środa, 16 lipca 2014

Szybkie, łatwe i efektowne fryzury, część 1.

Cześć!
Dzisiaj zapraszam Was na wpis, który przygotowałam razem z Kasią, która niejednokrotnie gościła na moim blogu. Tym razem zaprezentujemy kilka łatwych, szybkich i efektownych fryzur dla każdego i na każdą okazję. Aby je zrobić potrzebne są tylko: gumki, trochę wsuwek, szczotka i... tyle ;) Zapraszamy na część 1. :)


Pierwsza fryzura to nieco inna wersja dobrze wszystkim znanego warkocza. Aby ją wykonać trzeba rozczesać włosy i zrobić kucyk. Następnie dzielimy włosy na dwie części. Oba pasma zakręcamy w rulon, wykonując ruch w jedną stronę. Ja zakręcałam pasemka w prawo.

Kiedy oba pasemka są już zakręcone, trzeba je zapleść. Jedno pasemko przekładamy przez drugie w odwrotną stroną niż je wcześniej zakręcaliśmy, czyli w tym przypadku zaplatamy je w lewo. Następnie ponownie zakręcamy pasemka w prawo, aby wzmocnić warkocz. Potem znów przeplatamy w lewo i zakręcamy w prawo, aż do samego końca. Koniec włosów związujemy gumeczką.

Oczywiście im dłuższe włosy tym fryzura wygląda efektowniej. Jednak nawet przy tej długości, jest naprawdę ładnie.
A oto druga fryzura. Tutaj również musimy rozczesać włosy i związać je w kucyk. Następnie wybieramy sobie dość cienkie pasemko.
Wybrane pasemko zaplatamy w warkoczyk.

Gotowy warkoczyk oplatamy w okół gumki tak, żeby nie było jej widać. Przypinamy go wsuwką, aby dobrze się trzymał.

I w ten oto sposób mamy kucyk w nieco innym wydaniu. 

Fryzurę możemy urozmaicić, zaplatając warkocz z pozostałych włosów i dodając np. ozdobny kwiatek.

Trzecia i ostatnia dziś fryzura to koczek, zrobiony z dwóch warkoczyków. Podobnie jak w przypadku dwóch wcześniejszych fryzur musimy rozczesać włosy i związać je w kucyk. Dzielimy włosy na dwie części i zaplatamy z nich warkoczyki. Na koniec każdego warkoczyka zakładamy cienką gumeczkę w kolorze zbliżonym do koloru włosów.

Gotowe warkoczyki oplatamy w okół gumki. Najpierw jeden, a potem drugi i zabezpieczamy je wsuwkami.
Fryzura jest gotowa. Dla ozdoby można dodać np. kwiatek. :)
I to już wszystko na dzisiaj. Razem z Kasią zapraszamy Was na część drugą tego wpisu, który zostanie opublikowany za jakiś czas.

Która fryzura podoba się Wam najbardziej? :)

środa, 9 lipca 2014

Dominika w roli druhny!

Cześć! ;)
Dziś, już po raz drugi na moim blogu gości Dominika. Kilka tygodni temu pokazywałam Wam, jej makijaż ślubny. Tym razem Dominika była świadkiem na ślubie i taki oto makijaż jej zmalowałam. :)

Zacznijmy do oczu. Makijaż jest delikatny, ale dość mocno połyskujący. Na górnej powiecie gości jasny, rozświetlający cień. Środkową część powieki zajmuje subtelny róż. A w zewnętrzne kąciki podkreślają dwa odcienie jaśniejszego i ciemniejszego brązu. Górne rzęsy pomalowałam na czarno.

Na dolnej powiecie roztarłam cień w kolorze jasnego brązu. Rzęsy wytuszowałam fioletowym tuszem, żeby podkreślić zielone oczy Dominiki i dodać całemu makijażowi nutkę szaleństwa. 

Na twarz nałożyłam bazę wygładzającą, oraz podkład i puder matujący Na kościach policzkowych nie mogło zabraknąć bronzera i rozświetlacza.
Usta podkreśla pomadka w kolorze zbliżonym do naturalnego koloru ust Dominiki i błyszczyk.

Kiedy ktoś uśmiecha się tak pięknie jak Dominika, każda makijaż wygląda ładnie. Jak się Wam podoba?

niedziela, 6 lipca 2014

Ziaja- seria oczyszczanie, liście manuka.

Serwus! :)
Jesteście posiadaczkami cery normalnej, tłustej bądź mieszanej?Waszym problemem jest trądzik, a może rozszerzone pory, czy inne niedoskonałości? Jeśli chcecie z nimi powalczyć, nie wydając dużej sumy pieniędzy to zapraszam do przeczytania mojej recenzji nowej serii Ziaji- oczyszczanie, liście manuka.


Jak to zwykle z Ziają bywa, ceny produktów z tej serii są naprawdę przystępne. Najtańszy produkt kosztuje jakieś 5 złotych, a najdroższy około 12 złotych. W skład serii wchodzi kilka produktów, ja zdecydowałam się na zakup toniku, kremu, oraz pasty. Właśnie krótką recenzję tych produktów za chwile przeczytacie. Używam ich od około 3 tygodni, więc są to takie moje pierwsze wrażenia. Moja skóra jest mieszana, mam rozszerzone pory, czasem pojawiają się zaskórniki, czy inni nie przyjaciele. Trzy tygodnie to za mało żeby dobrze ocenić działanie tych produktów, ale już teraz zauważam pozytywne zmiany na mojej buzi. 





Tonik zwężający pory na dzień/na noc-  kosztuje około 7 złotych. Występują w opakowaniu z atomizerem co z jednej strony jest ok, ale z drugiej strony może być dla niektórych uciążliwe. Możemy nanieść go bezpośrednio na skórę za pomocą kilku psiknięć, a potem przetrzeć buzię wacikiem. Możemy też tradycyjnie użyć nasączonego wacika, jednak żeby była na nim odpowiednia ilość toniku, potrzeba kilu porządnych psiknięć. Tonik faktycznie zwęża pory i można go użyć przed nałożeniem makijażu, aby lepiej się prezentował. Ponadto dobrze oczyszcza i odświeża buzię, co będzie bardzo korzystne podczas dużych upałów.


Krem mikrozłuszczający z kwasem migdałowym na noc- jest to krem zawierający 3% kwasu migdałowego. Taka dawka jest odpowiednia dla osób, które zaczynają swoją przygodę z użyciem kwasów. Produkt dobrze nawilża i wygładza. Odkąd go używam, na mojej buzi nie pojawiły się żadne niespodzianki. A te, które już były, szybko znikły. Przez jakieś 2 tygodnie używałam go codziennie, teraz ograniczę się do kilku aplikacji w miesiącu. Myślę, że po dłuższym stosowaniu zauważę jeszcze lepsze działanie kremu, bo już teraz jest bardzo dobrze. Kosztuje trochę więcej niż 10 złotych.



Pasta do głębokiego oczyszczania twarzy, przeciw zaskórnikom- jest to produkt, który stosuje najkrócej, a kosztował niecałe 5 złotych. Producent nazwał go pastą, ale ma on w sobie drobinki występujące w peelingach. Jest to więc produkt bardzo mocno i bardzo dobrze oczyszczający. Po jego użyciu buzia jest matowa i naprawdę czyściutka. Uwielbiam ten efekt.


Polecam Wam tę nową serię z Ziaji. Jeśli macie problematyczną cerę i nie chcecie wydać majątku na kosmetyki, to warto wypróbować te produkty. Zarówno tonik, krem jak i pasta sprawdzają się u mnie bardzo dobrze.

Lubicie kosmetyki marki Ziaja?

niedziela, 29 czerwca 2014

Ulubieńcy czerwca 2014

Cześć!
Poznajcie produkty,  które chętnie używałam przez cały ten miesiąc.

Rimmel, lakier 60 Seconds Rita Ora- pisałam o nim we wczorajszym wpisie tutaj: klik.. Mój kolor to modna ostatnimi czasy biel nr 703. Lakier szybko wysycha i długo się utrzymuje. Kosztuje około 10 złotych.


L'oreal, Casting Sunkiss, żel rozjaśniający- o tym produkcie zrobiłam, już obszerny wpis, do którego zapraszam Was tutaj: klik. Jest to żel, dzięki któremu rozjaśnimy włosy w sposób delikatny dla włosów i kontrolowany. Kosztuje mniej niż 30 złotych.

Vital Derm, odżywka odbudowująca z olejem arganowym- odżywkę można kupić w aptekach za mniej niż 20 złotych. Można ją nałożyć na włosy na 1 minutę. Ja zazwyczaj aplikuję ją na kilka minut. Moje obecnie rozjaśnione włosy bardzo ją lubią. Są miękkie, lśniące i wyglądają zdrowo. Odżywka zamknięta jest w bardzo wygodnym opakowaniu z pompką. 

Max Factor, Facefininity, all day flawless-  świetny podkład, który na mojej buzi spisuje się lepiej niż Revlon Colorstay. Świetnie matuje, długo się utrzymuje i ładnie wygląda na twarzy. Producent zapewnia, że jest to produkt 3 w 1: baza, korektor i podkład. Hmm... nie wiem czy w to wierzyć, jednak tak czy siak spisuje się u mnie świetnie. Daje średnie krycie, ale można ten efekt wzmacniać dokładając kolejną warstwę. Ma wygodną pompkę i sprawdził się u mnie nawet podczas upałów. Kosztuje około 50 złotych. 

Avon, lekki krem do stóp i nóg z masłem shea- jego promocyjna cena w katalogach Avon to 10 złotych, a regularna jakieś 15 złotych. Jest bardzo wydajny i skuteczny. Już po pierwszym użyciu poprawia wygląd i nawilżenie stóp. Dwa- trzy użycia i zaniedbane po zimie stopy można śmiało pokazywać w letnich, odkrytych butach.

Avon, glimmerstick brights, eye liner- produkt pochodzi z nowej kolekcji neonowych kredek do oczu. W promocji kosztują one około 10 złotych za sztukę. Bez niej około 15 złotych. Ja wybrałam piękny kobaltowy odcień- cobalt cool. Za pomocą kredki z łatwością narysujemy kreskę, które będzie intensywna i długotrwała. Ponadto nie trzeba jej temperować. 


No i to już wszystko. Który kosmetyk wpadł Wam w oko?

sobota, 28 czerwca 2014

Rimmel, lakier 60 Seconds Rita Ora, nr 703 White Hot Love

Hej! ;)
Obecnie biały lakier na paznokciach to modny lakier na paznokciach. :) Muszę się przyznać, że paznokcie właśnie w tym kolorze bardzo mi się podobają i wyglądają szczególnie ładnie, gdy mamy opalone dłonie. Postanowiłam kupić jakiś fajny biały lakier i mój wybór padł na nową kolekcję lakierów do paznokci Rimmel.

Biały odcień to numer 703, White Hot Love. Lakier kosztuje około 10 złotych, ja swój kupiłam za jakieś 7 złotych. Dostępny jest w 9 różnych kolorach.

Lakier ma szeroki pędzelek, dzięki czemu paznokcie maluje się szybko i dokładnie. Dobrze kryje i dość szybko schnie. Może nie jest to obiecane 60 sekund, ale myślę, że po około 5 minutach od nałożenia, paznokcie są suche. Bez użycia top coatu, lakier trzyma się na moich paznokciach bardzo długo. Nie odpryskuje, nie ściera się, wygląda bardzo dobrze.


Dobra jakoś idzie w patrze z przystępną ceną. Chętnie wypróbuje jeszcze inne kolory z tej serii. :)

Podoba się Wam właśnie taki kolor na paznokciach?

niedziela, 22 czerwca 2014

Coś się kończy, coś zaczyna...

Witajcie Moi Drodzy Czytelnicy! ;)
Dnia 18 czerwca 2014 roku udało mi się oficjalnie zakończyć studia, zdobywając tytuł magistra. Jest to ważny i radosny moment w moim życiu, dlatego chciałam się nim z Wami podzielić. 

Zakończył się niezwykły okres w moim życiu, który zawsze będę wspominać z uśmiechem na twarzy. Na studiach przeżyłam wiele cudownych chwil i poznałam wspaniałych ludzi. Mam nadzieję, że moja życiowa droga po studiach, będzie równie udana. ;)
Udało mi się zakończyć studia z 5 na dyplomie, choć wcale tak łatwo nie było. Wysiłek i stres został wynagrodzony, moja rodzina i przyjaciele zrobili mi miłą niespodziankę. Dostałam kwiaty i prezenty i mnóstwo gratulacji. Dziękuję ;*

Kolejny etap w życiu czas zacząć! :)

niedziela, 15 czerwca 2014

L'oreal, Casting Sunkiss, żel rozjaśniający.

Cześć!
Masz ochotę zmienić fryzurę? Może delikatnie rozjaśnić włosy? Chcesz to zrobić dość szybko, łatwo i przyjemnie, a co najważniejsze nie niszcząc włosów? Jeśli tak, to ten wpis jest właśnie dla Ciebie! ;) Zapraszam do czytania i oglądania! ;)

Dosłownie kilka dni temu, jadąc na uczelnie przeglądałam strony internetowe w swoim telefonie. Zobaczyłam reklamę nowego produktu marki L'oreal, przeznaczonego do stopniowego rozjaśniania włosów. Pomyślałam sobie, że jest to coś fajnego i godnego wypróbowania. Ja co prawda niedawno rozjaśniłam włosy, ale chętnie dodałabym sobie jeszcze kilka świetlistych pasemek. Przypomniałam sobie, że już od jakiegoś czasu moja przyjaciółka Ola, nosi się z zamiarem rozjaśnienia swoich włosów. Od razu pobiegłam do najbliższego Rossmanna. Żel już czekał na mnie na półce. Zapłaciłam za niego 27 złotych i 90 groszy. Sprawdziłam też opinię na jego temat w internecie. Jest ich jeszcze nie wiele. Kilka blogerek dostało ten produkt to testów i są z niego bardzo zadowolone. Chwilę później zadzwoniłam do Oli, poinformować ją o moim odkryciu. Ola chciała zmienić swoją fryzurę u profesjonalnego fryzjera, ale stwierdziła, że równie dobrze mogę zrobić to ja przy pomocy żelu rozjaśniającego z L'oreal. No i tak się stało. Zaryzykowałyśmy i wyszło super. Za chwilkę wszystko Wam dokładnie opiszę. :)

Tak jak już pisałam, za żel rozjaśniający zapłaciłam mniej niż 28 złotych. Z tego co wiem, jego cena w Naturze będzie wynosiła jakieś 25 złotych. Domyślam się, że jego cena w różnych miejscach będzie się wahała między 24, a 28 złotych. Produkt dostępny jest w trzech wersjach: 01- dla włosów w odcieniach średniego brązu, 02- dla średniego blondu i 01- dla jasnych blondynek. Produkt ma za zadanie delikatnie i stopniowo rozjaśnić włosy. Nie jest  więc to typowy, inwazyjny i nieprzyjemnie pachnący rozjaśniacz. Efekt możemy cały czas kontrolować i to jest super. Przy jego pomocy nie stworzymy pasemek, jakie chętnie robiły sobie panie kilka lat temu. Przy jego użyciu uzyskamy, delikatny i naturalny efekt.  Jest on kierowany głównie do posiadaczek włosów naturalnych, nie farbowanych. Jednak mimo, że moje włosy nie są naturalne, produkt na nich działa. Może nie jest to jakiś spektakularny efekt, ale powoli osiągnę to o co mi chodzi. Moja przyjaciółka Ola ma, a właściwie miała włosy naturalne. U niej produkt spisał się rewelacyjnie. Przedstawię teraz cały proces rozjaśniania włosów Oli. :)

Nie do końca kierowałyśmy się instrukcją podaną na opakowaniu. Chciałyśmy zmienić wygląd włosów Oli w jeden dzień. Producent zalecą, aby stosować żel co kilka dni, ale my  nie miałyśmy na to czasu. Ponadto eksponowanie włosów na słońcu nie wchodziło w grę, bo rozjaśniałyśmy włosy w bardzo pochmurny dzień. Suszarka też nie do końca się sprawdziła, ale my znalazłyśmy swój sposób na sukces.;)
Na początku podzieliłyśmy włosy na kilka sekcji. W każdej sekcji wybrałyśmy pasemka , które chcemy rozjaśnić. Aby nie pomylić ich z resztą włosów, oznaczyłyśmy je małymi gumeczkami, które można kupić w Pepco za mniej niż 3 złote. 
Przystąpiłyśmy do pierwszego etapu. Nałożyłam na dłonie rękawiczki i wsmarowywałam żel w poszczególne pasemka. Żel jest dość gęsty, więc nie ścieka z włosów i aplikacja jest dość łatwa. Następnie suszyłam włosy za pomocą suszarki. Po pierwszej aplikacji efekt było dość niewielki, a wyglądało to tak:


W drugim etapie nieco zmieniłyśmy strategię. Najpierw do rozgrzania pasemka użyłyśmy prostownicy. Na taki gorący kosmyk nakładałam żel. Następnie suszyłam włosy, aby żel się wchłonął i znów przejeżdżałam po włosach prostownicą. Ten sposób okazał się strzałem w dziesiątkę.

Dążyłyśmy jednak do jeszcze intensywniejszego efektu. Znów użyłyśmy prostownicy, następnie wcierałam żel, później suszarka i na koniec prostownica. Tak prezentuje się efekt końcowy.




Super prawda? Ola jest zachwycona swoją nową fryzurą. Cała metamorfoza zajęła nam jedno popołudnie, a jej koszt wyniósł jakieś 30 złotych (wliczam w to cenę produktu, rękawiczek i gumeczek). Żel miał przyjemny zapach. Dominował w nim zapach olejku, który jest w składzie produktu. Cały zabieg nie zniszczył włosów Oli, mimo że trochę skatowałyśmy je kilkakrotnym użyciem prostownicy i suszarki. Włosy są miękkie i błyszczące, a dobra odżywka dodatkowo je wzmocni i upiększy. Po upływie czasu odrosty nie będą widoczne, ponieważ efekt jest delikatny.
Na koniec kilka wskazówek:
- jedno opakowanie produktu (100 ml), wystarczy na trzy aplikację żelu na włosach średnich, przy robieniu pasemek. Do włosów długich potrzebne byłyby dwa opakowania. Produkt służy również ro rozjaśniania całych włosów i wtedy trzeba by było zużyć kilka opakowań, no chyba, że mamy bardzo krótkie włosy.
- do aplikacji żelu niezbędne są rękawiczki. Używając go na swoich włosach, aplikowałam go bez rękawiczek. Na moich palcach pojawił się biały nalot i przesuszona skórka. Rękawiczki można kupić za niewielkie pieniądze, a chronią nasze dłonie.
- połączenie ciepła suszarki i prostownicy pomaga osiągnąć zamierzony efekt.
- kiedy wydaje się, że produkt już się kończy, warto przeciąć tubkę na pół. Będzie go tam jeszcze naprawdę sporo.
- warto poprosić o pomoc koleżankę, przyjaciółkę, mamę lub siostrę. 

To już chyba wszystko. Jeżeli o czymś zapomniałam, lub macie jakieś pytania to oczywiście piszcie w komentarzach.
Polecam ten produkt każdemu, kto chce delikatnie, naturalnie i mało inwazyjnie zmienić swoją fryzurę. Przy użyciu żelu stworzymy idealny na lato, modny i dziewczęcy efekt. Myślę też, że dobrze spisze się w zakrywaniu odrostów. Polecam ja i moja przyjaciółka Ola. :)