Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kobo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kobo. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 czerwca 2015

Ulubieńcy maja 2015 .

Witajcie w wyjątkowym dniu.... Dniu Dziecka!
Bez długich początków,zapraszam do poczytania o moich ulubionych kosmetykach minionego miesiąca. :) 

Kobo Professional, puder do konturowania twarzy-  ciężko znaleźć jest bronzer w zimnym odcieniu w dobrej cenie i to jeszcze w Drogerii. Jednak ten puder spełnia wszystkie te trzy oczekiwania. Kosztuje około 20 złotych, kupicie go np.  w Naturze i spisuje się rewelacyjnie do modelowania buzi oraz dodawania opalenizny. Pasuje absolutnie każdemu, a efekt możemy sobie dozować dokładając kolejne warstwy. Jest trwały i łatwy w użyciu. Gorąco polecam! 




Bell, Multi Mineral, korektor w płynie z minerałami- kupiłam go w Biedronce za około 10 złotych. Mimo niskiej ceny spisuje się rewelacyjnie zarówno na całą twarz jak i pod oczy. Maskuje niedoskonałości i rozjaśnia okolice wokół oczy. Nie zbiera się w zmarszczkach i jest bardzo trwały. Czy można chcieć czegoś więcej?

Catrice, Ultra Stay & Gel Shine, top coat- jego zadaniem jest przedłużanie trwałości lakieru i jego nabłyszczenie.Faktycznie po jego użyciu mój manicure przetrwa nawet tydzień, a paznokcie pięknie błyszczą. Można powiedzieć, że daje efekt hybrydowych lub żelowych paznokci, a wszystko to w cenie około 15 złotych. Producent zaleca, aby używać go z bazą i lakierami z Catrice, ale bardzo dobrze współgra z innymi produktami. 

Każdy z nas jest dzieckiem, dlatego życzę Wam dużo uśmiechu i radości z okazji Dnia Dziecka! 

A na dziś to już wszystko! Czekam na Wasze komentarze :)

wtorek, 31 grudnia 2013

Ulubieńcy 2013 roku



Witam Was w ostatnich chwilach roku 2013!

Zwykle ten czas zmusza nas do przemyśleń i podsumowań. Jeśli chodzi o moje życie prywatne, to ten rok mimo felernej dla niektórych 13, był bardzo dobry. Wydarzenia pozytywne zdecydowanie, przeważały nad tymi negatywnymi. 


Jednak mój blog to przede wszystkim miejsce, gdzie piszę Wam o swojej wielkiej pasji jaką jest makijaż. A co z tym związane też kosmetyki, dbanie o urodę itp. Dlatego w ostatnim dniu roku, zapraszam Was na  kosmetyczne podsumowanie. Jak pewnie dobrze wiecie co miesiąc na moim blogu, pojawia się wpis z ulubionymi kosmetykami danego miesiąca. Przejrzałam wszystkie te wpisy i wybrałam z nich prawdziwe kosmetyczne perełki. Chce je Wam polecić i wiem, że będą one gościły w mojej kosmetyczce również w przyszłym roku. Nie chce, aby ten wpis był bardzo długi, dlatego każdy z produktów opiszę bardzo krótko. Ponieważ bardziej szczegółowe informacje o każdym z kosmetyków znajdziecie już na moim blogu lub kanale na yt, to pod każdym  produktem znajdziecie niezbędne linki. Zaczynajmy kosmetyczne podsumowanie 2013 roku! ;)



Carea, płatki kosmetyczne nowej generacji- bardzo dobre płatki, które można kupić w Biedronce. Może je kupować samodzielnie lub w 3-paku. Ich cena to coś około 2 złotych.
BLOG:klik.
YT: klik.

Nasiona kozierdaki- tylko 2 złote i kilka groszy wystarczy, abyśmy mogły stworzyć produkt, który rewelacyjnie wpłynie na kondycje naszych włosów. Będą mniej wypadać i staną się mocniejsze.
BLOG:klik.
YT: klik.

Hipp babysanft, Szampon dla dzieci- ma bardzo dobry skład i dobrze oczyszcza nasze włosy, mimo że skierowany jest dla najmłodszych. Kosztuje około 11 złotych.
BLOG:klik.
YT: klik.

Rossmann, Babydream fur Mama, Olejek do pielęgnacji ciała- używam go do pielęgnacji ciała, ale też włosów. Jego skład bogaty jest w dobroczynne olejki, a wszystko to w cenie około 11 złotych.
BLOG: klik.
YT: klik.

Anida, krem do rąk i paznokci z woskiem pszczelim i olejem makadmia- kosztuje mniej niż 4 złote, a ma bardzo dobry skład, który dobroczynnie wpływa na skórę naszych dłoni.
BLOG: klik.
YT: klik.

Gliss Kur, Color Protect, Odżywka- kosztuje około 12-13 złotych. Ładnie nawilża, wygładza i podkreśla kolor włosów.
BLOG: klik.
YT: klik.



Bielenda, Drogocenny olejek arganowy 3 w 1- produkt wielofunkcyjny za mniej niż 20 złotych. Nawilża, odżywia, upiększa. Uwielbiam!
BLOG:klik.
YT: klik.
BLOG:klik.
YT: klik.

Elfa, Green Pharmacy,Olejki- mamy do wyboru kilka rodzajów i wypróbowałam już chyba wszystkie. Bardzo je lubię, a kosztują około 5 złotych.
BLOG: klik.
YT: klik.
BLOG: klik.
YT: klik.

Sahar, olejek migdałowy- używam go do pielęgnacji swoich włosów. Zapłaciłam za niego 12 złotych i 50 groszy w Złotych Tarasach w Warszawie. Lekko go podgrzewam i wsmarowuje w swoje włosy, które go uwielbiają. Pięknie błyszczą, ładnie się rozczesują i są odżywione.
BLOG: klik.
YT: klik.

Kobo professional, Make Up Fixer Spray- 25  złotych to naprawdę przystępna cena jak na produkt, który utrwala nasz makijaż na cały dzień, niezależnie od warunków atmosferycznych czy temperatury.
BLOG: klik.
YT: klik.
BLOG: klik.
YT: klik.

Cien, extra strong hairspray- oto lakier z Lidla za około 6 złotych. Dobrze utrwala i nabłyszcza włosy.
BLOG:klik.
YT: klik.



 Catrice, Absolute Nude, paletka do makijażu- W cenie 20 złotych, mamy 6 dobrych jakościowo cieni w neutralnych kolorach dla każdego i na każdą okazję.
YT: klik.
BLOG: klik.
BLOG: klik.
YT: klik.

Catrice, Camouflage cream- za 13 złotych mamy produkt, który rewelacyjnie kryje. Jest to świetny korektor, a właściwie prawdziwy kamuflaż.
BLOG: klik.
YT: klik.

Polpharma, Pirolam, szampon przeciwłupieżowy- dzięki niemu pozbędziemy się łupieżu, wzmocnimy włosy i sprawimy, że będą wyglądać pięknie. Jedna saszetka kosztuje mniej niż 2 złote.
BLOG: klik.
YT: klik.

Farmona, Radical, Suchy szampon do każdego rodzaju włosów- kosztuje mniej niż 10 złotych, a sprawdza się rewelacyjnie. Sprawia, że nasze włosy wyglądają na świeższe i dodaje im objętości.
BLOG: klik.
YT: klik.
BLOG: klik.
YT: klik.

Urban Decay, eyeshadow- mam kilka kolorów i wszystkie uwielbiam. Jakość tych cieni jest powalająca, a wszystko to w cenie około 20 złotych.
BLOG: klik.
YT: klik.

Inglot, cień do powiek sypki, AMC 85- czyli cudowny kameleon, dla każdego. W zależności od padania światła raz jest brązowy, raz niebiesko-zielony lub złoty. Kosztuje około 30 złotych.
BLOG: klik.
YT: klik.

Mary Kay, TimeWise, Liquid Foundation, podkład matujący- dobry podkład matujący i kryjący, który kosztuje około 40 złotych.
BLOG: klik.
YT: klik.
BLOG: klik.
YT: klik.


Essence peel off base coat- czyli produkt dla wszystkich, których zmywanie brokatowych lakierów przyprawia o ciarki na plecach. Dzięki niemu z łatwością oderwiemy z paznokci każdy lakier, bez użycia zmywacza. Bazę możecie kupić za około 10 złotych.
BLOG: klik.
YT: klik.

Avon, Szminka ,,Usta w pełni"- kolor który mam i lubię nosi nazwę: terracotta. Aplikacja i trwałość szminki to jej ogromny plus. Jej cena regularna wynosi około 30 złotych, promocyjna 15 złotych.
Avon, Lśniąca szminka Ultra Colour Rich-  ta szminka kosztuje około 25 złotych w cenie regularnej, ale można ją dostać nawet za 11 złotych w promocji. Mój kolor to Vermillion, czyli intensywna czerwień z nutą pomarańczy i milionem drobinek. Daje cudowny efekt, który przykuwa spojrzenia.
BLOG:klik.
YT: klik.

Sephora, Jumbo Liner 12 H, wodoodporna kredka do powiek- mam, aż dwie złotą oraz fioletową i obie uwielbiam. Jedna kredka kosztuje prawie 40 złotych, ale wiele zastosowań i jest bardzo trwała.
BLOG: klik.
YT: klik.

Maybelline, Volum Exspress One by One, Satin Black-  kosztuje około 28 złotych. Pięknie wydłuża i rozdziela rzęsy.
BLOG: klik.
YT: klik.
BLOG: klik.
YT: klik.

Sally Hansen, Maximum Growth- odżywka kosztuje około 25 - 30 złotych. Jest bardzo wydajna i skuteczna. Przyspiesza wzrost paznokci i je wzmacnia.
BLOG:klik.
YT: klik.

Maybelline, The colossal volumn ' express mascara, color shock- na plus zasługuje oryginalny kolor jaki daje. Moja wersja pozwala wyczarować turkusowy kolor na rzęsach.  Kosztuje około 22 złote.
BLOG: klik.
YT:klik.
BLOG: klik.
YT:klik.

Sally Hansen, Insta-Dri- nabłyszcza, utrwala i przyspiesza wysychanie lakieru. Można go kupić za około 25 złotych.
BLOG: klik.
YT: klik.

I to już wszystko! Dajcie mi znać, jakie kosmetyki zachwyciły Was w tym roku! :)

Na zakończenie dzisiejszego długaśnego wpisu, chce Wam podziękować za cały wspólny rok. Dziękuję za to, że chętnie odwiedzacie mój blog, komentujecie i piszecie do mnie. Bez Was nie było by mnie tutaj, także jeszcze raz dziękuję Wam serdecznie!
Życzę Wam też wspaniałej zabawy Sylwestrowej. Nowy 2014 rok, niech będzie rokiem spełnionych marzeń. A wszystkie pozytywne wydarzenia, niech górują nad tymi negatywnymi.

niedziela, 6 października 2013

Kobo professional, Make Up Fixer Spray, czyli utrwalacz makijażu

Hello! ;)
Chciałabym pokazać Wam produkt, który do tej pory najczęściej posiadały osoby, które profesjonalnie zajmują się wykonywaniem makijaży, lub mają ochotę wydać pieniądze na produkt, który ma za zadnie utrwalić makijaż. Na szczęście ostatnio na  naszym rynku zaczynają się pojawiać tańsze odpowiedniki tzw. fixerów. Jakiś czas temu kupiłam tego typu produkt, marki Kobo. Nie będę go porównywać do bardziej renomowanych i znanych utrwalaczy makijażu np. z Kryolanu, czy Make Up Forever. Ocenie po prostu jak spisuje się sam w sobie. :)


Fixer z  Kobo kosztuje 25 złotych i dostępny jest m.in w Drogeriach Natura. Płacimy za 150 ml produktu. Oto co obiecuje nam producent:


Czy produkt ten faktycznie utrwala makijaż i chroni go przed niekorzystnymi czynnikami zewnętrznymi? Testowałam go zarówno kosmetykami dobrymi jakościowo, jak i tymi, do których nie mam zaufania. Zarówno z tymi lepszymi jak i gorszymi spisał się tak jak powinien. Na zdjęciu niżej widzicie makijaż, który został spyrskany Fixem. Do jego wykonania, użyłam cieni, które szybko tracą na intensywności i wchodzą w załamania powieki. Wybrałam też tusz, który lubi się obsypywać i podkład, który szybko ściera się z twarzy, oraz sprawia, że po dwóch godzinach buzia się błyszczy.Zdjęcie zostało wykonane po godzinie 8.

Natomiast to zdjęcie zostało wykonane po godzinie 21 tego samego dnia. Podkład nadal jest na swoim miejscu, skóra tylko delikatnie się błyszczy. Cienie nieco straciły na intensywności, ale wciąż wyglądają dobrze. Tusz nie osypał się.
Jak widzicie, fixer z Kobo naprawdę działa. Kiedy użyjecie produktów, która zawsze dobrze się u Was sprawdzają, a do tego dodacie fixer z Kobo, możecie mieć pewność, że makijaż przetrwa nawet najbardziej szaloną imprezę. Co ważne produkt przedłuży też trwałość kosmetyków, które nie są dobre jakościowo. Faktycznie sprawdza się jako utrwalacz makijażu na większe wyjścia. Potwierdzam to ja, ale też dziewczyny, które malowałam m.in na wesela. Stwierdziły, że mimo potu, makijaż wyglądał bardzo dobrze. Jeśli zdarzy się Wam wzruszyć, bądź na twarz będzie padał deszcz, fixer sprawi, że cały makijaż nam się nie rozmaże. Czasem przez nieuwagę potrafimy potrzeć pomalowane oko, czy buzię. Produkt zapobiega temu, że zetrzemy makijaż z twarzy. Czy to nie super sprawa, jak na produkt, który kosztuje 25 złotych?  A do tego wcale nie musimy mieć podkładu za 200 złotych, aby makijaż przed długi czas wyglądał dobrze. Fixer zmieni oblicze nawet najtańszego podkładu.

Należy pamiętać, że podczas jego aplikacji zamykamy oczy i usta, ponieważ produkt zawiera alkohol Sama aplikacja trwa mniej niż minutę.
Nie jest to  kosmetyk do codziennego stosowania, podobnie jak wszelkiego rodzaju silikonowe bazy pod makijaż. Fixer tworzy na buzi tak jakby tarcze, przez którą skóra nie może oddychać w naturalny sposób. Wybierajmy go tylko na większe wyjścia i w dni, gdy chcemy, aby nasz makijaż przez cały dzień wyglądał dobrze. Warto też dodać, że po aplikacji absolutnie nie mamy na twarzy nieprzyjemnego uczucia. Fixer błyskawicznie schnie i nie jest widoczny na buzi. Mam wręcz wrażenie, ze po jego aplikacji skóra jest miększa.

Jeśli cenicie sobie oszczędność, a szukacie produktu, który utrwali Wasz makijaż  bo czeka Was jakieś większe wyjście. Bądź tak jak ja amatorsko zajmujecie się wykonywaniem makijaży, to jest to produkt dla Was. Tego typu produkty moga kosztować 50, 100, a nawet 150 zł, więc myślę, że cena Fixera z Kobo jest naprawdę korzystna.  Polecam! ;)

Co sądzicie o tego typu produkcie? Używacie jakiegoś utrwalacza makijażu?


piątek, 30 listopada 2012

Ulubieńcy listopada 2012

Serwus!
Ostatni dzień miesiąca, a więc czas na....  przedstawienie Wam moich ulubionych kosmetyków listopada 2012 roku. Listopad był dla mnie bardzo ciężkim i trudnym miesiącem. Wszystko jednak już za mną i mam nadzieję, że teraz będzie lepiej. Czas jednak na przyjemniejszą część, tego miesiąca. ;)

KOBO professional, bibułki matujące z pudrem- kosztują około 13 złotych, a w promocji około 9 złotych. Płacimy za 50 sztuk chusteczek, które oprócz tego, że wchłaniają nadmiar sebum to jeszcze pokrywają buzię warstwą pudru. Dzięki temu wyglądamy tak jakby nasz makijaż został zrobiony dosłownie przed chwilą. Polecam na co dzień i na wszelkie imprezy.

Inglot, lakier do paznokci- pisałam już o nim tutaj: magdaa55.blogspot.com/2012/11/inglot-lakier-do-paznokci-numer-224.html Jest to kolor 224 i kosztował 20 złotych. Piękne złoto, które błyszczy na naszych paznokciach. Kolor idealny na jesień, ale też na zbliżające się świąteczne dni.


Inglot, pomadka pielęgnacyjna- świetny produkt w beznadziejnym opakowaniu. Kosztuje około 8-10 złotych. Dostępny jest w trzech wersjach. Ja mam wersję 02-różową. Pomadka faktycznie bardzo dobrze nawilża usta, ponadto nadaje im lustrzany połysk i lekko różowy kolor. Usta wyglądają pięknie. Niestety opakowanie jest bardzo nie wytrzymałe i łatwo je popsuć.

Ziaja med, kuracja lipidowa, fizjoderm, krem pod oczy- krem kupicie w aptece za około 12 złotych. Przeznaczony jest do pielęgnacji skóry wrażliwej. Ja takiej nie mam, ale jak wiecie okolice oczy do delikatny obszar, o który trzeba dbać szczególnie. Krem ma wiele bardzo pozytywnych właściwości. Co jest jednak dla mnie najważniejsze to: nie podrażnia, pięknie nawilża, ożywia spojrzenie i zapobiega opuchnięciom.

KOBO professional, pęseta- kosztowała około 10 złotych. Jest bardzo ostra, co jest dla mnie plusem. Dzięki temu regulacja brwi jest bardzo precyzyjna i szybka.

Maestro, foundation III, pędzel do nakładania podkładu- wykonany z włosia syntetycznego kosztował 43 złote. Wcześniej podkład nakładałam palcami lub płaskim pędzelkiem. Dzięki temu pędzlowi mój makijaż trzyma się świetnie cały dzień, buzia wygląda promiennie i pięknie. Myje go codziennie i nic złego się z nim nie dzieje.

Maestro, pędzel do rozcierania/ cieniowania- jest ot numer 490, rozmiar 10. Zarówno ten pędzelek jak i ten do podkładu, przyjechał do mnie prosto z Lublina, dzięki mojej przyjaciółce. Dzięki Ola ;* Pędzelek szybko i precyzyjnie rozciera cienie. Uwielbiam go i używam każdego dnia. Kosztował 22 złote.


Isana hair, płukanka do włosów brązowych- od razu muszę wspomnieć, że jako odżywka nie sprawdza się zupełnie, ale pięknie podkreśla kolor włosów. Dostępna jest również w wersji na blondynek i rudych, a kosztuje około 8 złotych. Choć ma właściwości odżywcze i nawilżające to na moich włosach nie robi nic. Jest jednak niezawodna, gdy nasze włosy tracą blask i są jakieś takie bez koloru. Wzmacnia kolor, dodaje refleksy i piękny połysk. Zawsze kiedy użyje tej płukanki, dostaję pytania, czy zmieniałam kolor włosów.

Dove, Nuritive Therapy,Nourishing Oil Care Treatment Conditioner, ekspresowa maseczka regenerująca- ponieważ powyższa płukanka nie odżywia moich włosów, lubią ją mieszkać właśnie z tym produktem. Kosztuje około 16 złotych. Ja kupiłam ją ją już jakiś czas temu w promocji za 10 złotych i jeździłam z nią na wakacyjne wycieczki. Składa się z dwóch kolorów (białego i złotego), które mają za zadanie odżywić włosy olejkami, nawilżyć je i wygładzić. Faktycznie działa tak na włosy i nadaje się do codziennego użytku.


O tych dwóch produktach pisałam w ostatnim wpisie: magdaa55.blogspot.com/2012/11/wypadanie-wosow-kuracja-z-seboradinem.html

Oba produkty miały mi pomóc na wypadanie włosów. Nie poradziły sobie do końca z tym zadaniem, ale szampon świetnie sprawdził się na moich przetłuszczajacyh się włosach. Ampułki rewelacyjne wzmocniły moje włosy i sprawiły, że rosną szybciej. Kosztowały 40 złotych. Cena szamponu to około 25 złotych. Jeśli chcecie wiedzieć więcej o tych produktach to zapraszam do wcześniejszego postu, a link znajdziecie kilka linijek wyżej ;)

Dziękuję za odwiedziny mojego bloga i zapraszam na kolejne wpisy! Buziaki ;*

środa, 31 października 2012

Ulubieńcy października 2012

Serwus!
Za moim oknem śnieg, choć już topniejący to jednak jest. Jeszcze parę dni temu było go znacznie więcej i czułam się tak, jakby był grudzień i Święta zapasem. Mam jednak nadzieję, że jesień powoli wraca, a zima ma czas żeby do nas zawitać na dłużej.

Tyle słowem wstępu, a teraz czas na ulubieńców (choć za oknem śnieg)  października :)


L'biotica, Biovax, Intensywnie regenerująca maseczka kreatyna + jedwab-  kupiłam ją w promocji za około 14 złotych. Regularna cena tej maseczki wynosi około 20 złotych. Standardowo opakowanie zawiera oprócz maseczki, czepek i próbkę kosmetyku. Główną zaletą tej maseczki jest to, że można ją stosować na szybko i wtedy trzymamy ją na włosach tylko 3 minut. Kiedy mamy czas bardziej zadbać o włosy, nakładamy ją na 20 minut i wkładamy czepek. Po jej użyciu włosy są lśniące i faktycznie zregenerowane. Bardzo dobrze sobie z radzi z suchymi końcówkami.

Bielenda, Orzech & Bursztyn, Nawilżający krem BB 5 w 1 - o tym produkcie szykuję oddzielny wpis, dlatego dziś napiszę krótko. Jego cena wynosi około 14 złotych i moim zdaniem spodoba się posiadaczkom i cery słuchej i tłustej i mieszanej. Lubię go używać samodzielnie lub mieszając z podkładem. Cera wygląda promiennie i naprawdę dobrze.

Bioliq, 25+, krem nawilżający pod oczy-  można go kupić w aptece za koło 14 złotych. Choć do wieku 25+ jeszcze trochę mi brakuje, to spisywał się u mnie dobrze. Ładnie nawilżał i wygładzał okolice oczu. Nie wiem jednak, czy kupię go ponownie, ponieważ aż tak bardzo mnie nie zachwycił.

 Essence, superfine eyeliner pen- kosztuje 10-11 złotych. Ma świetny, długaśny aplikator, który początkowo wydawał mi się trudny w użyciu. Tak naprawdę jest jednak bardzo precyzyjny. Jest bardzo trwały i nadaje się idealnie do dziennych makijaży.



L'oreal , Nutri Gold, nawilżająca terpia odżywcza na dzień- możecie też kupić wersję na noc i krem pod oczy. Produkt kosztuje około 35-40 złotych. Choć mam wersję na dzień, to uważam, że absolutnie nie nadaje się pod makijaż. Krem po aplikacji zostawia na twarzy błyszczącą powłokę, dlatego używam go na noc lub w dzień, kiedy nie nakładam makijażu. Mimo tej małej wady faktycznie bardzo dobrze odżywia i nawilża skórę na długo. Myślę, że świetnie się spisze, podczas temperatur poniżej 0.

Kobo professional, pearl'n' minera- mam kolor 117, czyli piękną czerwień z drobinkami. Błyszczyk kupiłam za 5 złotych w promocji, regularna cena wynosi około 20 złotych. Produkt ma przyjemną konsystencję, która pokrywa usta kolorem i pięknym blaskiem. Do tego jest to trwały błyszczyk.

Pierre Rene, color balm- jest to pomadka, która jednocześnie chroni nasze usta i pięknie je podkreśla. Kosztuje około 8 złotych i jest dostępna w wielu kolorach. Ja mam 16 Natural. Pomadka pokrywa usta delikatnym kolorem i dodaje im blasku, przez co wyglądają na zadbanie i piękne. Nie jest mega trwała, ale daje świetny efekt. Myślę, że skuszę się jeszcze na jakiś kolor.

Paloma, Hand Spa, Intensywnie nawilżający krem do rąk w sprayu- jest to bardzo dajny gadżet do torebki, na biurko, czy do samochodu. Wystarczy psiknąć, rozsmarować, produkt natychmiast się wchłonie, a nasze dłonie będą nawilżone. Nie jest to efekt długotrwały i intensywny, ale wystarczający, aby zadbać o dłonie. Krem w promocji kosztuje 5-6 złotych, a jego regularna cena wynosi około 10 złotych.

Sensique, solny 2-fazowy peeling do rąk drobnoziarnisty- to prawdziwe małe, wydajne cudeńko. W promocji kosztuj około 5 złotych, a bez niej około 10 złotych. Mam wersję o zapachu limonki, która zawiera oliwę z oliwek, olejek rycynowy, witaminę A i E. Wystarczy dobrze wstrząsnąć buteleczką, aby powstał nam peeling, który rewelacyjnie, choć delikatnie złuszcza naskórek i wspaniale nawilża i odżywia dłonie, a także skórki wokół paznokci. Do tego jest bardzo, bardzo wydajny. Jedynym minusem jest opakowanie, które bardzo łatwo zabrudzić peelingiem.

To już wszytko. Produktów nie było zbyt dużo, ale większość z nich jest naprawdę godna uwagi!
Życzę Wam udanego długiego weekendu! ;)

wtorek, 2 października 2012

Trendy na jesień i zimę 2012/13 (paznokcie, makijaż)

Witam Was bardzo serdecznie!
Po przejrzeniu najnowszych gazet, poszperaniu w internecie i pogrzebaniu w zbiorze moich kosmetyków, przygotowałam dla Was wpis z trendami na sezon jesienno- zimowy. ;)

Mam nadzieję, że cały wpis i zdjęcia, które przygotowałam, będą dla Was ciekawa i inspirujące. Pamiętajcie, aby wszystkie te trendy przyjmować z przymrużeniem oka i wybierać z nich co najlepsze. A co najważniejsze, dostosowywać je do własnej urody i upodobań.

Zacznijmy od tego, jak powinniśmy stylizować nasze paznokcie!
           Zdjęcie przedstawia moją interpretacje trendów obowiązujących w malowaniu paznokci.
                                 Użyłam lakieru z Wibo w kolorze 422 i lakieru z Ados 604.

Ucieszą się wszystkie miłośniczki klasyki, ponieważ modne będą błyszczące paznokcie w kolorze nude, pastelowego różu, szarości, bieli, a także czerni. Czerwienie również będą na topie, ale te najciemniejsze wpadające w bordo, śliwkę, czy też brąz. Hitem będą paznokcie pokryte kawiorem, czyli małymi kuleczkami. Modne będą również kolory brzoskwiniowe i pomarańczowe, które pięknie ożywią nasze paznokcie. Możemy zaszaleć z kolorowym frenchem i końcówką tradycyjnie na górze, lub inaczej niż zwykle na dole. Paznokcie, będą też dobrze prezentować się w granatach.
                               A to właśnie kawiorowe paznokcie. Zdjęcie znalazłam w internecie.

Spójrzcie na moją małą propozycję lakierów do paznokci, które pomogą nam stworzyć super modny look.

                                     Catrice 020


                                                      Catrice 560

                                              Wibo 422


A teraz czas na makijaż!

                                  Moja interpretacja makijażu zgodnego z trendami na ten sezon.

Nie powinniśmy zapominać o naszych brwiach. Jeśli są zbyt jasne, przyciemnijmy je tak, aby wyglądały naturalnie i były piękną ramą dla twarzy. Oczy podkreślajmy ciemną kreską, smokey-eyes, fioletowymi i niebieskimi kreskami, oraz metalicznymi cieniami.


Bardzo podoba mi się, że modne będą kolory brzoskwiniowe i pomarańczowe, które ożywią nasz makijaż. Mówi się też o tym, że cały makijaż powinnyśmy wykonywać tylko jednym cieniem i to, aż do samej brwi, ale nie bardzo mi się to podoba. Modne też będzie malowanie kropeczki na środku dolnej powieki.  Na naszych policzkach musi  królować róż!

Usta powinnyśmy malować ciemnymi czerwonymi szminkami. Takimi, które wpadają w bordo lub wiśnie. Modne będą też jagodowe, cieniowane, czy wręcz poczernianie usta. Jest w ogóle takie słowo jak ,,poczerniane" hehe... ;P

Nie mam w swojej kolekcji szminek, które idealnie wpasowują się w te trendy. Nie będę ich też specjalnie kupować, ponieważ wiem, że nie będę czuła się dobrze w bardzo ciemnych ustach. Jeśli będę miała ochotę na ciemniejszy kolor zmieszam ze sobą szminki, które mam, lub przyciemnię je za pomocą cienia. Na zdjęciu, gdzie widzicie mój makijaż na szminkę z Inglota położyłam odrobinę fioletowego cienia.

A teraz spójrzcie na moją propozycję kosmetyków.

Ufff.... to już chyba wszystko. Mam nadzieję, że wpis się Wam podobał i z niego skorzystacie. A jak Wy będziecie się malować w sezonie jesienno- zimowym? I które trendy podobają się Wam najbardziej?

niedziela, 26 sierpnia 2012

Kobo Professional, Colour Trends lakier do paznokci

Cześć!
Od 4 dni na moich paznokciach gości nowy lakier, który w tym tygodniu pojawił się w szafach Kobo w ,,Naturze". Oto on:


Do wyboru jest wiele kolorów w niemal każdym odcieniu. Ja wybrałam róż, należący do tych bardziej stonowanych. Jest to numer 09 Buenos Aires. Lakier kosztował mnie 10 złotych.

Moje wrażenia po pierwszym użyciu? Bardzo pozytywne. Gdybym się przyłożyła już jednak warstwa lakieru ładnie pokryła by paznokieć. Lakier łatwo się rozprowadza, szybko schnie i jak do tej pory wygląda na moich paznokciach bardzo ładnie.Minimalnie starł się w kilku miejscach, ale nie jest to zbyt widoczne.


Kupiłyście jakiś kolor z tej nowej serii? A może dopiero zamierzacie? :)

sobota, 30 czerwca 2012

Ulubieńcy czerwca 2012

Cześć!
Wszystkim, którzy rozpoczęli już wakacje szczerze zazdroszczę. Ja muszę na nie jeszcze trochę poczekać....
Zapraszam Was dziś, na moje ulubione produkty tego miesiąca. Muszę przyznać, że czerwiec to jeden z moich ulubionych miesięcy. To w tym miesiącu mam urodziny, rozpoczęłam przygodę z yt, zawsze dużo się dzieje i zwykle zaczynają się wakacje. Ja wprawdzie sesje mam za sobą, ale dopiero na początku lipca zdaję egzamin licencjacki....ehhh....  Czas na ulubieńców :



Inglot, konturówka w żelu- ja mam kolor 76- biały. Dlaczego biały? Jestem fanką programu ,,Bitwa na głosy". W jednym z odcinków, dziewczyny z drużyny Kamila Bednarka miały zrobione piękne kreski za pomocą białego eyelinera. Strasznie mi się to spodobało i postanowiłam taki mieć. Swój eyeliner kupiłam właśnie w Inglocie za około 35 złotych. Nie jest to mało.Ma wiele zastosować, pięknie podbija kolory cieni, ożywia oko, nadaje na linie wodną. Super!  Dla początkujących, jego konsystencja, może nieco utrudnić malowanie. Można wtedy zmienić ją używając duraline z Inglota lub...

Kobo Professional, utrwalająca baza pod cienie sypkie- to właśnie coś takiego jak płyn duraline z Inglota.  Baza z Kobo kosztuje w promocji 10 złotych, cena regularna to 15-20 złotych. Bardzo ładnie podbija kolor cieni, zmienia cienie w kolorowe eyelinery . Ma wiele zastosowań. Jest wydajna i godna polecenia w cenie promocyjnej :)

Catrice, pędzelek do eyelinera w żelu- a właściwie dwa pędzelki- zgięty i ścięty. Kosztował około 15 złotych, a zapakowany był w solidne opakowanie, które możemy użyć wielokrotnie.Kupiłam ten pędzelek z myślą, aby specjalnie używać go do białej konturówki z Inglota. Spisuje się świetnie i dobrze się czyści.

ColoursWorks London- czyli paleta 18 cienie. Dostałam ją już jakiś czas temu z Anglii. Wydaje mi się, że nie jest dostępna w Polsce.  Zawiera piękne, dobrze napigmentowane kolory, która przyjemnie się aplikują. To właśnie za pomocą tych cienie, bazy z kobo, eyelinera z inglota i pędzelka z catrice tworzyłam na oczach kolorowe kreski, które wzbudzały zachwyt. Bardzo dobry produkt, polecam :)

Rimmel, wake me up- kosztuje około 40 złotych, ja kupiłam go dzięki kuponowi rabatowemu za około 22-24 złote.  Jest idealny, kiedy mamy za sobą długą imprezę, nieprzespaną noc, lub nasza buzia jest poszarzała i sucha. Skóra wygląda po nim promiennie i zdrowo. Ma w sobie małe drobinki, widoczne w słońcu. Rozprowadza się ładnie, ale kryje średnio. Posiadaczki cer tłustych już po jakiś 2 godzinach, zaczną się nieestetycznie błyszczeć. Cery mieszane powinny używać podkładu matującego w strefie T, a na reszcie twarzy właśnie tego podkładu. Często ja tak właśnie robię. Ładnie stapia się ze skórą i wygląda naturalnie.

Sensique, zmywacz do paznokcie o zapachu orchidei z dozownikiem i pompką- kosztował około 8 złotych. Urzekła mnie w nim właśnie ta pompka i dozownik. W zmywaniu spisuje się całkiem dobrze, jest średnio wydajny. Zapach jest taki sobie, ale pokochałam tą pompkę. Wystarczy przyłożyć wacik, nacisnąć i już możemy zmywać paznokcie.

AA, Wrażliwa natura 20+, nawilżająco- rozjaśniający krem pod oczy- cena promocyjna to 10 złotych, regularna to 15 złotych. Krem nie działa cudów, ale przecież w wieku 20 lat nie musimy spłycać zmarszczek, czy napinać skóry. On po prostu bardzo, bardzo dobrze nawilża, ładnie się rozprowadza i szybko wchłania. Nie zawiera parabenów, konserwantów i innych złych składników, dlatego warto spróbować.

L'biotica, Regenrujący krem do rzęs- produkt- cudo! Jeśli malujecie rzęsy, doczepiacie sztuczne rzęsy i poddajecie je innym zabiegom, to musicie mieć ten krem.  Kupicie go w aptece za około 15 złotych. Ma on odżywić rzęsy, wydłużyć je, nawilżyć, pogrubić i zapobiec wypadaniu. Zgadzam się z tym wszystkim. Na dole możecie zobaczyć moje rzęsy przed  i po 32 dniach używania tego kremu. Naprawdę działa, ale musicie pamiętać o systematyczność i codziennym wieczornym nakładaniu go na umyte z makijażu rzęsy. Produkt jest bardzo wydajny i myślę, że wystarczy mi jeszcze na jakieś 2-3 miesiące stosowania. Na pewno pokażę Wam efekty po tym czasie, ale zadowolona jestem już teraz. Rzęsy w ogóle nie wypadają, są ciemniejsze i dłuższe. Produkt nie podrażnia moich oczu.

L'oreal, colour rich vernis- mój numer to 204, kupiłam go w promocji za 10 złotych, cena regularna to 20 złotych. Kolor jest piękny, to brudny róż, który bardzo ładnie wygląda na paznokciach. Sam lakier ma świetną jakość, ładnie się rozprowadza i długo utrzymuje.


Luksja,, witaminowy nektar pod prysznic- za 500 ml zapłacimy około 9-12 złotych. Ja swój wariant zapachowy Grapefruit & Pomegranate dostałam od strony papilot.pl. Strona na organizowała wielkie testowanie tego produktu i udało mi się wsiąść w nim udział. Produkt ma przyjemny zapach, dobrze się pieni i jest wydajny.  Idealny na lato. :) 

Bioderma, Sensibo H2O, płyn micelarny- w końcu i ja mam ten produkt. Jest o nim głośno już od dawna, ale jakoś nie mogłam wydać na niego tych 60-70 złotych. Wpadł w moje ręce, dzięki promocyjnej cenie 39 złotych i nie żałuje.  Również i ja stałam się jego fanką. Cudowanie i szybko zmywa makijaż, nawet ten bardzo ciemny na oku. Nie podrażnia, nie uczula, pielęgnuje buzie. Zostało o nim już tak wiele powiedziane, że nie będę Was już zanudzać. Powiem tylko, że go uwielbiam.

Tyle na dziś. Buziaki! ;*


wtorek, 27 września 2011

Ulubiecy września 2011

Ten czas tak szybko leci.... Kończy się wrzesień, zaczyna października.... Czas wracać na studia!
Oto moi ulubieńcy tego miesiąca:

Inglot AMC-Lip Paint- jest to pomadka do ust w słoiczku. Ja mam numerek 61 i kosztowała 30 złotych. Pomadka ma wiele zalet. Po pierwsze jest bardzo mocno napigmentowna, więc kryje usta pięknym kolorem. Po drugie daje ustom, piękny satynowy wygląd. Po trzecie zawiera kolagen, co powiększa nasze usta. Niestety nie da się jej zaaplikować ,,na szybko". Potrzeba pędzelka, patyczka do uszów lub palców, co może być nie komfortowe. Jeśli nałożymy ją palcami, otrzymamy całkiem inny, ale ciekawy efekt. Pomadka ładnie pachnie, nie wysusza ust i jest bardzo wydajna. Mogłaby jednak trochę dłużej utrzymywać się na ustach, ale mimo wszystko ją uwielbiam.

Inglot- pędzelek do ust- ponieważ nie miałam takiego, a kupiłam sobie wyżej wspomnianą pomadkę, postanowiłam go kupić. Kosztował 19 złotych i sprawdza się bardzo dobrze. Opakowanie przypomina długopis, dlatego możemy bez problemu wrzucić go np. do torebki. Wykonany jest z włosia sobola. Tworzy bardzo fajny duet z pomadką i jak na razie sprawdza się super.

Ziaja- Blubel (owocowy błyszczyk do ust)- ja mam wersję z jagodą i porzeczką, która kosztowała trochę więcej jak 5 złotych. Dla wielu Blubel to Bubel, ale nie dla mnie.Nie traktuje go jako błyszczyk, ale jako świetny balsam do ust. Zawiera wiele witamin, lanoline,olej Canola, a więc świetnie odżywia i nawilża usta. Kiedy nałożymy go na noc, obudzimy się z gładkimi i pięknie wyglądającymi ustami. Ma żelową konsystencję i łatwo rozprowadza się na ustach. Polecam!

Kobo- Long Lasting Eye Liner- kupiłam ją w promocji za 10 złotych, normalnie kosztuje koło 13 złotych. Mam kolor fioletowy, 204-Grape Violet. Jest to wysuwana kredka wodoodporna z temperówką. Zawiera witaminę E i wosk pszczeli. Jest miękka i bardzo łatwo zrobicie nią kreskę. Jest trwała i nie ściera się a powiek. Za tę cenę to naprawdę dobry produkt.

BeBeauty Green Nature- Regenerujący balsam do Ciała, wygładzająca formuła- rewelacyjny produkt za 7 złotych. Zawiera naturalne składniki roślinne, nie zawiera alergenów i sztucznych barwników, jest tolerowany przez skórę wrażliwą i zaleca się go do stosowania dla skóry normalnej i suchej. Ma przyjemny zapach, szybko się wchłania i zostawia nawilżoną i wygładzoną skórę. Możemy go kupić w 200 ml tubce. Jest wydajny i naprawdę godny uwagi.

Zapraszam Was do obejrzenia filmiku, a wszystkim studentom, życzę powodzenia na studiach! ;)