sobota, 13 grudnia 2014

Monika i Dominika w wersji imprezowej.

Czeeeeść! :)
Już dość dawno nie pokazywałam Wam moich makijaży, a ostatnio wykonywałam ich dość dużo. Dziś pokażę dwie propozycje. W jednej główną rolę grają usta, a w drugiej mocny akcent został postawiony na oczy. Zobaczcie sami. :)

Oto Dominika, która nie raz gościła na moim blogu. Tym razem wybierała się na imprezę taneczną. Kilka dni wcześniej skróciła włosy i postanowiłyśmy je zakręcić. Makijaż zajął nam kilka chwil. Nałożyłam podkład rozświetlający, oraz bronzer na kości policzkowe. Przyciemniłam rzęs, a na powiekach  narysowałam cienką kreską. Dominika po raz pierwszy zdecydowała się na przyklejenie sztucznych rzęs. Do tego czerwona szminka i gotowe ;)

Przedstawiam Wam Monikę, która wybierała się na ślub. Zdjęcie zrobiłyśmy na szybko, ale myślę,że udało się uchwycić to co najważniejsze. Monika zdecydowała się na matowy i wyrazisty makijaż oczu. Mamy tutaj mieszankę bieli, szarości i czerni. Do tego gruba i mocna kreska, oraz tusz do rzęs. Nie mogło się też obyć, bez delikatnego przyciemnienia brwi. Na buzię nałożyłam podkład matujący i puder brązujący. Usta podkreśla prywatna szminka Moniki.

Obie dziewczyny są naprawdę śliczne. Dominika dobrze wygląda w delikatnych makijaż z mocniejszym podkreśleniem ust. Monice pasuje naprawdę mocny makijaż oka. A jakie jest Wasze zdanie? :)

czwartek, 4 grudnia 2014

Ulubieńcy listopada 2014.

Hej!
Już od kilku dni mamy grudzień, a na moim blogu jeszcze nie pojawili się ulubieńcy ubiegłego miesiąca. Czas to zmienić! Zapraszam do lektury! ;)


Elfa Pharm, Szampon łopianowy przeciw wypadaniu włosów z aktywatorem wzrostu-  nadszedł taki czas w ciągu roku, że moje włosy stały się osłabione i nadmiernie wypadają. Szampon łopianowy naprawdę pomaga i wpływa korzystnie na kondycję włosów. Po jego użyciu włosy sprawiają wrażenie zdrowych i dłużej wyglądają na świeże. Oprócz szamponu, można również zakupić olejek, balsam i serum z tej serii. Serum używa moja babcia i faktycznie jej włosy wyglądają coraz lepiej. Olejek kupiłam kilka dni temu, więc jeszcze nie mam na jego temat zdania. Myślę, że za jakiś czas pojawi się recenzja całej tej serii. Póki co polecam Wam szampon, który kosztuje około 12 złotych.

Dermo Pharma, krem-serum do rąk i paznokci- kosmetyk zawiera w swoim składzie ekstrakt ze śluzu ślimaka, olejki i wiele innych dobroczynnych składników. Kosztuje około 10 złotych. Radzi sobie z przesuszoną skórą moich dłoni, a do tego szybko się wchłania. Z powodzeniem może nam towarzyszyć w ciągu dnia, aby przynieść ulgę dłoniom, które są teraz narażone na niesprzyjające warunki pogodowe.

Catrice, aksamitna pomadka do ust- pomadka pochodzi z edycji limitowanej, którą od jakiegoś miesiąca możemy znaleźć na stoiskach Catrice. Produkt urzekł mnie swoim kolorem, idealnie wpasowującym się w jesienne trendy. Nie łatwo jest znaleźć pomadkę w podobnym kolorze w przystępnej cenie. Kosztuje około 15 złotych, a mój kolor to C03 Brit Chick, czyli bordo z nutką brązu. Pomadka daje pół matowe wykończenie i może wysuszać usta.

Catrice, Shine Gel Lip Colour -  ten produkt łączyłam w tym miesiącu z pomadką, o której pisałam wyżej. Dzięki temu uzyskuje na ustach efekt ombre i dobre nawilżenie. Pomadka jest połączeniem błyszczyka i produktu koloryzującego usta. Przy jej użyciu uzyskujemy lekki kolor, a nasze usta są wypielęgnowane. Mój kolor to 020 Red Or Bad, a kosztuje około 15 złotych.


Oto moi ulubieńcy. Czekam na Wasze komentarze :) :)

środa, 26 listopada 2014

Pierwszy Joy Box.

Cześć!
Właśnie kilka godzin temu dotarł do mnie mój pierwszy Joy Box. Chciałabym podzielić się z Wami moimi pierwszymi wrażeniami po otwarciu pudełka. :)


Znacie miesięcznik dla kobiet "Joy"? Jeśli tak to pewnie słyszeliście, że wystartowali na rynku z nowym pudełeczkiem pełnym kosmetyków. Na Polskim rynku mamy już kilka rodzajów tego typu produktów, ale muszę się Wam przyznać, że już od dobrego roku się nimi zbytnio nie interesowałam. Pierwszy Joy box przyciągnął mnie nieco innymi zasadami zakupu, od tych , które już znam z innych tego typu pudełeczek. W cenie 49 złotych otrzymujemy 9 produktów, które nie są dla nas niespodzianką. 
Zamawiając pudełko znajduje się już w nim 6 produktów, my dobieramy sobie kolejne 3 z dostępnych 3 kategorii. Wiemy za co płacimy i co dostaniemy. Ja co prawda lubię niespodzianki, ale jeśli interesujecie się tego typu pudełeczkami, to wiece co działo się, kiedy zainteresowane osoby je  dostawały. Coś się komuś nie podobało, coś było nie takie jak powinno itp. Tutaj wiemy co kupujemy, a więc unikamy rozczarowań. 
Na początek zobaczcie co znajdowało się w pudełeczku od samego początku.
Mamy pastę do zębów Signal , która podobno wybiela zęby zaraz po jej użyciu. Do tego peeling enzymatyczny z Bieledny i żel pod prysznic o zapachu kokosowym. Kolejny produkt to balsam do ust marki, które właśnie wchodzi na nasz rynek Vaseline i krem-serum do rąk z Eveline. Szósty kosmetyk to lip tint Bell.
A teraz produkty, które wybrałam sama.
Pierwszy z nich to świeczka Yankee Candle i kieliszek. Kiedy ją zamawiałam na stronce pokazana była świeczka o zapachu świątecznym, ja otrzymałam zapach jaśminowy. Trochę szkoda, ale cieszę się, że w końcu wypróbuje te słynne świeczki. Wybrałam też cień mineralny Annabelle Minerals. Kolor, który otrzymałam to jasny, dzienny beż. Trzeci produkt to baza pod podkład ze Smashboxa.

I tak to wszystko wygląda. Moje pierwsze wrażenie jest bardzo pozytywne. Choć wiedziałam co dostanę pudełeczko sprawiło mi wielką radość i już chce wypróbować to wszystko co się w nim znalazło. Samo pudełko jest dość duże i masywne, także na pewno do czegoś je wykorzystam.
Plusem Joy Boxa jest fakt, że nie musimy go subskrybować. Kupujemy go wtedy kiedy chcemy. Czytałam, że nie w każdym miesiącu będzie można zobaczyć zawartość pudełeczka, czy też dobrać sobie samodzielnie kosmetyki. Zobaczymy jak to będzie. Więcej informacji znajdziecie tutaj: klik.

Skusiłyście się na grudniowy Joy Box? A może kupicie następne pudełeczko? Dajcie znać. :)

niedziela, 2 listopada 2014

Ulubieńcy października 2014.

Cześć! ;)
Wraz początkiem nowego miesiąca, zapraszam do poczytania o moich ulubionych kosmetykach miesiąca, który właśnie minął.


Flos Lek, żel ze świetlikiem i babką lancetowatą na powieki i pod oczy-  kosztuje około 6 złotych i jest świetnym "rozbudzaczem". Uwielbiam nakładać go rano zaraz po przebudzeniu. Chłodzi, napina i sprawia, że szybko zapominamy o spaniu. Na pewno sprawdzi się u osób, które dużo pracują przed komputerem, muszą wcześnie wstawać lub mają zmęczone oczy. Żel nie ma rewelacyjnego działania pielęgnującego, ale lubię go właśnie za to, że rozbudza moje spojrzenie każdego dnia.

Wibo, Glamour Satin- oto lakier z nowej kolekcji Wibo, o którym pisałam tutaj: klik. Zobaczcie jak wygląda na moich paznokciach.


Inglot, Cień do powiek- mój makijaż oczu w tym miesiącu był bardzo, bardzo minimalistyczny. Używałam jasny cień, dla rozjaśnienia spojrzenia i tusz do rzęs. Cień, o którym pisze to produkt z Inglota w kolorze: Pearl. Nakłada się go z łatwością, pięknie odbija światło, może być używano zarówno samodzielnie jak i z innymi cieniami. Kupiłam go w promocji za mniej niż 10 złotych.

 
Maybelline, Colossal Volum Exspress- tak jak już wspomniałam wcześniej mój makijaż oczu w tym miesiącu sprowadzał się tylko do użycia jasnego cienie i tuszu. Oto mój ulubiony tusz października. Już dawno nie używałam masakry z tradycyjną szczoteczką, ale skuszona promocją, zdecydowałam się na zakup tego produktu. Tusz w promocji kosztuje około 20 złotych, a bez niej jakieś 30 złotych. Ładnie wydłuża, pogrubia i przyciemnia rzęsy. Nie kruszy się i nie odbija na skórze.

Schwarzkopf, Got2b, Beach Girl, spray z solą morską- oto specyfik, które odkryłam w połowie miesiąca, dzięki mojej przyjaciółce Oli. Kosztuje około 15 złotych w promocji i jakieś 20 bez niej. Jego zadaniem jest stworzenia na włosach efektu plażowej fryzury- delikatny fal. A wszystko to bez użycia wałków, lokówek, czy innych tego typu przyrządów. Wystarczy spryskać włosy sprayem i je zakręcić. Ja zawsze aplikuje ten produkt wieczorem, następnie zwijam swoje włosy w dwa koczki ślimaczki i idę spać. Rano rozpuszczam włosy i mam piękne fale, których praktycznie nie trzeba już specjalnie układać, czy stylizować. Proste, prawda? Moje włosy nie są podatne na kręcenie. Ponadto są długie, grube i jest ich dość dużo, ale ten produkt daje rade je zakręcić i to na długo. Jego minusem jest fakt, że wysusza włosy, dlatego nie polecam go używać każdego dnia. Raz na jakiś czas na pewno nie zaszkodzi naszym włosom, a po jego użyciu warto nałożyć na włosy dobrą maskę lub odżywkę.  Zobaczcie co wyczarował na moich włosach.

Na zakończenie dzisiejszego wpisu, przesyłam Wam gorące buziaki i czekam na Wasze komentarze!!! :* :*

poniedziałek, 27 października 2014

Wibo, Glamour Satin, numer 3

Hej!
Gdy ujrzałam nową serię lakierów w szafie Wibo w Rossmannie, nie mogłam przejść obok nich obojętnie. Skusiłam się na jeden z serii o nazwie Glamour Satin. Pod tą nazwą kryje się efekt pół matowego manicure, imitującego satynę. Zobaczcie sami! :)


Mój odcień to numerek 3. Przyciągnął mnie ładnym odcieniem fioletu i migoczącymi drobinkami, których niestety za bardzo nie widać na paznokciach. Lakier kosztuje około 6-7 złotych.


Aby uzyskać ładne krycie, należy nałożyć dwie warstwy. Lakier wysycha błyskawicznie, a efekt utrzymuje się 2-3 dni. Muszę przyznać, że nosiłam go na swoich paznokciach praktycznie przez cały ten miesiąc.

I jak się Wam podoba? Próbowałyście lakierów z tej serii?

niedziela, 5 października 2014

Ulubieńcy września 2014

Cześć!
Zapraszam na nieco spóźniony wpis, w którym poznacie moje sprawdzone kosmetyki minionego miesiąca. :)

Kamil Cosmetics, żel pod prysznic, mleczko rabarbarowe- należę do osób, które uwielbiają lato, dlatego chce je zatrzymać przy sobie jak najdłużej. Zapach rabarbaru zdecydowanie kojarzy mi się piękną, wakacyjną pogodą. Żel po prysznic Kamil pachnie naprawdę pięknie, choć dla niektórych zapach może wydać się nieco chemiczny. Ponadto jest to wydajny produkt, za niewielkie pieniądze. Kosztuje około 3 złote.

The Balm, Mary- Lou Manizer, rozświetlacz- ilekroć widziałam to cudeńko na twarzach znajomych mi osób, bardzo chciałam je kupić no i w końcu to się stało. Rozświetlacz kosztuje około 55-60 złotych, ale jest bardzo wydajny i wielofunkcyjny. Przy jego użyciu można uzyskać efekt pięknie odbijającej światło tafli. Nadaje się zarówno do podkreślania kości policzkowych, jak i np. do rozświetlenia makijażu oczu.

Bioderma, Sebium H2O, płyn micelarny do skóry tłustej, mieszanej i trądzikowej- do tej pory używałam już kultowej Biodermy w wersji czerwonej dla skóry wrażliwej. Postanowiłam wypróbować jednak płynu dostosowanego do mojej mieszanej cery. Była to zmiana, której nie żałuje, ponieważ produkt spisuje się bardzo dobrze. Zmywa makijaż, oczyszcza buzię i jest bardzo wydajny. Kosztuje około 50-60 złotych.

Real Techniques, pędzel do pudru-  wykonany z syntetycznego włosia, świetnie nadaje się do aplikacji sypkiego pudru. Pędzel jest mięciutki i jego używanie to sama przyjemność. Zauważyłam, że dzięki temu, że go używam mój makijaż jest trwalszy. Można go kupić za około  50 złotych.

Coral, lakier do paznokci- pierwszy raz spotkałam się z lakierem do paznokci tej marki. Zdecydowałam się na jego zakup, ponieważ daje efekt holograficzny. Wygląda to naprawdę bardzo ładnie. A sam lakier długo się utrzymuje i szybko wysycha. Kosztuje około 6 złotych.


Co sądzicie o tych kosmetykach?




niedziela, 14 września 2014

Karina i Julka w weselnych odsłonach.

Czeeeeść! ;)
Witam po małej przerwie. Mam nadzieję, że mi to wybaczycie. Pod koniec sierpnia dostałam pracę i te początkowe dni nie pozwoliły mi na nic innego, jak właśnie poświęcenie się nowym obowiązkom. Dziś zobaczycie kolejne makijaże mojego wykonania. Zwykle w tego typu wpisach pojawia się jedna osoba, ale dziś, żeby zrekompensować Wam moją nieobecność, zobaczycie dwie śliczne dziewczyny. Zapraszam! :)

Na początek osoba, która na pewno dobrze znacie z mojego bloga i urodowego świata internetowego. Karina przyleciała do Polski specjalnie po to, aby uczestniczyć w uroczystości zaślubin osoby z jej rodziny. Bardzo mi miło, że mogłam tego dnia zmalować coś na jej pięknych, dużych oczach. Zobaczcie co wykombinowałyśmy. :)

Na oczach mamy mieszankę szarych odcieni i czerni. Do tego widoczna ciemna kreska i tusz to rzęs. Na buzi króluje oczywiście podkład , bronzer i rozświetlacz. Usta podkreśliłyśmy różowym błyszczykiem.

A teraz czas na Julkę, która dzięki swojej śniadej cerze i nastoletniemu urokowi, zawsze wygląda pięknie. Julka wybierała się w daleką drogę na ślub znajomych, dlatego jej makijaż musiał być trwały.

Postawiłyśmy na makijaż oczu w odcieniach różu i brązu. Do tego czarna kreska, wykonana eye linerem i tusz. Na buzie nałożyłam podkład matujący, bronzer i rozśwetlacz. Usta podkreśla różowy błyszczyk.

Zarówno Karina jak i Julka są blogerkami. Serdecznie zapraszam Was na blog Kariny na którym pisze o codziennym życiu, podróżach i.... kosmetykach klik. Na blogu Julki króluje mnóstwo zdjęć z jej  życia i modowych inspiracji klik.

Na dziś to już wszystko. Czekam na Wasze komentarze. Życzę miłej niedzieli i udanego tygodnia! :)