć, jednak tak czy siak spisuje się u mnie świetnie. Daje średnie krycie, ale można ten efekt wzmacniać dokładając kolejną warstwę. Ma wygodną pompkę i sprawdził się u mnie nawet podczas upałów. Kosztuje około 50 złotych. 

Rimmel, Exaggerate, waterpoof eye definer-  moje kredka jest w odcieniu 213 in the nude i kosztowała około 15 złotych. Taka beżowa kredka idealnie otwiera na nasze oko, gdy nałożymy ja na linię wodną. Do tej pory ciężko było znaleźć kredkę w takim kolorze i w dobrej cenie. Dużo łatwiej dostępne były kredki w kolorze białym, które jednak nie wyglądają na oczach tak naturalnie, jak te w odcieniach beżu. Teraz każda z nas z łatwością może kupić beżową kredkę i jestem pewna, że przyda się niejednokrotnie czy to do makijaży dziennych, czy też wieczorowych. Kredka sama w sobie jest łatwa w użyciu, nie trzeba jej temperować, długo się utrzymuje i ma przydatną gąbeczkę do rozcierania.

Real Techniques, pędzel do pudru-  wykonany z syntetycznego włosia, świetnie nadaje się do aplikacji sypkiego pudru. Pędzel jest mięciutki i jego używanie to sama przyjemność. Zauważyłam, że dzięki temu, że go używam mój makijaż jest trwalszy. Można go kupić za około  50 złotych.

The Balm, Mary- Lou Manizer, rozświetlacz- ilekroć widziałam to cudeńko na twarzach znajomych mi osób, bardzo chciałam je kupić. Rozświetlacz kosztuje około 55-60 złotych, ale jest bardzo wydajny i wielofunkcyjny. Przy jego użyciu można uzyskać efekt pięknie odbijającej światło tafli. Nadaje się zarówno do podkreślania kości policzkowych, jak i np. do rozświetlenia makijażu oczu.

Flos Lek, żel ze świetlikiem i babką lancetowatą na powieki i pod oczy-  kosztuje około 6 złotych i jest świetnym "rozbudzaczem". Uwielbiam nakładać go rano zaraz po przebudzeniu. Chłodzi, napina i sprawia, że szybko zapominamy o spaniu. Na pewno sprawdzi się u osób, które dużo pracują przed komputerem, muszą wcześnie wstawać lub mają zmęczone oczy. Żel nie ma rewelacyjnego działania pielęgnującego, ale lubię go właśnie za to, że rozbudza moje spojrzenie każdego dnia.




I to już wszystko. Mam nadzieję, że wśród moich ulubieńców, znaleźliście coś co Was zainteresowało. A może już próbowałyście tych produktów i również bardzo je lubicie? Dajcie mi o tym znać w komentarzach!



Nie chce Wam zabierać zbyt wiele czasu w tych ostatnich chwilach starego roku, ale bardzo chciałabym złożyć życzenia. Życzę Wam, ale również sobie, aby w 2015 roku czas trochę zwolnił. Aby każdy z nas znalazł czas dla siebie, bliskich, rodziny. Abyśmy mieli chwilę na relaks, przyjemności, miłość i wszystko to co jest ważne w naszym życiu Wszystkiego dobrego na Nowy Rok i udanego Sylwestra! :) 

niedziela, 31 sierpnia 2014

Ulubieńcy sierpnia 2014.

Cześć! :)
Ostatni miesiąc wakacji dobiega końca, a więc zapraszam Was do poczytania o kosmetykach, które polubiłam właśnie w sierpniu.

Superdrug Extracts, Conditioner, Rasberyy & Macadamia Nut- odżywka przyleciała do mnie prosto z Anglii, dzięki mojej koleżance Karinie. W przeliczeniu na złotówki, kosztuje około 10 złotych. Pachnie i wygląda jak przepyszny owocowy koktajl. Zapach utrzymuje się na włosach, ale co najważniejsze odżywka bardzo dobrze na nie wpływa. Włosy po jej użyciu są miękkie, gładkie i łatwo się rozczesują.

Medispirant, antyperspirant roll-on- oto produkt silniejszy od antyperspirantów, które znajdziemy w drogeriach. Kosztuje około 15 złotych i eliminuje problem nadmiernego pocenia się. Jeśli chcecie dowiedzieć się o nim więcej, zapraszam do przeczytania tego wpisu: klik.

Schwarzkopf, Essence Ultime, Omega Reapir, szampon- jest to specyfik przeznaczony do mycia włosów suchych i zniszczonych. Moje włosy może się są w bardzo złej kondycji, ale rozjaśnianie i wakacyjne słońce, wpłynęły na ich wygląd. Szampon przede wszystkim dobrze myje i nawilża włosy. Jego minusem jest cena, która jest wyższa niż 20 złotych. Na szczęście można go kupić w promocji nawet za 13 złotych.

W7, Tights in a Tin, rajstopy w sprayu- ten produkt jest idealny w ciepłe letnie dni, gdy chętnie odsłaniamy nasze nogi, zakładamy krótsze szorty, sukienki i piękne sandałki. Nasze nogi nie zawsze jednak wyglądają tak, jakbyśmy sobie tego życzyli. Ich wygląd mogą szybko i łatwo poprawić rajstopy w sprayu, które myślę, że mogę nazwać podkładem do nóg. Rajstopy przyciemniają skórę, przez co nogi wyglądają zgrabniej i ładniej, a także kryją drobne niedoskonałości. Po wsmarowaniu w skórę, produkt szybko się wchłania, a więc nie brudzi ani nas, ani otoczenia. Przetestowałam go w największe upały i nigdy mnie nie zawiódł. Kosztuje około 20 złotych.

Rimmel, Exaggerate, waterpoof eye definer-  moje kredka jest w odcieniu 213 in the nude i kosztowała około 15 złotych. Taka beżowa kredka idealnie otwiera na nasze oko, gdy nałożymy ja na linię wodną. Do tej pory ciężko było znaleźć kredkę w takim kolorze i w dobrej cenie. Dużo łatwiej dostępne były kredki w kolorze białym, które jednak nie wyglądają na oczach tak naturalnie, jak te w odcieniach beżu. Teraz każda z nas z łatwością może kupić beżową kredkę i jestem pewna, że przyda się niejednokrotnie czy to do makijaży dziennych, czy też wieczorowych. Kredka sama w sobie jest łatwa w użyciu, nie trzeba jej temperować, długo się utrzymuje i ma przydatną gąbeczkę do rozcierania.

A jakie kosmetyki sprawdziły się u Was w sierpniu?

niedziela, 29 czerwca 2014

Ulubieńcy czerwca 2014

Cześć!
Poznajcie produkty,  które chętnie używałam przez cały ten miesiąc.

Rimmel, lakier 60 Seconds Rita Ora- pisałam o nim we wczorajszym wpisie tutaj: klik.. Mój kolor to modna ostatnimi czasy biel nr 703. Lakier szybko wysycha i długo się utrzymuje. Kosztuje około 10 złotych.


L'oreal, Casting Sunkiss, żel rozjaśniający- o tym produkcie zrobiłam, już obszerny wpis, do którego zapraszam Was tutaj: klik. Jest to żel, dzięki któremu rozjaśnimy włosy w sposób delikatny dla włosów i kontrolowany. Kosztuje mniej niż 30 złotych.

Vital Derm, odżywka odbudowująca z olejem arganowym- odżywkę można kupić w aptekach za mniej niż 20 złotych. Można ją nałożyć na włosy na 1 minutę. Ja zazwyczaj aplikuję ją na kilka minut. Moje obecnie rozjaśnione włosy bardzo ją lubią. Są miękkie, lśniące i wyglądają zdrowo. Odżywka zamknięta jest w bardzo wygodnym opakowaniu z pompką. 

Max Factor, Facefininity, all day flawless-  świetny podkład, który na mojej buzi spisuje się lepiej niż Revlon Colorstay. Świetnie matuje, długo się utrzymuje i ładnie wygląda na twarzy. Producent zapewnia, że jest to produkt 3 w 1: baza, korektor i podkład. Hmm... nie wiem czy w to wierzyć, jednak tak czy siak spisuje się u mnie świetnie. Daje średnie krycie, ale można ten efekt wzmacniać dokładając kolejną warstwę. Ma wygodną pompkę i sprawdził się u mnie nawet podczas upałów. Kosztuje około 50 złotych. 

Avon, lekki krem do stóp i nóg z masłem shea- jego promocyjna cena w katalogach Avon to 10 złotych, a regularna jakieś 15 złotych. Jest bardzo wydajny i skuteczny. Już po pierwszym użyciu poprawia wygląd i nawilżenie stóp. Dwa- trzy użycia i zaniedbane po zimie stopy można śmiało pokazywać w letnich, odkrytych butach.

Avon, glimmerstick brights, eye liner- produkt pochodzi z nowej kolekcji neonowych kredek do oczu. W promocji kosztują one około 10 złotych za sztukę. Bez niej około 15 złotych. Ja wybrałam piękny kobaltowy odcień- cobalt cool. Za pomocą kredki z łatwością narysujemy kreskę, które będzie intensywna i długotrwała. Ponadto nie trzeba jej temperować. 


No i to już wszystko. Który kosmetyk wpadł Wam w oko?

sobota, 28 czerwca 2014

Rimmel, lakier 60 Seconds Rita Ora, nr 703 White Hot Love

Hej! ;)
Obecnie biały lakier na paznokciach to modny lakier na paznokciach. :) Muszę się przyznać, że paznokcie właśnie w tym kolorze bardzo mi się podobają i wyglądają szczególnie ładnie, gdy mamy opalone dłonie. Postanowiłam kupić jakiś fajny biały lakier i mój wybór padł na nową kolekcję lakierów do paznokci Rimmel.

Biały odcień to numer 703, White Hot Love. Lakier kosztuje około 10 złotych, ja swój kupiłam za jakieś 7 złotych. Dostępny jest w 9 różnych kolorach.

Lakier ma szeroki pędzelek, dzięki czemu paznokcie maluje się szybko i dokładnie. Dobrze kryje i dość szybko schnie. Może nie jest to obiecane 60 sekund, ale myślę, że po około 5 minutach od nałożenia, paznokcie są suche. Bez użycia top coatu, lakier trzyma się na moich paznokciach bardzo długo. Nie odpryskuje, nie ściera się, wygląda bardzo dobrze.


Dobra jakoś idzie w patrze z przystępną ceną. Chętnie wypróbuje jeszcze inne kolory z tej serii. :)

Podoba się Wam właśnie taki kolor na paznokciach?

niedziela, 22 grudnia 2013

Golden Rose, Carnival 01 + Rimmel, Salon Pro 703, czyli świąteczno-malarskie paznokcie :)

Cześć! :)
Pokażę Wam dziś dwa lakiery, które ostatnio bardzo polubiłam i bez przerwy łącze je na swoich paznokciach. Kiedy po raz pierwszy na nich zawitały, efekt bardzo mi się spodobał. Uznałam, że mój manicure przypomina ślady po farbie. Moi znajomi stwierdzili, że to idealny manicure na święta, bo widzą na nim i śnieg i Mikołaja, a nawet bombki. Hmmm... oceńcie sami co przypomina wzorek, na moich paznokciach. :)


Oto lakiery, które budzą tak wiele pozytywnych emocji. Za lakier bazowy służy mi ten z Rimmela z serii Salon Pro od Kate Moss. Jest to piękny czerwony odcień, 704-Rock n Roll. Lubię lakiery z tej serii, choć według mnie, wcale nie są nadzwyczajnie trwałe. Naz plus na pewno asługuje pędzelek i piękny połysk na naszych paznokciach. Kosztują trochę mniej niż 20 złotych. Drugi produkt z duetu to nowość od Golden Rose, lakier z serii Carnival 01. Jestem nim zachwycona. Pięknie wygląda praktycznie na każdym lakierze, szybko i łatwo tworzy na naszych paznokciach coś niebanalnego, a przede wszystkim znaczącą przedłuża trwałość manicuru, który jest praktycznie nie do zdarcia. Kosztuje około 10 złotych.


Co o tym sądzicie? I z czym kojarzą się Wam takie paznokcie?

czwartek, 21 listopada 2013

Rimmel, Stay Matte- podkład matujący (nowa wersja)

Cześć!
Dzisiaj napiszę kilka słów o nowym-starym podkładzie marki Rimmel. Był on już dostępny na sklepowych półkach, ale niedawno pojawił się w zmienionym opakowaniu z nową formułą. Na pewno pamiętacie jego wcześniejsze wcielenie (beżowa, szeroka tubka). Muszę się Wam przyznać, że nie planowałam recenzji tego produktu, a to dlatego, że nie mam na jego temat jednoznacznego zdania. Zobaczyłam jednak, że Wiele osób interesuje się tym podkładem, dlatego postanowiłam spróbować napisać recenzję tego produktu.


Jest  to podkład matujący, a więc najbardziej przypadnie do gustu posiadaczką cer tłustych, bądź mieszanych. Kosztuje około 20 złotych i dostępny jest w kilku odcieniach. Nawet bardzo blade dziewczyny, powinny znaleźć coś dla siebie. Mój kolor to 100 Ivory. Miękka i poręczna tubka kryje w sobie 30 ml podkładu. A oto co obiecuje nam producent:


Podkład faktycznie ma bardzo delikatną konsystencję, którą porównałabym do musu, bądź do słodkiego deseru Areo. ;) Rzeczywiście bardzo ładnie matuję buzię i to na długo, oraz dobrze kryje. Wielkość małego ziarenka wystarczy, aby pokryć całą naszą twarz. Jeśli potrzebuje ona większego krycia, można użyć jeszcze odrobinkę. Podkład najchętniej nakładam palcami. Wtedy jego aplikacja jest błyskawiczna, a efekt rewelacyjny.



"Bez efektu maski"- to kolejna z obietnic producenta. I tutaj zacznę opisywać minusy podkładu. Zaraz po nałożeniu go na twarzy otrzymujemy efekt idealnej, matowej cery. Ale...  w miarę upływu czasu podkład zaczyna podkreślać zmarszczki i suche miejsca. Choć jest trwały to niestety zaczyna się ścierać, pod wpływem np. naszej dłoni. Jako posiadaczka okularów, zawsze mam odciśnięty podkład na noskach oprawek (dzieje się tak w przypadku niewielu podkładów). Obecny okres przeziębieniowy sprzyja katarowi. Chusteczką, którą zechcemy wytrzeć nos, zetrze też cały podkład, pozostawiają brzydkie ślady. Jeśli na naszą twarz spadnie odrobina deszczu i zechcemy go wytrzeć, zejdzie również podkład. Gdy po całym ciężkim dniu będziemy opierać głowę o rękę, to na naszej dłoni zostanie podkład. Po kilku godzinach, gdy nasza skóra zacznie się błyszczeć i zechcemy zetrzeć nadmiar sebum, podkład nam się rozmaże, pozostawiając plamy.
 Wszystkie te minusy z daleka nie będą widoczne, a nasza twarz będzie wyglądać ładnie, ale niestety z bliska już nie będzie też dobrze. Trzeba też uważać, aby nie przesadzić z ilością podkładu, ponieważ jego zbyt duża ilość, spowoduje efekt "pudrowej twarzy".



Jak widzicie ten nowy-stary podkład z Rimmela ma sporo minusów, a też plusów. Do jego kupna zachęca cena, i dobry efekt matowienia oraz krycia. Minusem jest to, że po kilku godzinach od nałożenia zaczyna podkreślać na naszej twarzy to czego nie powinien, oraz zaczyna się ścierać, choć nie sam z siebie, a za sprawą wpłynięcia na niego np. dłonią. 
Na pewno będę go używać, bo ładnie wygląda na mojej buzi. Jednak nie jest to podkład, który będę używała w dni, gdy chce mieć pewność, że moja twarz przez wiele godzin będzie wyglądać dobrze lub, gdy będę wybierać się na większe wyjście.

Nie mogę powiedzieć, że jest to świetny podkład, jak dla mnie jest całkiem ok. Naprawdę trudno mi wyrobić sobie na jego temat takie pewne zdanie i nie wiem, czy mogę go Wam polecić. Oceńcie to same.

Jakie jest Wasze zdanie na temat tego podkładu? ;)

sobota, 18 maja 2013

Ulubione kosmetyki mojej mamy: lakiery i zmywacze do paznokci.

Hej ;)
Jak wiecie z okazji zbliżającego się Dnia Mamy, postanowiłam umieścić na swoim  blogu oraz kanale na yt serię, w której przedstawię ulubione kosmetyki mojej mamy. Dziś pokażę Wam lakiery do paznokci oraz zmywacze. A jeśli macie ochotę to zapraszam Was do pierwszej części tej serii z kosmetykami do wykonania makijażu: kilk.

Zacznę od tego, że moja mama ma naturalnie długie, mocne i piękne paznokcie. Nie używa żadnych odżywek i nie przejmuje się zbytnio pielęgnacją swoich paznokci, a są naprawdę imponujące. W każdą niedziele zmywa lakier, nakłada nowy, utrwala to wszystko lakierem nabłyszczającym i przez cały tydzień ma perfekcyjny manicure. Przy tym wykonuje wszystkie domowe czynności. Zobaczcie jak wyglądają paznokcie mojej mamy...

Odkąd pamiętam moja mama zawsze malowałam paznokcie i to od niej podkradałam w dzieciństwie lakiery. Chciałam, aby moje paznokcie były tak piękne jak mamy. Jeszcze kilka lat temu kolekcja lakierów mojej mamy, była niewielka. Zwykle kupowała takie, które były do siebie podobne. Kiedy miała ochotę na fiolety, kupowała fiolety, kiedy na brązy to brązy itd. Dziś jej kolekcja jest znacznie większa i bogatsza w kolory. Niezmiennie wybiera jednak takie, które będą pasować do wszystkiego i na każdą okazję. Nie lubi neonów czy jaskrawych kolorów. Woli ciemniejsze barwy, beże, brązy itd.
Pokażę Wam teraz jakie lakiery używa moja mama. Będziecie mogli zobaczyć kolor, a także ich numerek i nazwę, jeśli będziecie mieli ochotę je kupić. Opiszę też krótko każdą markę. Pamiętajcie, że kiedy klikniecie na zdjęcie, będziecie mogli je zobaczyć w większym rozmiarze.



To lakiery, którym moja mama jest wierna już od kilku lat, choć jak sama twierdzi kiedyś były lepszej jakości. Obecnie zdarzają się kolory, które długo się utrzymują, ale też takie, które są kiepskie. Lakiery kosztują około 20 złotych.


 Bardzo dobre lakiery z przyjaznym składem dla naszych paznokci. Mają szeroki i wygodny pędzelek. Są trwałe i dostępne w ceni około 10 złotych, lub nawet 6-7 złotych w promocji.



Te lakiery również mają przyjazny skład dla naszych paznokci. Są dobre jakościowo. Kosztują od 3 do 7 złotych.


Świetne lakiery, które są bardzo trwałe, ale niestety nie mogę ich ostatnio nigdzie dostać. Kosztują około 15 złotych.


Tutaj mamy pojedyncze egzemplarze, różnych marek. I zaczynając od początku-Rimmel- dobry lakier z szerokim pędzelkiem za około 15 złotych. Bell -lakiery kosztują około 10, utrzymują sie na paznokciach przez 3-4 dni. Wibo- dobre lakiery w cenie około 6-7 złotych. Ados- za małą buteleczkę zapłacimy około 5 złotych, trwałość jest średnia. Pierre Rene- kosztują około 10 złotych i są całkiem trwałe.

Tyle jeżeli chodzi o lakiery. A teraz zmywacze do paznokci, które są ulubieńcami mojej mamy, jak również moimi.

Mamy tutaj zmywacz z Biedronki z praktyczną pompką. Kosztuje około 6 złotych i bardzo dobrze radzi sobie ze zmywaniem lakierów. Podobnie jak zmywacz z Isany, który kosztuje około 10 złotych. Trzeci produkt to Sensique, który również zawiera pompkę, kosztuję około 6-7 złotych. Zmywcze te mają duże pojemności, przystępne ceny i są naprawdę godne polecenia.


Na koniec Top coat z Manhattanu- Pro Shine. To już chyba setna buteleczka tego produktu, którą zużywa moja mama. Pięknie nabłyszcza i sprawia, że mama przez długi czas cieszy się perfekcyjnie pomalowanymi paznokciami.

I to już wszystko. Jak się Wam podobało? Dajcie znać, czy macie ochotę na wpis poświęcony ulubionym kosmetykom do pielęgnacji mojej mamy. :)

sobota, 11 maja 2013

Ulubione kosmetyki mojej mamy: makijaż

Cześć!
Wielkimi krokami zbliża się Święto Mamy. Zapewne wiele z Was szuka pomysłów na ciekawy prezent. Może powinien być to właśnie, jakiś dobry kosmetyk? Dzisiaj chciałabym pokazać Wam ulubione kosmetyki mojej mamy. Mam nadzieję, że wśród nich każda z Was, znajdzie coś dla siebie. Nie ważne ile macie lat i czy szukacie czegoś dla siebie, czy też dla swoich mam. W dzisiejszym wpisie, poznacie ulubione kosmetyki mojej mamy, przeznaczone do makijażu.


Jeszcze kilka lat temu to kosmetyczka mojej mamy, była dla mnie miejscem, gdzie mogłam znaleźć same skarby. Dziś jest na odwrót i to moja mama, lubi szperać na mojej półce z kosmetykami. Jej kosmetyki do makijażu mieszczą się w organizerze i małej kosmetyczce. Organizer został kupiony w Drogerii Natura za około 10 złotych. Jest pojemny i ma kilka kieszonek na tusz do rzęs lub szminki,. Mała czerwona kosmetyczka, została kupiona już parę lat temu za około 20 złotych. Moja mama nosi ją ze sobą w torebce. 

Zacznijmy od kosmetyków, które znajdują się w organizerze. 

L'oreal, Volumne Million Lashes Extra Black i Mega Volumne Collagene 24h- to dwa ulubione tusze do rzęs mojej mamy. Kosztują 40-50 złotych. Pięknie rozczesują, pogrubiają i wydłużają rzęsy, a przy tym  nie obsypują się i są wytrzymałe przez cały dzień.
Pisałam o nich tutaj: klik.

Vichy, Dermablend, Fluid korygujący- jest to podkład mocno kryjący i trwały. Jego cena w zależności od tego gdzie go będziecie kupować to 50, a nawet 90 złotych.
Pisałam o nim tutaj: klik.

Dax Cosmetics, Cashmere Secret Glam, Baza wygładzająco- rozświetlająca i Baza wygładzająca- ich koszt to około 30-40 złotych. Ta pierwsza daje delikatny efekt rozświetlenia i długo utrzymuje nasz makijaż. Ta druga wygładza i matuje. Obie świetnie nadadzą się na większe wyjścia i to praktycznie dla każdego typu cery.


Inglot, AMC, Sypki pigment do powiek- moja mama miała już kilka kolorów obecnie ma ten w kolorze brązu o numerze 80. Pigmenty kosztują około 30 złotych. Nadają się jako samodzielny cień lub jako baza. 

Bell, 2 skin pocket, pressed rouge- dobry róż w przystępnej cenie około 10 złotych. Moja mama używa go w odcieniu numer 053, czyli taki przybrudzony róż. Daje naturalny i trwały efekt. 
Pisałam o nim tutaj:  klik.

Essence, Quattro eyeshadow, poczwórny cień do powiek- w paletce mamy stonowane beże i brązy, jest to numer 07-over the taupe. Paletka kosztuje około 13 złotych, a cienie są naprawdę dobrej jakości.

Rimmel, Glam Eyes Professional Liquid Liner- kosztuje 20-25 złotych. Ma precyzyjny i cienki pędzelek, dzięki czemu możemy narysować dowolną kreskę.
Pisałam o nim tutaj: klik.

Essence, I love Rock, Błyszcząca kredka do oczu- kosztuje mniej niż 10 złotych, a ma bardzo głęboki odcień czerni.
Pisałam o niej tutaj: kilk.

Rimmel, Scandaleyes  Waterpoof Kohl Liner, wodoodporna kredka do oczu-  kosztuje 18-19 złotych, jest trwała i mega czarna .
Pisałam o niej tutaj: klik.


Czas na produkty do ust. Moja mama jest fanka ust typu nude, więc w jej kosmetyczce królują różne odcienie beżu

Rimmel Apocalips- mi ten produkt nie przypadł do gustu, a moja mama go lubi. Kosztuje około 25 złotych. Jak pewnie się domyślacie moja mama wybrała kolor 600- Nude Eclipse. Jest połączeniem blasku błyszczyka i trwałości szminki.
Pisałam o niej tutaj: klik.

Sephora, Lip Attitude Glamour- jest to produkt, który pięknie nawilża i upiększa usta. Kosztuje około 30- 35 złotych. Kolor mojej mamy to G19.

L'oreal, Rouge Caresse-  kolor mojej mamy to 501 nude ingenue, kosztuje około 45 złotych. Daje piękny połysk i delikatny kolor.
Pisałam o niej tutaj: klik.

Inglot, pomadka to ust- moja mama ma odcień numer 31, czyli stonowany róż. Pomadka kosztuje około 20 złotych. Pielęgnuje nasze usta, a jednocześnie jest trwała.

Catrice, Ultimate Colour- kremowa pomadka, która kosztuje około 15 złotych. Kryje, nawilża i jest dość trwała. Moja mama używa koloru 190 The Nuder The Better.

For Your Beauty, pędzel do nakładania cienia- kosztuje około 7 złotych, a jest wytrzymały i odporny na mycie.
Pisałam o nim tutaj: klik.

Pędzel wysuwany do pudru lub różu- nie ma on nazwy firmy, ale podobny znajdziecie w większości drogerii za około 20 złotych. Na plus zasługuje fakt, że można go ze sobą wszędzie zabrać, ponieważ jest wysuwany.

A teraz czas na zawartość mniejszej kosmetyczki, w której znajdują się produkty, potrzebne do ewentualnych poprawek makijażu w ciągu dnia.



 Oczywiście nie można zabraknąć poręcznego lusterka. Podobne znajdziecie za mniej niż 10 złotych w każdej drogerii.

Vichy dermablend, intensywny podkład kryjący w sztyfcie- lżejsza wersja produktu, o którym pisałam nieco wyżej. Nadaje się do punktowego nakładania np.tak jak korektor. Jego cena to również coś między 50-90 złotych.
Pisałam o nim tutaj: klik. 

Anida, Antybakteryjny żel do rąk- produkt, który pozwala odświeżyć nasze dłonie bez użycia wody i mydła. Kosztuje około 4 złotych.Co prawda nie używamy go do makijażu, ale znalazł się w mniejszej kosmetyczne mojej mamy.

L'oreal, Contour Kohl, kredka do oczu- kosztuje około 20 złotych. Jest łatwa w użyciu i dość trwała

 Essence, Kremowa pomadka do ust- kosztuje mniej niż 10, a jest naprawdę dobra. Kolor mojej mamy to 52 in the nude. Pielęgnuje, nabłyszcza i upiększa usta.

Joko, Winter Glamour, cienie prasowane-gwiezdny pył- prawdopodobnie cień z tej kolekcji nie jest już dostępny, ale na pewno uda się Wam znaleźć coś podobnego. Jest to kolor 824, czyli brąz z drobinkami złota. Jest łatwy w użyciu i trwały.

I to już wszystko, jeśli chodzi o ulubione kosmetyki do makijażu mojej mamy. W planach mam jeszcze wpis o ulubieńcach pielęgnacyjnych i ulubionych lakierach do paznokci. Wszystko zależy od Was. Jeśli macie ochotę na takie wpisy, to dajcie mi o tym znać.


niedziela, 7 kwietnia 2013

Rimmel, BB Cream (Krem BB 9 w 1)

Hej ;)
Kolejny krem BB wkroczył do naszych drogerii. Tym razem firma Rimmel pokusiła się o wyprodukowanie produktu, który łączy zalety kremu i podkładu. Od razu na wstępie powiem, że produkt okazał się dla mnie tragiczny. A dlaczego? O tym już za chwilę.

Za 30 ml produktu, zapłacimy 17-25 złotych. Zależy, czy jest w promocji, czy też nie. Zamknięty                w poręcznej tubce, jest wygodny w użytkowaniu. Oto co obiecuje nam producent:
Co ja o tym wszystkim myślę?
Moim zdaniem jako baza pod makijaż, absolutnie się nie sprawdzi. Nie matuje buzi, podkreśla to czego nie powinien i przede wszystkim, bardzo szybko znika  z buzi.
Specjalnego nawilżenia, nie zauważyłam.
Pory minimalizuje przez pierwsze 5 minut po nałożeniu. Potem jest tylko gorzej.
Co do krycia, jest średnie, ale efekt można sobie budować, dokładając kolejne warstwy.
Rzeczywiście ładnie wygładza buzię.
Matuje??? To chyba jakiś żart. Bez przypudrowania od razu po nałożeniu, buzia mocno się błyszczy.
Zdrowy blask, obiecany przez producenta, to dla mnie po prostu nieestetyczne świecenie się twarzy.
Posiadanie SPF 25, to chyba największy plus tego produktu.

Muszę jeszcze dodać, że wybrałam najjaśniejszy odcień produktu, czyli Light. Jest on bardzo ciemny i do tego z każdą minutą na buzi, ciemnieje.

Oto jego skład:
A teraz sami zobaczcie, jak zachowuje się na mojej mieszanej cerze:







Podsumowując. Lubię firmę Rimmel, ale ten produkt mnie zawiódł. Jest nie trwały, roluje się, ściera, podkreśla to czego nie powinien i przede wszystkim w ogóle nie matuje. Dla mnie jest to bubel.


Próbowałyście? Co o nim sądzicie?

czwartek, 28 lutego 2013

Ulubieńcy Lutego 2013

Kończy nam się luty. Był to dla mnie miesiąc podczas, którego miała sporo wolnych dni. Udało mi się szybko zdać sesję i dlatego mogłam sobie pozwolić na odrobinę lenistwa. W związku z tym malowałam się rzadziej, bo chciałam aby moja skóra trochę odpoczęła. Dlatego w tym miesiącu pokażę Wam niewiele produktów do makijażu. Znajdzie się za to kilka ciekawych kosmetyków ( i nie tylko) do pielęgnacji ;)

 
Vichy, Normaderm, Micellar Solution, Płyn micelarny do skóry wrażliwej z niedoskonałościami
- no niestety Biodermie nie dorównuje, ale jest całkiem ok. Skusiłam się na niego ponieważ w mojej aptece, można go było kupić w bardzo korzystnej cenie 29 złotych za 400 ml. Oprócz tego chciałam, aby moja skóra odpoczęła od Biodermy. Płyn ma dość specyficzny zapach, który ciężko mi określić. Ładnie zmywa makijaż twarzy, trochę gorzej radzi sobie z ciemnymi kreskami czy tuszem. Pomaga walczyć z niedoskonałościami i zapobiega ich powstawaniu.

BingoSpa szampon, minerały z Morza Martwego, z odżywką z kreatyną i spiruliną- za ta ogromną, litrową butlę zapłacimy mniej niż 9 złotych. Szampon polecany jest do włosów przetłuszczających się, czyli właśnie takich jakie mam ja. Oczyszcza, a jednocześnie nawilża i odżywia włosy. Dzięki temu pięknie błyszczą, wspaniale się układają i po porostu wyglądają bardzo dobrze. Szampon  próbowała też moja sąsiadka, której włosy są zniszczone przez różne zabiegi fryzjerskie. U niej również się sprawdził, a efekt odżywionych włosów widać jeszcze lepiej. Szampon kupiłam na stronie internetowej producenta.

BingoSpa, 100% olej arganowy- olej arganowy ma wiele zastosowań, ja używam go do pielęgnacji włosów. Posiadam dwie buteleczki tego produktu: mniejszą 10 ml z około 18 złotych i większą 30 ml, za około 28 złotych.Olejek mieszam z olejkiem rycynowym i łopianowym. Moje włosy dostają porządną dawkę odżywienia i nawilżenia. Olejki również kupiłam na stronie internetowej BingoSpa

Anida, krem do rąk i paznokci z woskiem pszczelim i olejem makadmia- krem kosztuje około 4 złotych i możecie go dostać w Drogeriach Natura. Już na drugim miejscu w składzie zawiera, obiecany przez producenta olej makadamia. Kiedy moje ręce były mocno przesuszone pomógł mi je szybko zregenerować i nawilżyć. Ma przyjemny zapach.

Pease, akrylowy utwardzacz do paznokci- rzadko używam tego typu produktów, ale ostatnio zapragnęłam nadać pięknego połysku swoim paznokciom. Utwardzacz kosztuje około 10-11 złotych. Ładnie nabłyszcza, przyspiesza wysychanie i przedłuża trwałość lakieru. Do tego jest bardzo wydajny.

Maybelline, Super Stay 14 h lipstick - szminka kosztuje około 30 złotych. Mój kolor to 430 stay with me coral. Ten produkt jest wart polecenia. Utrzymuje się na ustach przez wiele godzin, nawet podczas picia czy jedzenia. W ciągu dnia kolor delikatnie blednie. Warto dodać, że nie wysuszył moich ust. Kolor w opakowaniu wygląda nieco intensywniej niż na ustach. Niestety do wyboru są wyłącznie dość odważnie kolory.






Rimmel, Scandaleyes Waterpoof Kohl Liner, wodoodporna kredka do oczu-  mam dwa kolory: czarny 001 black i srebrny 010 silver. Kredki kosztują około 18-19 złotych. Są mocno napigmentowane, trwałe i łatwe w użyciu. Srebrna kredka pięknie rozświetla, czarna nadaję zarówno do dziennego jak i wieczorowego makijażu.Dostępne są też w innych kolorach.

Wyciskarka do cytrusów z Biedronki- co prawda nie jest to kosmetyk, ale produkty, który pomaga dbać o nasze zdrowie i urodę. Wyciskarkę kupiłam jakieś 2 tygodnie temu, ale jest jeszcze dostępna w cenie 30 złotych. Dzięki niej codziennie piję świeży i pyszny sok z pomarańczy, limonki, cytryny i mandarynek. Wiem co pije, wiem co jest w środku, po prostu samo zdrowie. Gorąco Wam polecam!

Oto moi ulubieńcy. A co Was zachwyciło w tym miesiącu?