Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maybelline. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maybelline. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 listopada 2014

Ulubieńcy października 2014.

Cześć! ;)
Wraz początkiem nowego miesiąca, zapraszam do poczytania o moich ulubionych kosmetykach miesiąca, który właśnie minął.


Flos Lek, żel ze świetlikiem i babką lancetowatą na powieki i pod oczy-  kosztuje około 6 złotych i jest świetnym "rozbudzaczem". Uwielbiam nakładać go rano zaraz po przebudzeniu. Chłodzi, napina i sprawia, że szybko zapominamy o spaniu. Na pewno sprawdzi się u osób, które dużo pracują przed komputerem, muszą wcześnie wstawać lub mają zmęczone oczy. Żel nie ma rewelacyjnego działania pielęgnującego, ale lubię go właśnie za to, że rozbudza moje spojrzenie każdego dnia.

Wibo, Glamour Satin- oto lakier z nowej kolekcji Wibo, o którym pisałam tutaj: klik. Zobaczcie jak wygląda na moich paznokciach.


Inglot, Cień do powiek- mój makijaż oczu w tym miesiącu był bardzo, bardzo minimalistyczny. Używałam jasny cień, dla rozjaśnienia spojrzenia i tusz do rzęs. Cień, o którym pisze to produkt z Inglota w kolorze: Pearl. Nakłada się go z łatwością, pięknie odbija światło, może być używano zarówno samodzielnie jak i z innymi cieniami. Kupiłam go w promocji za mniej niż 10 złotych.

 
Maybelline, Colossal Volum Exspress- tak jak już wspomniałam wcześniej mój makijaż oczu w tym miesiącu sprowadzał się tylko do użycia jasnego cienie i tuszu. Oto mój ulubiony tusz października. Już dawno nie używałam masakry z tradycyjną szczoteczką, ale skuszona promocją, zdecydowałam się na zakup tego produktu. Tusz w promocji kosztuje około 20 złotych, a bez niej jakieś 30 złotych. Ładnie wydłuża, pogrubia i przyciemnia rzęsy. Nie kruszy się i nie odbija na skórze.

Schwarzkopf, Got2b, Beach Girl, spray z solą morską- oto specyfik, które odkryłam w połowie miesiąca, dzięki mojej przyjaciółce Oli. Kosztuje około 15 złotych w promocji i jakieś 20 bez niej. Jego zadaniem jest stworzenia na włosach efektu plażowej fryzury- delikatny fal. A wszystko to bez użycia wałków, lokówek, czy innych tego typu przyrządów. Wystarczy spryskać włosy sprayem i je zakręcić. Ja zawsze aplikuje ten produkt wieczorem, następnie zwijam swoje włosy w dwa koczki ślimaczki i idę spać. Rano rozpuszczam włosy i mam piękne fale, których praktycznie nie trzeba już specjalnie układać, czy stylizować. Proste, prawda? Moje włosy nie są podatne na kręcenie. Ponadto są długie, grube i jest ich dość dużo, ale ten produkt daje rade je zakręcić i to na długo. Jego minusem jest fakt, że wysusza włosy, dlatego nie polecam go używać każdego dnia. Raz na jakiś czas na pewno nie zaszkodzi naszym włosom, a po jego użyciu warto nałożyć na włosy dobrą maskę lub odżywkę.  Zobaczcie co wyczarował na moich włosach.

Na zakończenie dzisiejszego wpisu, przesyłam Wam gorące buziaki i czekam na Wasze komentarze!!! :* :*

czwartek, 29 maja 2014

Maybelline, The Colossal Go Extreme Volum Waterpoof

Cześć!
Dzisiaj zapraszam na krótki post, w którym przedstawię Wam nowy tusz w mojej kosmetyczce Jest to wodoodporna wersja tuszu z Maybelline. Nie miałam tuszu o tego typu właściwościach i dlatego postanowiłam wypróbować właśnie ten.
Tusz kupiłam podczas promocji - 49%, ale jego regularna cena wynosi około 30 złotych. Można go też kupić w wersji tradycyjnej, czyli nie wodoodpornej. Ja osobiście zakupiłam go przypadkiem. Poszłam do drogerii z zamiarem kupna innego tuszu, ale ponieważ już go nie było, zdecydowałam się właśnie na ten, bo jako pierwszy wpadł w moje ręce.
Tusz ma dużą szczoteczkę. Podobną do tej, która występują w tuszu z Maybelline, One by one. Niestety jej wielkość sprawia, że początkowo nie jest łatwa w obsłudze. Zbyt szybkie ruchy, lub nie wprawiona ręka mogą sprawić, że wymalujemy sobie nie tylko rzęsy, ale też powieki.
Jest to tusz, który ma pogrubić nasze rzęsy. Nie jest to może efekt ekstremalnie grubych rzęs, ale coś tam z nimi robi. W moim przypadku chyba zdecydowanie lepiej je wydłuża, nić pogrubia. Zobaczcie poniższe zdjęcia i oceńcie sami. :)

Jak widać, po życiu tuszu, moje rzęsy są ładnie pokreślone i wydłużone. Muszę jednak dodać, że ten efekt nie utrzymuje się przez cały dzień. Po upływie jakichś 5 godzin, mam wrażenie, że moje rzęsy są "oklapnięte". Nie wiem, czy jest to dobre określenie, ale po prostu nie wyglądają już tak ładnie, jak zaraz po wytuszowaniu. Ponadto tak jak już mówiłam, mam tusz w wersji wodoodpornej, dlatego jest trwały i w ciągu dnia, nie powinien zrobić nam przykrych niespodzianek (nawet, jeśli pogoda nie jest sprzyjająca). Warto jeszcze dodać, że po pierwszym użyciu miałam wrażenie, że nie robi absolutnie nic z moimi rzęsami. Na szczęście po około 7 dniach od otwarcia, zaczął działać dużo lepiej. 

Nie jest to tusz, który stworzy powalający efekt, ale w makijażu dziennym, czy w chwilach gdy boimy się, aby nasz tusz się nie rozmazał, bo np. pada deszcz, sprawdzi się całkiem dobrze. Używałam lepszych tuszy do rzęs, ale i tak uważam, że ten spisuje się zadowalająco. Jestem ciekawa, czy podobnie spisuje się wersja tradycyjna. Być może jej używacie. Jeśli tak, to dajcie mi o tym znać w komentarzach. :)

Buziaki! ;*

wtorek, 31 grudnia 2013

Ulubieńcy 2013 roku



Witam Was w ostatnich chwilach roku 2013!

Zwykle ten czas zmusza nas do przemyśleń i podsumowań. Jeśli chodzi o moje życie prywatne, to ten rok mimo felernej dla niektórych 13, był bardzo dobry. Wydarzenia pozytywne zdecydowanie, przeważały nad tymi negatywnymi. 


Jednak mój blog to przede wszystkim miejsce, gdzie piszę Wam o swojej wielkiej pasji jaką jest makijaż. A co z tym związane też kosmetyki, dbanie o urodę itp. Dlatego w ostatnim dniu roku, zapraszam Was na  kosmetyczne podsumowanie. Jak pewnie dobrze wiecie co miesiąc na moim blogu, pojawia się wpis z ulubionymi kosmetykami danego miesiąca. Przejrzałam wszystkie te wpisy i wybrałam z nich prawdziwe kosmetyczne perełki. Chce je Wam polecić i wiem, że będą one gościły w mojej kosmetyczce również w przyszłym roku. Nie chce, aby ten wpis był bardzo długi, dlatego każdy z produktów opiszę bardzo krótko. Ponieważ bardziej szczegółowe informacje o każdym z kosmetyków znajdziecie już na moim blogu lub kanale na yt, to pod każdym  produktem znajdziecie niezbędne linki. Zaczynajmy kosmetyczne podsumowanie 2013 roku! ;)



Carea, płatki kosmetyczne nowej generacji- bardzo dobre płatki, które można kupić w Biedronce. Może je kupować samodzielnie lub w 3-paku. Ich cena to coś około 2 złotych.
BLOG:klik.
YT: klik.

Nasiona kozierdaki- tylko 2 złote i kilka groszy wystarczy, abyśmy mogły stworzyć produkt, który rewelacyjnie wpłynie na kondycje naszych włosów. Będą mniej wypadać i staną się mocniejsze.
BLOG:klik.
YT: klik.

Hipp babysanft, Szampon dla dzieci- ma bardzo dobry skład i dobrze oczyszcza nasze włosy, mimo że skierowany jest dla najmłodszych. Kosztuje około 11 złotych.
BLOG:klik.
YT: klik.

Rossmann, Babydream fur Mama, Olejek do pielęgnacji ciała- używam go do pielęgnacji ciała, ale też włosów. Jego skład bogaty jest w dobroczynne olejki, a wszystko to w cenie około 11 złotych.
BLOG: klik.
YT: klik.

Anida, krem do rąk i paznokci z woskiem pszczelim i olejem makadmia- kosztuje mniej niż 4 złote, a ma bardzo dobry skład, który dobroczynnie wpływa na skórę naszych dłoni.
BLOG: klik.
YT: klik.

Gliss Kur, Color Protect, Odżywka- kosztuje około 12-13 złotych. Ładnie nawilża, wygładza i podkreśla kolor włosów.
BLOG: klik.
YT: klik.



Bielenda, Drogocenny olejek arganowy 3 w 1- produkt wielofunkcyjny za mniej niż 20 złotych. Nawilża, odżywia, upiększa. Uwielbiam!
BLOG:klik.
YT: klik.
BLOG:klik.
YT: klik.

Elfa, Green Pharmacy,Olejki- mamy do wyboru kilka rodzajów i wypróbowałam już chyba wszystkie. Bardzo je lubię, a kosztują około 5 złotych.
BLOG: klik.
YT: klik.
BLOG: klik.
YT: klik.

Sahar, olejek migdałowy- używam go do pielęgnacji swoich włosów. Zapłaciłam za niego 12 złotych i 50 groszy w Złotych Tarasach w Warszawie. Lekko go podgrzewam i wsmarowuje w swoje włosy, które go uwielbiają. Pięknie błyszczą, ładnie się rozczesują i są odżywione.
BLOG: klik.
YT: klik.

Kobo professional, Make Up Fixer Spray- 25  złotych to naprawdę przystępna cena jak na produkt, który utrwala nasz makijaż na cały dzień, niezależnie od warunków atmosferycznych czy temperatury.
BLOG: klik.
YT: klik.
BLOG: klik.
YT: klik.

Cien, extra strong hairspray- oto lakier z Lidla za około 6 złotych. Dobrze utrwala i nabłyszcza włosy.
BLOG:klik.
YT: klik.



 Catrice, Absolute Nude, paletka do makijażu- W cenie 20 złotych, mamy 6 dobrych jakościowo cieni w neutralnych kolorach dla każdego i na każdą okazję.
YT: klik.
BLOG: klik.
BLOG: klik.
YT: klik.

Catrice, Camouflage cream- za 13 złotych mamy produkt, który rewelacyjnie kryje. Jest to świetny korektor, a właściwie prawdziwy kamuflaż.
BLOG: klik.
YT: klik.

Polpharma, Pirolam, szampon przeciwłupieżowy- dzięki niemu pozbędziemy się łupieżu, wzmocnimy włosy i sprawimy, że będą wyglądać pięknie. Jedna saszetka kosztuje mniej niż 2 złote.
BLOG: klik.
YT: klik.

Farmona, Radical, Suchy szampon do każdego rodzaju włosów- kosztuje mniej niż 10 złotych, a sprawdza się rewelacyjnie. Sprawia, że nasze włosy wyglądają na świeższe i dodaje im objętości.
BLOG: klik.
YT: klik.
BLOG: klik.
YT: klik.

Urban Decay, eyeshadow- mam kilka kolorów i wszystkie uwielbiam. Jakość tych cieni jest powalająca, a wszystko to w cenie około 20 złotych.
BLOG: klik.
YT: klik.

Inglot, cień do powiek sypki, AMC 85- czyli cudowny kameleon, dla każdego. W zależności od padania światła raz jest brązowy, raz niebiesko-zielony lub złoty. Kosztuje około 30 złotych.
BLOG: klik.
YT: klik.

Mary Kay, TimeWise, Liquid Foundation, podkład matujący- dobry podkład matujący i kryjący, który kosztuje około 40 złotych.
BLOG: klik.
YT: klik.
BLOG: klik.
YT: klik.


Essence peel off base coat- czyli produkt dla wszystkich, których zmywanie brokatowych lakierów przyprawia o ciarki na plecach. Dzięki niemu z łatwością oderwiemy z paznokci każdy lakier, bez użycia zmywacza. Bazę możecie kupić za około 10 złotych.
BLOG: klik.
YT: klik.

Avon, Szminka ,,Usta w pełni"- kolor który mam i lubię nosi nazwę: terracotta. Aplikacja i trwałość szminki to jej ogromny plus. Jej cena regularna wynosi około 30 złotych, promocyjna 15 złotych.
Avon, Lśniąca szminka Ultra Colour Rich-  ta szminka kosztuje około 25 złotych w cenie regularnej, ale można ją dostać nawet za 11 złotych w promocji. Mój kolor to Vermillion, czyli intensywna czerwień z nutą pomarańczy i milionem drobinek. Daje cudowny efekt, który przykuwa spojrzenia.
BLOG:klik.
YT: klik.

Sephora, Jumbo Liner 12 H, wodoodporna kredka do powiek- mam, aż dwie złotą oraz fioletową i obie uwielbiam. Jedna kredka kosztuje prawie 40 złotych, ale wiele zastosowań i jest bardzo trwała.
BLOG: klik.
YT: klik.

Maybelline, Volum Exspress One by One, Satin Black-  kosztuje około 28 złotych. Pięknie wydłuża i rozdziela rzęsy.
BLOG: klik.
YT: klik.
BLOG: klik.
YT: klik.

Sally Hansen, Maximum Growth- odżywka kosztuje około 25 - 30 złotych. Jest bardzo wydajna i skuteczna. Przyspiesza wzrost paznokci i je wzmacnia.
BLOG:klik.
YT: klik.

Maybelline, The colossal volumn ' express mascara, color shock- na plus zasługuje oryginalny kolor jaki daje. Moja wersja pozwala wyczarować turkusowy kolor na rzęsach.  Kosztuje około 22 złote.
BLOG: klik.
YT:klik.
BLOG: klik.
YT:klik.

Sally Hansen, Insta-Dri- nabłyszcza, utrwala i przyspiesza wysychanie lakieru. Można go kupić za około 25 złotych.
BLOG: klik.
YT: klik.

I to już wszystko! Dajcie mi znać, jakie kosmetyki zachwyciły Was w tym roku! :)

Na zakończenie dzisiejszego długaśnego wpisu, chce Wam podziękować za cały wspólny rok. Dziękuję za to, że chętnie odwiedzacie mój blog, komentujecie i piszecie do mnie. Bez Was nie było by mnie tutaj, także jeszcze raz dziękuję Wam serdecznie!
Życzę Wam też wspaniałej zabawy Sylwestrowej. Nowy 2014 rok, niech będzie rokiem spełnionych marzeń. A wszystkie pozytywne wydarzenia, niech górują nad tymi negatywnymi.

piątek, 6 grudnia 2013

Ulubione kosmetyki mojej mamy: nowoście w jej kosmetyczce.

Witam Was w tym wyjątkowym dniu!
Są Mikołajki, a do tego w moim mieście jest już prawdziwa zima. Ponieważ Święta zbliżają się wielkimi krokami, pewnie myślicie już o zakupie prezentów. Mam nadzieję, że mój dzisiejszy wpis, trochę Wam w tym pomoże. Oto kolejna odsłona serii, która jakiś czas temu pojawiła się na moim blogu: "Ulubione kosmetyki mojej mamy". Dziś pokażę Wam nowości w kosmetyczce mojej mamy. Produkty, które dostała ode mnie lub kupiła z mojego polecenia. Myślę, że znajdziecie wśród nich produkty, dla siebie, ale też dla swoich mam, babć,czy innych bliskich osób, niezależnie od wieku.



Sally Hansen, Insta-Dri,Top Coat- ten produkt, pewnie kojarzycie już z  mojego bloga. Łączy on w sobie zalety nabłyszczacza i utrwalacza. Do tego sprawia, że lakier szybciej wysycha. Kosztuje około 24 złotych.

Avon, Ultra Colour- oto szminka, która jednocześnie pielęgnuje nasze usta, ale też dodaje im koloru i blasku. Jest więc idealna właśnie w okresie zimowym, ponieważ nie wysusza ust. Moja mama jest posiadaczką koloru Sparking Nude, czyli beżu z dodatkiem mieniących się srebrnych drobinek. Drobinki nie migrują po naszej twarzy w ciągu dnia i nie tworzą też dyskotekowego efektu. Szminka sprawdzi się zarówno do makijażu dziennego i wieczorowego. Trwałość jest całkiem dobra, jak na tego typu produkt. Kosztuje około 25 złotych.


Maybelline, Color Sensational- jest to nawilżająca szminka do ust, która nadaje im kolor i połysk. Podobnie jak szminka opisywana wyżej, sprawdzi się na naszych ustach także zimą. Moja mam polubiła kolor 720 Mocha Muse, czyli beż, przełamany odrobiną różu. Jak na produkt nawilżający i koloryzujący, trwałość jest naprawdę ok. Szminka nadaje połysk ustom, ale nie ma w sobie drobinek. Kosztuję trochę więcej niż 20 złotych.


Avon, Super Shock, gel eyeliner- jest to żelowa kredka do oczu o głębokim i trwałym kolorze. Z łatwością namalujecie nią dowolne kreski. Moja mama najbardziej lubi czarne kreski, dlatego jej kredka ma kolor o nazwie: black. Kredka kosztuje około 18 złotych.

Maybelline, Color Tattoo, 24 hr- jest to produkt, który można stosować na kilka sposobów. Może być np. bazą pod cienie lub samym cieniem. Jest bardzo trwały i pięknie rozświetla, oraz przyciemnia oko. Do jego aplikacji świetnie sprawdzają się palce. Moja mama jest posiadaczką koloru, który myślę, że spodoba się większości z Was: 35- on and on bronze. Kosztuje około 25 złotych.

Urban Decay, eyeshadow- oto cień, który uwielbiam i ja i moja mama. Jego aplikacja to sama przyjemność, jest trwały i świetny jakościowo.Mi udało się go kupić za mniej niż 20 złotych w outelcie kosmetycznym. Sama posiadam też inne kolory tych cieni. Kolor mojej mamy to YDK, czyli rozświetlający brąz.


Tołpa, Dermo Face Hydrativ, nawilżające serum odprężające- i na koniec produkt przeznaczony do pielęgnacji. Moja mama jest posiadaczką cery suchej i używa go na noc. Jego niewielka ilość wystarczy, aby można było go zaaplikować na całą twarz. Dodatkowo zawiera pipetę, która dozuje produkt. Konsystencja jest dość lejąca. Serum pachnie bardzo przyjemnie i szybko się wchłania. Ładnie nawilża i wygładza buzię. Kosztuje około 30 złotych.

Zapraszam do przeczytania wcześniejszych wpisów z serii "Ulubione kosmetyki mojej mamy":
klik.
A także do serii "Ulubione kosmetyki mojej babci":
klik.

Dajcie znać czy podoba Wam się seria "Ulubione kosmetyki mojej mamy". Pochwalcie się też, czy odwiedził Was Mikołaj. A przede wszystkim dajcie znać, czy wszystko u Was w porządku w związku z nadejściem zimy i silnym wiatrem.
Trzymajcie się! Pa! ;*


sobota, 30 listopada 2013

Ulubieńcy listopada 2013

Serwus!
Dziś ostatni dzień listopada, a więc jest  to idealna okazja, abym zaprezentowała Wam kosmetyki, które polubiłam w tym miesiącu. Zapraszam do czytania i oglądania! ;)



Babydream fur Mama, Wohlfuhl-Bad, Balsam do kąpieli- co prawda jest to produkt przeznaczony dla mam, ale myślę, że każdy z nas powinien być z niego zadowolony. Jest to produkt, który jednocześnie myje i pielęgnuje nasze ciało.  Ładnie je nawilża i odżywia, a wszystko to w cenie około 10 złotych. Sprawdzi się u osób, która nie lubią , bądź nie mają czasu na nawilżanie swojego ciała po kąpieli czy prysznicu.  Balsam ma dość specyficzny zapach, który nie każdemu przypadnie do gustu. To świetnie rozwiązanie dla przyszłych i świeżo upieczonych mam, ale też dla wszystkich, którym brakuje czasu i ochoty, aby zadbać o skórę.

Bielenda, Aromatherapy, Olejek do kąpieli, mandarynka + werbena, Harmony- do wyboru mamy kilka wersji zapachowych produktu. Olejek pielęgnuje nasze ciało, a także umila kąpiel- pianą i zapachem. Jego promocyjna cena wynosi 12-13 złotych. Regularna około 17 złotych. Jest idealny do relaksującej kąpieli po ciężkim dniu w pracy, czy na uczelni.

Sahar, olejek migdałowy- używam go do pielęgnacji swoich włosów. Zapłaciłam za niego 12 złotych i 50 groszy w Złotych Tarasach w Warszawie. Lekko go podgrzewam i wsmarowuje w swoje włosy, które go uwielbiają. Pięknie błyszczą, ładnie się rozczesują i są odżywione.

Echosline, Colour up, Maska Castano- oto produkt, który można kupić w sklepach i hurtowniach fryzjerskich. Jego zadanie to odświeżenie naszego naturalnego lub farbowanego koloru, oraz odżywienie włosów. Ja posiadam wersję do włosów kasztanowych, bo właśnie na taki kolor pofarbowałam swoje włosy kilka tygodni temu. Dzięki używaniu tej maski cały czas mogę cieszyć się ładnym kolorem i pięknie wyglądającymi włosami. Maseczkę nakładamy na 3-5 lub 15 minut  po  umyciu włosów i spłukujemy. Kosztuje około 30- 35 złotych.

L'biotica, Lip Therapy, Ochronny balsam do ust- świetny produkt, który chroni nasze usta zarówno przed mrozem jak i promieniami słonecznymi. Możemy go stosować i latem i zimą. Świetnie natłuszcza i pielęgnuje nasze usta. Kupiłam go w promocji za 5 złotych.

Catrice, Absolute Nude, paletka do makijażu- o tej paletce pisałam już tutaj: klik. W cenie 20 złotych, mamy 6 dobrych jakościowo cieni w neutralnych kolorach dla każdego i na każdą okazję.


Nivea, krem przeciwzmarszczkowy pod oczy- kupiłam go za około 11 złotych w promocji, jego regularna cena wynosi około 13 złotych. Głównie zależało mi na nawilżeniu skóry w okół moich oczu. Krem delikatnie nawilża i wygładza skórę.

Ingrid, Nail Polish- o tych lakierach pisałam tutaj: klik. Obecnie mam dwa kolory 411-beż, oraz 324- brąz. Było to moje ulubione zestawienie kolorystyczne z tego miesiąca. Lakiery kosztują 3 złote, a są naprawdę trwałe i piękne błyszczą.


Maybelline, Super Stay 10 h, tint gloss- oto trwała pomadka-błyszczyk do ust, który ich nie wysusza. Kosztuje około 25 złotych. Daje piękny głęboki kolor i połysk na ustach. Połysk z czasem znika, ale kolor pozostaje na bardzo długo. Mój kolor 190 Forever Beryy, czyli dość ciemna czerwień.

Catrice, Camouflage cream- za 13 złotych mamy produkt, który rewelacyjnie kryje. Jest to świetny korektor, a właściwie prawdziwy kamuflaż. Jego konsystencja nie sprawia problemu podczas aplikacji i nie obciąża też zbytnio skóry. Dostępny jest w trzech kolorach. Ja posiadam ten najciemniejszy.

Już dziś zapraszam Was na wpis, który pojawi się za miesiąc. Zaprezentuje w nim moje ulubione produkty z całego roku! Nie mogę się doczekać! Witam też, wszystkich nowych czytelników, których w tym miesiącu przybyło. Dziękuję, że jesteście! :)  


czwartek, 31 października 2013

Ulubieńcy października 2013

Hej!
Zapraszam na kolejny wpis z cyklu ulubieńcy. Ostatni dzień października to idealna okazja, aby poleciła Wam produkty, które polubiłam w tym miesiącu.



Zacznę od produktów, które pomogły mi uporać się z łupieżem. Problem ten dopadł mnie w tym miesiącu, ale  na szczęście szybko się go pozbyłam.

Nizoral, leczniczy szampon przeciwłupieżowy- można go kupić w wersji pełnowymiarowej lub w postaci próbek. Ja wybrałam tą drugą opcję. Jedna saszetka kosztuje około 2 złotych i wystarcza na dwa użycia. Najpierw dokładnie płuczemy włosy, potem używamy szamponu szczególnie wmasowując go w skórę głowy. Odczekujemy około 10 minut, płuczemy włosy i jeszcze raz myjemy je szamponem. Produkt nie pachnie zbyt ładnie, ale szybko działa.

Polpharma, Pirolam, szampon przeciwłupieżowy- tutaj jeśli chodzi o opakowania i zastosowanie sprawa wygląda tak samo jak w przypadku szamponu Nizoral. Różnicą jest cena saszetki, która wynosi trochę więcej niż 1 złotych. Szampon nie tylko pozbywa się łupieżu, ale też wzmacnia włosy, nabłyszcza je i sprawia, że mniej wypadają. Polecam go osobą, które chcą odżywić swoje włosy i zmniejszyć ich wypadanie.

Green Pharmacy, Olejek łopianowy z olejkami drzewa herbacianego i rozmarynu, przeciwłupieżowy- Za 5 złotych i 50 groszy mamy produkt, który działa przeciwłupieżowo, ale też wzmacnia i upiększa nasze włosy. Warto go delikatnie podgrzać i wmasowywać w skórę głowy, a następnie umyć włosy. Używam go raz na tydzień lub raz  na dwa tygodnie, ale zapobiec ponownemu pojawieniu się łupieżu.

A teraz trzy produkty, które podobały mi się tak bardzo, że poświęciłam im oddzielne wpisy. W tym poście przeczytacie o nich tylko, krótkie notki, ale pojawią się również linki do ich obszernych recenzji. ;)

Maybelline, Affinimat, podkład dla matowego efektu- w przystępnej cenie możemy kupić produkt, który matuje, ale też korzystnie wygląda na skórze. Do tego utrzymuje się praktycznie przez cały dzień.  Kosztuje około 26 złotych. Cena promocyjna wynosi około 18 złotych.  Tutaj znajdziecie jego dokładniejszą recenzję: klik.

Maybelline, Volum Exspress One by One, Satin Black -  tusz kosztuje około 28 złotych, ale często są na niego bardzo korzystne promocje. Z łatwością można nim wyczarować piękne, długie i ciemne rzęsy, które przykuwają spojrzenia. Więcej o tym produkcie przeczytacie tutaj: klik.

Kobo professional, Make Up Fixer Spray- 25  złotych to naprawdę przystępna cena jak na produkt, który utrwala nasz makijaż na cały dzień, niezależnie od warunków atmosferycznych czy temperatury. Poczytajcie o nim tutaj: klik.

I na koniec moi trzej ostatni ulubieńcy.

Cien, extra strong hairspray- nie spodziewałam się, że lakier do włosów, który można kupić w sklepach "Lidl" za około 6 złotych, tak pozytywnie mnie zaskoczy. Rzadko utrwalam swoje fryzury, na co dzień zależy mi na ujarzmieniu grzywki. Ten lakier świetnie się do tego nadaje. Możne to zabrzmi dziwnie, ale lubię kiedy lakier delikatnie skleja włosy. Wtedy mam pewność, że moja grzywka będzie wyglądać dobrze przez cały dzień. Ten lakier delikatnie skleja, mocno utrwala i nabłyszcza włosy. Nie uzyskuje nim sztucznego efektu, jest tak jak lubię. A do tego w bardzo dobrej cenie mamy, aż 400 ml lakieru.

Lirene, Dermoprogram, Aqua Cristal, krem intensywnie nawilżający na dzień i na noc- powinno się używać oddzielnie kremów na dzień i na noc, ale obecnie moja skóra jest naprawdę w dobrej kondycji i mogę używać takiego produktu 2 w1, tym bardziej, że dobrze się u mnie sprawdza. Szybko się wchłania i dobrze nawilża. Na noc stosuje go dość sporo i rano budzę się z gładką i miękką cerą. Kosztuje około 18 złotych. Ja kupiłam w promocji za około 13 złotych.

Put & Rub, Relaksujący balsam do rąk, Trawa cytrynowa i kokos- nie jestem wielką fanką kokosowych zapachów, ale dodatek trawy cytrynowej sprawia, że uwielbiam to połączenie zapachowe w kremie. Krem ma bardzo dobry skład bogaty w olejki i witaminy. Ładnie nawilża i pielęgnuje dłonie. Kosztuje 39 złotych, więc naprawdę sporo.

Dopisek z 1 listopada. Jedna z moich czytelniczek zauważyła, że brakuje recenzji jeszcze jednego produktu. Dziękuję  i już dopisuje! ;)

Mixa, płyn micelarny, optymalna tolerancja - jego regularna cena wynosi około 15 złotych, ale możemy go też kupić za około 12 złotych. Produkt szybko zmywa podkład i lekki makijaż oczu. Nieco intensywniejsze kolory również dobrze zmywa, ale zajmie to trochę więcej czasu. Jego wielkim plusem jest pompka, a minusem słaba wydajność.

I to już wszystko. Październik minął mi bardzo szybko. Pogoda jest cudowna i mam nadzieję, że będzie tak jak najdłużej. Przed nami długie listopadowe weekendy, więc życzę Wam, aby były udane, ciepłe i słoneczne!

Czekam na Wasze komentarze! ;) 

sobota, 26 października 2013

Maybelline, Affinimat, podkład dla matowego efektu.

Cześć!
Osoby, które są na bieżąco z wpisami na moim blogu, pewnie wiedzą, że poszukuje obecnie swojego idealnego podkładu. Ma to odzwierciedlenia na blogu, ponieważ chce się z Wami dzielić tym co znalazłam i przekazać swoją opinię. Dzisiaj poznacie nowy podkład na naszym rynku marki Maybelline.

Produkt pozytywnie mnie zaskoczył. Być może pamiętacie moje wcześniejsze wpisy, które poświęciłam podkładom Maybelline z  serii Affinitone. Zużyłam je, ale nie wróciłam do nich ponownie. Myślę, że z tym podkładem będzie inaczej. Jego regularna cena wynosi 25-26 złotych. W promocji można go kupić nawet za 18 złotych.
Podkład zamknięty jest w poręcznej 30 ml tubce. Ma dość rzadką konsystencje. Dostępny jest w kilku kolorach i nawet dziewczyny z jasną karnacją, powinny zaleźć coś dla siebie. Podkład ma dawać matowe i trwałe wykończenie makijażu. Kiedy przypudruje go pudrem bambusowym, moja buzia faktycznie przez kilka godzin jest idealnie matowa. Czasami muszę w ciągu dnia użyć jeszcze raz pudru, bądź bibułek matujących. Jednak nawet gdybym tego nie zrobiła, moja buzia nie wyglądała by jakoś nie korzystnie.Podkład nie podkreśla tego czego nie powinien i daje naturalny efekt.
 Przed nałożeniem podkładu.
Po nałożeniu podkładu.

Jedna warstwa daje delikatne krycie. Zawsze można dołożyć jeszcze jedną warstwę, bądź użyć korektora w miejsca, którego tego wymagają. Na pewno jednak wiele z Was stwierdzi, że efekt krycia jaki daje jest zbyt słaby. Mój odcień podkładu to 09 Opal Rose. Wydawało mi się, że jest odpowiedni, ale po pierwszej aplikacji wydawał mi się za jasny. Cera stała się blada i wyglądała na chorą. Wszystko to jednak zniknęło w dosłownie w kilka chwil, bo podkład idealnie stopił się w z moją skórą.

Podkład polecam dla osób z cerą tłustą i mieszaną. Naprawdę się u mnie sprawdził. Cenie go za naturalny efekt, trwałość  i matowienie buzi. Nie oczekujmy do niego cudów, bo z czasem efekt matowienia będzie znikał z naszej twarzy, ale i tak jest naprawdę ok. Warto go przetestować. Ja na pewno będę do niego wracać. 

Słyszałyście o tym podkładzie? Zauważyłam, że praktycznie nie mówi się o nim w prasie czy mediach.

czwartek, 17 października 2013

Maybelline, Volum Exspress One by One, Satin Black

Cześć!
Polecę Wam dziś produkt, który jest nowością w mojej kosmetyczce, ale nie na sklepowych półkach. Jeśli śledzicie mój blog od dłuższego czasu, to pewnie wiecie, że jestem fanką tuszy z Loreal'a z serii Volumne Million Lashes. Niestety cena tych tuszy do rzęs sięga około 50 złotych i czasem po prostu nie mam ochoty lub po prostu nie mogę pozwolić sobie na taki wydatek. Ponieważ mój ulubieniec zaczął się powoli kończyć, zaczęłam szukać czegoś nowego. Całkiem niedawno można było kupić kosmetyki do makijażu oczu z Maybelline z dużym rabatem.Wiedziałam, że tusze z tej marki z serii Volum Exspress cieszą się dobrą opinią, ale do tej pory nie miałam okazji ich przetestować. Postanowiłam jednak wypróbować dostępne testery i na własnych oczach przekonałam się, że są to dobre tusze. Oprócz tego wypróbowałam też nowy tusz z Rimmela Retro Glam, który jak dla mnie nie robi nic specjalnego z rzęsami, oraz tusz z Maybelline Big Eyes, który składa się z dwóch szczoteczek. On również nie podkreślił ładnie moich rzęs. Dlatego, zdecydowałam się na tusz One by One z Maybelline.


Tusz kosztuje około 28 złotych, ja kupiłam go za około 22 złote. Spodobało mi się jego czerwone opakowanie i silikonowa szczoteczka o ciekawym kształcie.


Tusz ładnie rozdziela, pogrubia i wydłuża rzęsy. Pokrywa je głęboką czernią, a efekt ten utrzymuje się przez cały dzień. Można nim stworzyć zarówno lżejszy efekt na dzień, bądź bardziej efektowny na noc. Myślę, że każdy przy użyciu tego tuszu, będzie potrafił wyczarować efekt pięknych i przyciągających wzrok rzęs. Przez cały dzień tusz pozostaje na swoim miejscu. Nie kruszy się i nie rozmazuje.
Myślę, że nadszedł czas, abyście zobaczyli jak wygląda na moich rzęsach. ;)

Moje rzęsy, bez tuszu do rzęs.

Moje rzęsy po nałożeniu jednej warstwy tuszu.

Pełny makijaż.

W przystępnej cenie, mamy tuszy, który jest dobry jakościowo. Pięknie podkreśla rzęsy i jest to długotrwały efekt. Polecam! ;)

Lubicie tusze z Maybelline?

piątek, 30 sierpnia 2013

Ulubieńcy sierpnia 2013

Cześć! ;)
Koniec sierpnia, to również koniec wakacji, które w tym roku rozpieszczały nas piękną  pogodą. Zaprezentuję Wam dziś kosmetyki, które polubiłam w tym miesiącu i na pewno zauważycie, że większość z nich to kosmetyki przeznaczone do pielęgnacji. Wakacyjny klimat i bardzo wysokie temperatury, nie sprzyjały zabawie z makijażem. A zresztą kiedy jak nie teraz zrezygnować z kosmetyków kolorowych, gdy cera jest opalona i promienna? Zapraszam do czytania! ;)


Farmona, Radical, Suchy szampon do każdego rodzaju włosów - produkt zachwalałam już w oddzielnym wpisie, który znajdziecie tutaj: klik. Za mniej niż 10 złotych mamy suchy szampon, który naprawdę działa. Dodaje włosom objętości, ułatwia układanie i przede wszystkim sprawia, że nasze włosy wyglądają świeżo.

Maybelline, The colossal volumn ' express mascara, color shock - temu produktowi, również został poświęcony osobny wpis: klik.  Bez promocji kosztuje trochę więcej niż 20 złotych i sprawia, że nasze rzęsy pokrywają się niecodziennym kolorem. W moim przypadku jest to turkus. Dostępny jest też w wariancie fioletowym i granatowym. Rozdziela, pogrubia i sprawia, że nasze rzęsy wyglądają naprawdę oryginalnie. Sprawdził się w okresie wakacyjnym, ale będę go też używać to różnego rodzaju, mniej klasycznych makijaży w ciągu całego roku. Na zdjęciu niżej, możecie zobaczyć, jaki efekt możemy nim osiągnąć.


The Body Shop, 100 % Nautral Lip Roll-On - ja nazywam go expresowym nawilżaczem i namiętnie smarowałam nim usta, przez cały sierpień. Jest to drogi produkt, jak dla mnie zdecydowanie za drogi, bo kosztuje 25 złotych, a nie daje intensywnego i długotrwałego efektu. Warto jednak upolować go na promocji, bo zaraz po jego nałożeniu nasze usta są podkreślone, nawilżone i pięknie błyszczą. Jest to produkt dobry na plażę i do torebki, aby szybko poprawić stan naszych ust. Ja mam wersję o zapachu pomarańczy.

 Riemann & Co, Etiaxil Roll-on- nie mam problemów z nadmiernym poceniem, ale podczas tegorocznych upałów, drogeryjny antyperspirant okazywał się dla mnie za słaby. Postanowiłam wybrać się do apteki i kupić zachwalany i polecany Etiaxil. Akurat trafiłam na promocję i kupiłam dwa roll-ony w cenie 40 złotych. Zwykle za jedno opakowanie płacimy około 50 złotych. Używałam go tak jak zaleca producent na noc i rzeczywiście sprawił, że pocenie przestało być uciążliwie. Nie będę go używać na codzień, bo nie mam takiej potrzeby, poza tym uważam, że nie należy przesadnie blokować tego, co jest naturalnym odruchem naszego organizmu. Z pewnością wrócę do niego podczas upałów, a także wtedy, gdy będę miała większe wyjścia.

Sally Hansen, Insta-Dri - dostałam go od swojej najlepszej przyjaciółki i jestem nim zachwycona. Jeśli szukacie dobrego top-coatu, czyli produktu który utrwali Wasz manicure, nabłyszczy i sprawi, że lakier szybciej wyschnie, to gorąco polecam Wam właśnie ten. Na plus zasługuje też fakt, że "naprawia" lakier. Jeśli podczas malowania paznokci, dotkniemy o coś mokrym lakierem, lub coś tam nie wyjdzie, po nałożeniu tego produktu, większość niedoskonałości zniknie. :) W promocji kosztuje trochę więcej niż 20 złotych. Bez promocji jego cena to około 30 złotych.

FM, by Federico Mahora, perfumy- to moje pierwsze perfumy z FM, czyli marki, podobnej do np. Avonu. Mój zapach to numer 13. Moja koleżanka porównała go do odświeżacza powietrza, ale ja uważam inaczej. Lubię świeże, orzeźwiające zapachy i ten właśnie taki jest.Wyczuwa się w nim owoce, takie jak pomarańcza, czy jabłko, ale też kwiaty jak konwalie, czy frezje. Jest to bardzo świeży i kobiecy zapach, który długo się utrzymuje. Za 30 ml buteleczkę zapłaciłam 34 złote.

Mixa, Regeneracja, Krem na suche strefy 40 % gliceryny + mleka owsianego- produkt kosztuje około 15 złotych i przeznaczony jest do pielęgnacji bardzo suchych miejsc takich jak kolana, łokcie i pięty. Ma zbitą i gęstą konsystencję, która szybko nawilża, odżywia i na długo poprawia wygląd suchych stref. Szybko się wchłania i łatwo rozsmarowuje.

Avene, woda termalna w spray-u- idealnie odświeża, nawilża i łagodzi podrażnienia. Pryskałam nią również swój pędzel do podkładu. Dzięki temu uzyskiwałam efekt, lekkiego, ale nadal dobre kryjącego makijażu twarzy. Moją 150 ml wodę termalną udało mi się kupić w promocji za 20 złotych, zwykle kosztuje od 30 do 40 złotych. Dostępna jest też w małej wersji do torebki, a także w wersji 300 ml.

Na zakończenie dzisiejszego wpisu, życzę wszystkim uczniom udanego nowego roku szkolnego, studentom wykorzystania jak najlepiej ostatniego miesiąca wakacji, a wszystkim czytelnikom pięknej pogody przez cały następny miesiąc.

JESZCZE TYLKO DO NIEDZIELI MACIE CZAS WZIĄĆ UDZIAŁ W KONKURSIE Z OKAZJI  DRUGICH URODZIN MOJEGO BLOGA ------ KLIK. SERDECZNIE ZAPRASZAM!

piątek, 9 sierpnia 2013

Maybelline, The colossal volum' express mascara, color shock, czyli kolorowy tusz do rzęs.

Cześć!
Pokażę Wam nowość w mojej kosmetyczce, ale też nowość na drogeryjnych półkach. Będzie to tusz do rzęs, ale nie taki zwykły, bo kolorowy i to mi się bardzo podoba. Zazwyczaj tego typu produkty były dość trudno dostępne. A jeśli już to w dość wysokich cenach. Czasami zdarzało mi się spotkać coś tańszego, ale słabej jakość. Np.w liceum kupiłam sobie kolorowy tusz z Avonu  z serii Color Trend, ale nie dawał od żadnego efektu. No może oprócz, efektu posklejanych rzęs. W przypadku tuszu, który dziś Wam pokażę, korzystna cena, idzie w parze z dobrą jakością. 



Tusz kosztuje około 19- 20 złotych w promocji. Bez niej trochę więcej niż 20 złotych. Dostępny jest w trzech wariantach kolorystycznych i wszystkie miałam okazję wypróbować. Fiolet moim zdaniem jest najmniej widoczny. Sprawdzi się u mniej odważnych osób. Granatowy wygląda bardzo ładnie, szczególnie daje piękną poświatę w słońcu. Turkusowy to kolor, który jest najbardziej widoczny. Daje żywy kolor, który po kilku chwilach staje się delikatnie ciemniejszy. Zdecydowałam się właśnie na ten odcień, ponieważ chciałam zaszaleć. Na zdjęciach poniżej możecie go zobaczyć w różnych kombinacjach (solo, z czarną i z fioletową kreską.) oraz w świetle dziennym na zdjęciu 1 i 3, oraz sztucznym na zdjęciu 2.



Tusz sam w sobie jest bardzo dobrej jakości. Przede wszystkim dobrze pokrywa nasze rzęsy kolorem. Są one turkusowe, a nie czarne z dodatkiem turkusowej poświaty. Rzęsty są wydłużone, pogrubione i przez cały dzień wyglądają dobrze. Taki kolorowy tusz nie podkreśl nam kształtu oka i nie przyciemni tych okolic tak jak to robi czarny, czy brązowy tusz, ale za to wydobędzie kolor naszej tęczówki i sprawi, że nasz makijaż nie będzie wyglądał zwyczajnie.
Na pewno nie jest to produkt do codziennego użytku i dla każdego. Świetnie sprawdzi się do lekkich, ale szalonych wakacyjnych makijaży, na imprezy, czy do makijażu na sesję zdjęciową. Można go łączyć z kolorowymi kreskami lub cieniami. Można pomalować nim i górne i dolne rzęsy, bądź tylko dolne, bądź końcówki górnych. Mamy wiele opcji, a wszystko to zależy od naszych pomysłów i upodobań.

Nowy tusz do rzęs z Maybelline przypadł mi do gustu. W przystępnej cenie, mamy niebanalnych produkt, który jest również dobrej jakości. Polecam! ;)

czwartek, 28 lutego 2013

Ulubieńcy Lutego 2013

Kończy nam się luty. Był to dla mnie miesiąc podczas, którego miała sporo wolnych dni. Udało mi się szybko zdać sesję i dlatego mogłam sobie pozwolić na odrobinę lenistwa. W związku z tym malowałam się rzadziej, bo chciałam aby moja skóra trochę odpoczęła. Dlatego w tym miesiącu pokażę Wam niewiele produktów do makijażu. Znajdzie się za to kilka ciekawych kosmetyków ( i nie tylko) do pielęgnacji ;)

 
Vichy, Normaderm, Micellar Solution, Płyn micelarny do skóry wrażliwej z niedoskonałościami
- no niestety Biodermie nie dorównuje, ale jest całkiem ok. Skusiłam się na niego ponieważ w mojej aptece, można go było kupić w bardzo korzystnej cenie 29 złotych za 400 ml. Oprócz tego chciałam, aby moja skóra odpoczęła od Biodermy. Płyn ma dość specyficzny zapach, który ciężko mi określić. Ładnie zmywa makijaż twarzy, trochę gorzej radzi sobie z ciemnymi kreskami czy tuszem. Pomaga walczyć z niedoskonałościami i zapobiega ich powstawaniu.

BingoSpa szampon, minerały z Morza Martwego, z odżywką z kreatyną i spiruliną- za ta ogromną, litrową butlę zapłacimy mniej niż 9 złotych. Szampon polecany jest do włosów przetłuszczających się, czyli właśnie takich jakie mam ja. Oczyszcza, a jednocześnie nawilża i odżywia włosy. Dzięki temu pięknie błyszczą, wspaniale się układają i po porostu wyglądają bardzo dobrze. Szampon  próbowała też moja sąsiadka, której włosy są zniszczone przez różne zabiegi fryzjerskie. U niej również się sprawdził, a efekt odżywionych włosów widać jeszcze lepiej. Szampon kupiłam na stronie internetowej producenta.

BingoSpa, 100% olej arganowy- olej arganowy ma wiele zastosowań, ja używam go do pielęgnacji włosów. Posiadam dwie buteleczki tego produktu: mniejszą 10 ml z około 18 złotych i większą 30 ml, za około 28 złotych.Olejek mieszam z olejkiem rycynowym i łopianowym. Moje włosy dostają porządną dawkę odżywienia i nawilżenia. Olejki również kupiłam na stronie internetowej BingoSpa

Anida, krem do rąk i paznokci z woskiem pszczelim i olejem makadmia- krem kosztuje około 4 złotych i możecie go dostać w Drogeriach Natura. Już na drugim miejscu w składzie zawiera, obiecany przez producenta olej makadamia. Kiedy moje ręce były mocno przesuszone pomógł mi je szybko zregenerować i nawilżyć. Ma przyjemny zapach.

Pease, akrylowy utwardzacz do paznokci- rzadko używam tego typu produktów, ale ostatnio zapragnęłam nadać pięknego połysku swoim paznokciom. Utwardzacz kosztuje około 10-11 złotych. Ładnie nabłyszcza, przyspiesza wysychanie i przedłuża trwałość lakieru. Do tego jest bardzo wydajny.

Maybelline, Super Stay 14 h lipstick - szminka kosztuje około 30 złotych. Mój kolor to 430 stay with me coral. Ten produkt jest wart polecenia. Utrzymuje się na ustach przez wiele godzin, nawet podczas picia czy jedzenia. W ciągu dnia kolor delikatnie blednie. Warto dodać, że nie wysuszył moich ust. Kolor w opakowaniu wygląda nieco intensywniej niż na ustach. Niestety do wyboru są wyłącznie dość odważnie kolory.






Rimmel, Scandaleyes Waterpoof Kohl Liner, wodoodporna kredka do oczu-  mam dwa kolory: czarny 001 black i srebrny 010 silver. Kredki kosztują około 18-19 złotych. Są mocno napigmentowane, trwałe i łatwe w użyciu. Srebrna kredka pięknie rozświetla, czarna nadaję zarówno do dziennego jak i wieczorowego makijażu.Dostępne są też w innych kolorach.

Wyciskarka do cytrusów z Biedronki- co prawda nie jest to kosmetyk, ale produkty, który pomaga dbać o nasze zdrowie i urodę. Wyciskarkę kupiłam jakieś 2 tygodnie temu, ale jest jeszcze dostępna w cenie 30 złotych. Dzięki niej codziennie piję świeży i pyszny sok z pomarańczy, limonki, cytryny i mandarynek. Wiem co pije, wiem co jest w środku, po prostu samo zdrowie. Gorąco Wam polecam!

Oto moi ulubieńcy. A co Was zachwyciło w tym miesiącu?


wtorek, 19 lutego 2013

Recenzja: Rimmel Apocalips, Maybelline Super Stay Lipstick, Eveline Super Long Lasting

Dzień doberek!

Ostatnio producenci kosmetyczni, w których asortymencie możemy znaleźć produkty do ust, wypuszczają na rynek coraz więcej nowości, które choć nieco różnią się od siebie, dążą do dwóch celów. Pierwszy z nich to super trwałość, a drugi to piękny, kryjący i intensywny kolor.
Kiedy kupuję szminki, błyszczyki i tego typu produkty, najważniejsza jest dla mnie właśnie ich wysoka trwałość i piękny kolor. W związku z tym chętnie kupuje wszelkie nowości, które według obietnic producenta mają spełniać te wymogi.
Dziś przedstawię Wam moją opinię na temat trzech nowości do ust. Choć różnią się od siebie, to mają być trwałe, dobrze kryjące i pięknie połyskujące. A jak jest naprawdę?


Rimmel Apocalips - nazywany też lakierem do ust, kosztuje około 25 złotych. Mój kolor to 600-Nude Eclipse. Na uwagę zasługuje aplikator produktu, który choć wygląda jak standardowy-błyszczykowy, to zawiera jeszcze małe wgłębienie, gdzie zbiera się produkt. Po nałożeniu na usta wygląda przepięknie. Kolor i połysk są cudowne, ale.... Niestety połysk znika już w kilka minut, a kolor utrzymuje się jeszcze przez jakąś godzinę. Produkt wysusza usta i podkreśla wszelkie niedoskonałości. Niestety u mnie się nie sprawdził.




Maybelline, Super Stay 14 h lipstick - szminka kosztuje około 30 złotych. Mój kolor to 430 stay with me coral. Ten produkt jest wart polecenia. Utrzymuje się na ustach przez wiele godzin, nawet podczas picia czy jedzenia. W ciągu dnia kolor delikatnie blednie. Warto dodać, że nie wysuszył moich ust. Kolor w opakowaniu wygląda nieco intensywniej niż na ustach. Niestety do wyboru są wyłącznie dość odważnie kolory.



Eveline, Super Long Lasting 16h - czyli moje pozytywne zaskoczenie. Produkt kupiłam za 8 złotych i 70 groszy, a okazał się prawdziwym hitem. Ta płynna pomadka daje nam efekt długotrwałego połysku i koloru, nawet gdy jemy lub pijemy. Połysk utrzymuje się znacznie dłużej, niż po użyciu standardowych błyszczyków. Kolor utrzymuje się przez kilka godzin, a w ciągu dnia tylko delikatnie blednie. Pomadka nie wysusza moich ust, a wręcz mam wrażenie, że je nawilża, choć to pewnie tylko złudzenie. Niestety ma mały minus, a mianowicie jest to przekłamanie kolorów, które wyglądają zupełnie inaczej na opakowaniu, inaczej na aplikatorze, a jeszcze inaczej na ustach. Wybrałam kolor 119, który jest najbardziej stonowany, a na zdjęciu na dole możecie sami zobaczyć, jak jest intensywny. Aż boje się pomyśleć jak wyglądają czerwienie, czy róże, które już na opakowaniu wyglądają na intensywne. 



Podsumowując. Rzeczywiście obietnice producentów co do trwałości produktów i pięknie kryjących kolorów zostają spełnione ( a przynajmniej w większości). Bardzo się z tego cieszę, bo lubie produkty trwałe, które przez dłuższy czas wyglądają dobrze na moich ustach. To świetnie rozwiązanie na wszelkiego rodzaju imprezy, czy większe wyjścia. 
Niestety zawiodłam się na Rimmelowskim Lakierze do ust, który daje krótkotrwały efekt. Polecam Wam szminkę z Maybelline, no i oczywiście płynną pomadkę z Eveline za mniej niż 10 złotych!

A czym Wy sugerujecie się przy doborze produktów do ust?
 

wtorek, 5 lutego 2013

Maybelline, Affinitone 24 h, trwały podkład do twarzy.

Dzień doberek! ;)

Jeśli jesteście zainteresowani moją opinią na temat jednego z najnowszych podkładów jaki pojawił się na rynku, a najnowszym marki Maybelline to zapraszam to przeczytania dzisiejszego wpisu.

Podkład kosztuje około 35 złotych. Kupujemy go  w szklanym, masywnym 30 ml opakowaniu z pompką.
Produkt testowałam bardzo długo i nie potrafiłam wyrobić sobie na jego temat zdania. Raz wydawał mi się dobry, innym razem beznadziejny.
W mojej opinii podkład ten najlepiej nakładać palcami. Rozprowadza się bardzo dobrze. Ładnie kryje i matuje buzię, ale nie jest to płaski mat. Przez dwie godziny moja twarz wygląda pięknie, wręcz nieskazitelnie. Niestety.... po upływie 2 godzin wszystko się zmienia, Buzia zaczyna się świecić, a podkład najzwyczajniej w świecie ściera się. Kiedy dotknę swojej twarzy np. opierając się na wykładzie na dłoniach zostaje mi podkład, a na twarzy brzydkie plamy. Nie sprawdza się również podczas zmiennych warunków pogodowych. Pod koniec dnia wygląda bardzo nieestetycznie.


Niestety na mojej mieszanej cerze podkład absolutnie się nie sprawdził. Przede wszystkim nie jest trwały, ale też obietnice producenta nie zostały spełnione.

Ja osobiście nie polecam Wam tego podkładu, ale być może dla Was będzie bardzo dobry. Dajcie znać, czy miałyście okazje go wypróbować i jakie są Wasze odczucia?