Czeeeeść! ;)
Po małej przerwie znów tu jestem i zapraszam na post przepełniony bardzo dobrymi kosmetykami, moimi ulubieńcami. :)
Laboratorium Pilomax, Henna Wax, Regenerująca maska do włosów ciemnych, suchych i zniszczonych- maska kosztuje około 22-30 złotych. Można ją stosować na całych włosach, ale również na skórę głowy, dzięki czemu odżywia nasze włosy od cebulek, aż po same końce. Używam ją 1-2 razy w tygodniu i moje włosy bardzo szybko rosną, są lśniące, grube i wyglądają na zdrowe. Można ją nosić od 10 do 60 minut, najlepiej pod czepkiem, aby ciepło dodatkowo wzmacniało jej działanie.
Vichy, Aqualia Thermal Riche- szukałam kremu, który dobrze nawilży moją skórę w okresie zimowym i nie zależało mi na żadnych innych właściwościach typu np. radzenie sobie z niedoskonałościami itp. Udało mi się znaleźć taki krem i jestem z niego bardzo zadowolona. Kosztuje około 55-70 złotych. Wybrałam wersję dla skóry suchej, choć posiadam cerę mieszaną. Kremu używam na noc i rano budzę się z promienną, miękką i pięknie wyglądająca buzią. Właśnie o to chodziło! :)
Palmer's, Cocoa Butter Formula with Vitamin E, skoncentrowany krem do rąk- zima to ciężki czas dla moich dłoni, które szybko się przesuszają. Ciężko jest mi znaleźć krem, który szybko przyniesie mi ulgę i zregeneruje skórę. Krem Palmer's o zapachu masła kakaowego spełnia moje oczekiwania. Jest dość gęsty przez co świetnie odżywia skórę, ale też szybko się wchłania. No i wszyscy miłośnicy czekolady powinni być z niego zadowoleni. Kosztuje około 12 złotych.
Lirene Dermoprogram, DNA Protect, krem nawilżający pod oczy- ciężko jest znaleźć dobry krem nawilżający pod oczy w przystępnej cenie. Mając dwadzieścia parę lat nie chce jeszcze wydawać dużych sum na tego typu specyfik. Udało mi się jednak znaleźć produkt, który dobrze nawilża okolice w okół oczu i kosztuje około 20 złotych. Szybko się wchłania, jest lekki i co najważniejsze działa.
Soap & Glory, peeling do ciała- produkty tej marki dostępne są w Anglii, mój peeling przywiozła mi Karina, dzięki której regularnie mogę testować zagraniczne perełki. Peeling pachnie cudnie, cytrynowo i orzeźwiająco. Wygładza skórę i dobrze ją nawilża. Kosztuje około 40 złotych.
Ziaja, liście zielonej oliwki, oliwkowa maska regenerująca z kwasem hialuronowym- kosztuje 1,20 a wystarcza na około 2 użycia. Wspaniale nawilża i odżywia, po jej użyciu moja skóra wygląda pięknie. Idealnie sprawdza się właśnie teraz w okresie zimowym, bo rewelacyjnie regeneruję skórę.
MUA, Luxe, Glitter Palette- ten produkt widzicie na zdjęciu wyżej i świetnie mi się sprawdził przy wykonywaniu makijaży sylwestrowo-karnawałowo-studniówkowych. Paleta kosztuje około 20 złotych i zawiera w sobie cztery kolory brokatu zatopionego w żelu, którzy przyczepia się do skóry. Pięknie błyszczy i dostępny jest w różnych wariantach kolorystycznych.
Golden Rose, Jolly Jewels numer 102 i Sally Hansen Xtream wear numer 37 Wet Cement- te dwa lakiery królowały na moich paznokciach przez ostatnie tygodnie i ilekroć je nosiłam, zawsze słyszałam wiele pozytywnych opinii. Ten pierwszy to dobrze kryjący lakier z iskrzącymi drobinkami srebra. Ten drugi to dość jasny szary kolor. Oba produkty są łatwe w użyciu i bardzo trwałe.
Biochemia Urody, Hydrolat z czarnej porzeczki- kosztuje około 17 złotych i stosuje do tak jak tonik. Nawilża, odżywia i odświeża moją buzię. Do tego pachnie porzeczkami.
Biochemia Urody, Tonik z kwasem PHA 6%- jest to dość delikatny i bezpieczny produkt z kwasem. Można go stosować także latem. Ma działanie nawilżające i przeciwzmarszczkowe. Wygładza buzie i sprzyja szybszemu znikaniu wszelkich zaczerwienień czy niedoskonałości. Stosuje go 2 razy w tygodniu, a po upływie kilku minut od aplikacji używam także kremu nawilżającego, o którym pisałam wyżej. Zestaw, który możemy kupić i w domu zamienić w toniku kosztuje około 20 złotych.
Dziękuję, że odwiedziliście mojego bloga i czekam na Wasze komentarze! Pa, pa :*
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MUA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MUA. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 10 lutego 2015
środa, 31 grudnia 2014
Ulubieńcy 2014 roku!
Część!
Końcówka roku to zawsze czas na przemyślenia i podsumowania. Na blogu, w którym od samego początku piszę do kosmetykach i dbaniu o urodę, nie może zabraknąć małego kosmetycznego podsumowania 2014 roku. Tradycyjnie, zapraszam do poczytania o moich ulubieńcach mijającego roku!
MUA,
paletka cieni-
Paletka składa się z 12 matowych, brokatowych i perłowych cieni, które nadają
się i do makijażu dziennego i wieczorowego. Pigmentacja jest dość dobra i
zależna od koloru cieni. Łatwo się nakładają i długo utrzymują. Paletka
kosztuje około 15-20 złotych i jak na tą cenę, jest naprawdę bardzo dobra. Moje paletki nazywają się: Undressed i Heaven and Earth. Mam je dzięki mojej koleżance Karinie, która przywozi mi je z Anglii.
Golden
Rose, Luxury, Rich Colour- super, produkt, która daje naszym ustom piękny
i długotrwały kolor, oraz połysk. Kosztuje około 20 złotych, a wśród dostępnych kolorów znajdziemy m.in: czerwienie, róże, czy też beże.
Pokrzywa- używam jej do pielęgnacji swoich włosów. Pokrzywę kupuję w
aptece, za mniej niż 5 złotych. Dwie saszetki zalewam wrzątkiem i przykrywam
talerzykiem. Następnie myje włosy, nakładam odżywkę, spłukuje i płuczę włosy w
wywarze z pokrzywy. Dzięki temu moje włosy stają się mocniejsze, grubsze,
szybciej rosną i pięknie błyszczą. Na pokrzywę powinny uważać blondynki, aby
nie zabarwiła ich włosów na zielono. Aby tak się nie stało, należy zrobić
słabszy wywar.
Max
Factor, Facefininity, all day flawless- . Podkład świetnie matuje, długo się utrzymuje i ładnie
wygląda na twarzy. Producent zapewnia, że jest to produkt 3 w 1: baza, korektor
i podkład. Hmm... nie wiem czy w to wierzyć, jednak tak czy siak spisuje się u
mnie świetnie. Daje średnie krycie, ale można ten efekt wzmacniać dokładając
kolejną warstwę. Ma wygodną pompkę i sprawdził się u mnie nawet podczas upałów.
Kosztuje około 50 złotych.
Rimmel, Exaggerate, waterpoof eye
definer- moje kredka jest w odcieniu 213 in the
nude i kosztowała około 15 złotych. Taka beżowa kredka idealnie otwiera na nasze
oko, gdy nałożymy ja na linię wodną. Do tej pory ciężko było znaleźć kredkę w
takim kolorze i w dobrej cenie. Dużo łatwiej dostępne były kredki w kolorze
białym, które jednak nie wyglądają na oczach tak naturalnie, jak te w
odcieniach beżu. Teraz każda z nas z łatwością może kupić beżową kredkę i
jestem pewna, że przyda się niejednokrotnie czy to do makijaży dziennych, czy
też wieczorowych. Kredka sama w sobie jest łatwa w użyciu, nie trzeba jej
temperować, długo się utrzymuje i ma przydatną gąbeczkę do rozcierania.
Real
Techniques, pędzel do pudru- wykonany z syntetycznego włosia, świetnie
nadaje się do aplikacji sypkiego pudru. Pędzel jest mięciutki i jego używanie
to sama przyjemność. Zauważyłam, że dzięki temu, że go używam mój makijaż jest
trwalszy. Można go kupić za około 50 złotych.
The
Balm, Mary- Lou Manizer, rozświetlacz- ilekroć widziałam to cudeńko na twarzach
znajomych mi osób, bardzo chciałam je kupić.
Rozświetlacz kosztuje około 55-60 złotych, ale jest bardzo wydajny i
wielofunkcyjny. Przy jego użyciu można uzyskać efekt pięknie odbijającej
światło tafli. Nadaje się zarówno do podkreślania kości policzkowych, jak i np.
do rozświetlenia makijażu oczu.
Flos
Lek, żel ze świetlikiem i babką lancetowatą na powieki i pod oczy- kosztuje około 6 złotych i jest świetnym
"rozbudzaczem". Uwielbiam nakładać go rano zaraz po przebudzeniu.
Chłodzi, napina i sprawia, że szybko zapominamy o spaniu. Na pewno sprawdzi się
u osób, które dużo pracują przed komputerem, muszą wcześnie wstawać lub mają
zmęczone oczy. Żel nie ma rewelacyjnego działania pielęgnującego, ale lubię go
właśnie za to, że rozbudza moje spojrzenie każdego dnia.
I to już wszystko. Mam nadzieję, że wśród moich ulubieńców, znaleźliście coś co Was zainteresowało. A może już próbowałyście tych produktów i również bardzo je lubicie? Dajcie mi o tym znać w komentarzach!
Nie chce Wam zabierać zbyt wiele czasu w tych ostatnich chwilach starego roku, ale bardzo chciałabym złożyć życzenia. Życzę Wam, ale również sobie, aby w 2015 roku czas trochę zwolnił. Aby każdy z nas znalazł czas dla siebie, bliskich, rodziny. Abyśmy mieli chwilę na relaks, przyjemności, miłość i wszystko to co jest ważne w naszym życiu Wszystkiego dobrego na Nowy Rok i udanego Sylwestra! :)
piątek, 31 stycznia 2014
Ulubieńcy grudnia 2013 i styczia 2014
Cześć!
Jak co miesiąc, zapraszam Was na wpis, w którym pokazuję Wam i opisuje pokrótce produkty kosmetyczne, które sprawdziły mi się w danym miesiącu. Dziś będzie to połączenie dwóch miesięcy, grudnia ubiegłego roku i stycznia tego roku. Zapraszam! :)
Schwarzkopf, Gliss Kur, Oil Nutrive- za nim wyrażę swoją opinię na temat tego szamponu, mały wstęp. Jakiś czas temu na blogach nastała moda na czytanie składów kosmetyków. Również ja zaczęłam się tym interesować. Szampony Gliss Kur, lubi moja mama. Czasem więc i ja ich używałam. Jednak, gdy zaczęłam interesować się składami kosmetyków uznałam, że nie jest to dobry szampon. Bo ma SLS- y i inne substancje, które mają nie wiele wspólnego z naturalnymi. Jakiś czas temu jednak zaczęłam rozumieć, że we wszystkim trzeba mieć umiar i nie wszystko co nie jest naturalne jest złe. Do wszystkiego trzeba mieć zdrowy dystans, dlatego znów sięgnęłam po szampon Gliss Kur, którego wcześniej nie używałam. Ma w swoim składa wiele olejków m.in arganowy i macadamia. Idealnie sprawdza się właśnie teraz, gdy nasze włosy potrzebują dobrego nawilżenia i odżywienia, a nie mocnego oczyszczania, które wysusza włosy. Co prawda moje włosy szybko przetłuszczają się u nasady, ale ten szampon, właśnie teraz zimą, nie przyczynia się to tego, że muszę je częściej myć. Włosy są błyszczące, miękkie i zadbane. Za 400 ml szamponu zapłacimy około 13 złotych lub około 10 złotych w promocji.
Lirene Dermoprogram, Tonik nawilżająco-oczyszczający- dobrze oczyszcza skórę z resztek makijażu, czy innych zanieczyszczeń, a do tego dodaje jej blasku i delikatnie ją nawilża. Kosztuje około 12 złotych.
Avon Solution, Winter night- mieszkam na wschodzie Polski i tutaj podczas tegorocznej zimy, nawet w ciągu dnia mieliśmy -20 stopni. Niska temperatura i wiatr nie są dla nas dobre. Szczególnie cierpi na tym nasza skóra. Uważam, że właśnie w tym okresie powinniśmy wybierać kosmetyki o bogatej konsystencji, które dodatkową ochronią, ale też nawilżą i odżywia skórę. Krem z Avonu na zimę w wersji do stosowania na noc, sprawdza się bardzo dobrze. W promocji kosztuje 11 złotych, bez niej trochę więcej niż 20 złotych. Szybko się wchłania, a rano budzę się z miękką, promienną i nawilżoną buzią. Po tym właśnie poznaje, czy dany krem na mnie działa, gdy po przebudzeniu cera wygląda pięknie.
L'oreal Nutri- Gold, Nawilżająca terapia odżywcza pod oczy- krem kupiłam za mniej niż 30 złotych. Ma gęstą konsystencję, która dość dobrze się rozprowadza. Bardzo ładnie nawilża i wygładza skórę pod oczami.
Nivea, Lip Butter, masło do ust- jestem posiadaczką wersji malinowej, ale dostępne jest też. np. wersja bez zapachu. Masełko bardzo dobrze pielęgnuje usta, nawet podczas największych mrozów. Nie używam go w ciągu dnia, ale codziennie przed wyjściem z domu i przed snem. Opakowanie nie sprzyja temu, abym mogła je używać kiedy tylko chce. Nie chciałabym nakładać masełka brudnymi rękami, kiedy jestem np. na uczelni i nie zawsze mogę odpowiednio umyć ręce. Dlatego stosuje je właśnie rano oraz wieczorem w domu i moje usta wyglądają pięknie. W promocji można je kupić za około 6 złotych. Cena regularna wynosi około 10 złotych.
Golden Rose Jolly Jewels nr.101- jest to lakier z zeszłorocznej kolekcji, który pięknie zdobi nasze paznokcie. Szczególnie dobrze, prezentuje się na czerni, granacie lub fiolecie. Lakier kryje w sobie pięknie odbijające światło kolorowe ścinki. Kosztuje 10-12 złotych. Pisałam o nim tutaj: klik.
Golden Rose, Carnival 01- jest to lakier z nowej kolekcji. Kosztuje 10-12 złotych. Nie musicie być mistrzyniami manicure, żeby stworzyć na paznokciach coś oryginalnego. Lakier kryje w sobie mniejsze i większe kółka, które wyglądają bardzo oryginalnie. Więcej możecie zobaczyć tutaj: klik.
Golden Rose, Luxury, Rich Colour- super, produkt, która daje naszym ustom piękny i długotrwały kolor, oraz połysk. Poświęciłam mu oddzielny wpis, który możecie zobaczyć tutaj: klik. Kosztuje mniej niż 20 złotych.
Ingrid, Eye Liner z brokatem- mam dwa złoty numer 5 i srebrny numer 6. Kosztują 5 złotych i 99 groszy. Sprawdziły się podczas makijaży sylwestrowych, ale też studniówkowych. Pięknie rozświetlają i można ich używać na wiele sposobów.
Catrice, limitowana edycja Feathers & Pearls, eye palette- co prawda paletka ta już nie jest dostępna, ale myślę, że będzie ją jeszcze można dostać na wyprzedażach. Kosztuje około 20 złotych i kryje w sobie 6 błyszczących i dobrze napigmentowanych cieni. Mamy tutaj czernie, szarości, złoto i biel.
MUA, paletka cieni- przyleciała do mnie prosto z Anglii, dzięki uprzejmości mojej koleżanki Kariny. Paletka składa się z 12 matowych, brokatowych i perłowych cieni, które nadają się i do makijażu dziennego i wieczorowego. Pigmentacja jest dość dobra i zależna od koloru cieni. Łatwo się nakładają i długo utrzymują. Paletka kosztuje około 15-20 złotych i jak na tą cenę, jest naprawdę bardzo dobra. Paletka nazywa się Undressed.
Sleek make up, Face Form Palette, paleta do konturowania- świetny produkt, który kosztuje około 30 złotych. Składa się z bronzera w zimnym, brudnym kolorze, różu, które dzięki złocistym drobinkom, dodaje dziewczęcości i świeżości, oraz rozświetlacza, który daje nam delikatną, satynową poświatę. Pigmentacja tego zestawu, nie pozwoli nam zrobić sobie krzywdy, ale nasza buzia, będzie wyglądać naprawdę dobrze.
Avon, Little Gold Dress- zapach kosztuje około 40 złotych, jest mocny, a jednocześnie dość świeży. Pachnie mandarynką, jaśminem i bursztynem. Nie należy do najtrwalszych, ale i tak go lubię.
To już wszystko na dziś. Na koniec chciałabym pozdrowić moją czytelniczkę i koleżankę Agnieszkę, która tak jak ja uwielbia lakiery do paznokci i kosmetyki. Chciałabym, aby kiedyś zagościła na moim blogu, ale póki co nie jest ją tak łatwo namówić. Mam nadzieję, ze te pozdrowienia i buziaki, trochę mi w tym pomogą ;*
Was moi drodzy czytelnicy również pozdrawiam. Uważajcie na siebie i trzymajcie się ciepło, mimo tej, dość uprzykrzającej życie pogody. No, ale w końcu takie są uroki zimy. Gorące buziaki! ;* Czekam na Wasze komentarze! :)
Jak co miesiąc, zapraszam Was na wpis, w którym pokazuję Wam i opisuje pokrótce produkty kosmetyczne, które sprawdziły mi się w danym miesiącu. Dziś będzie to połączenie dwóch miesięcy, grudnia ubiegłego roku i stycznia tego roku. Zapraszam! :)
Schwarzkopf, Gliss Kur, Oil Nutrive- za nim wyrażę swoją opinię na temat tego szamponu, mały wstęp. Jakiś czas temu na blogach nastała moda na czytanie składów kosmetyków. Również ja zaczęłam się tym interesować. Szampony Gliss Kur, lubi moja mama. Czasem więc i ja ich używałam. Jednak, gdy zaczęłam interesować się składami kosmetyków uznałam, że nie jest to dobry szampon. Bo ma SLS- y i inne substancje, które mają nie wiele wspólnego z naturalnymi. Jakiś czas temu jednak zaczęłam rozumieć, że we wszystkim trzeba mieć umiar i nie wszystko co nie jest naturalne jest złe. Do wszystkiego trzeba mieć zdrowy dystans, dlatego znów sięgnęłam po szampon Gliss Kur, którego wcześniej nie używałam. Ma w swoim składa wiele olejków m.in arganowy i macadamia. Idealnie sprawdza się właśnie teraz, gdy nasze włosy potrzebują dobrego nawilżenia i odżywienia, a nie mocnego oczyszczania, które wysusza włosy. Co prawda moje włosy szybko przetłuszczają się u nasady, ale ten szampon, właśnie teraz zimą, nie przyczynia się to tego, że muszę je częściej myć. Włosy są błyszczące, miękkie i zadbane. Za 400 ml szamponu zapłacimy około 13 złotych lub około 10 złotych w promocji.
Lirene Dermoprogram, Tonik nawilżająco-oczyszczający- dobrze oczyszcza skórę z resztek makijażu, czy innych zanieczyszczeń, a do tego dodaje jej blasku i delikatnie ją nawilża. Kosztuje około 12 złotych.
Avon Solution, Winter night- mieszkam na wschodzie Polski i tutaj podczas tegorocznej zimy, nawet w ciągu dnia mieliśmy -20 stopni. Niska temperatura i wiatr nie są dla nas dobre. Szczególnie cierpi na tym nasza skóra. Uważam, że właśnie w tym okresie powinniśmy wybierać kosmetyki o bogatej konsystencji, które dodatkową ochronią, ale też nawilżą i odżywia skórę. Krem z Avonu na zimę w wersji do stosowania na noc, sprawdza się bardzo dobrze. W promocji kosztuje 11 złotych, bez niej trochę więcej niż 20 złotych. Szybko się wchłania, a rano budzę się z miękką, promienną i nawilżoną buzią. Po tym właśnie poznaje, czy dany krem na mnie działa, gdy po przebudzeniu cera wygląda pięknie.
L'oreal Nutri- Gold, Nawilżająca terapia odżywcza pod oczy- krem kupiłam za mniej niż 30 złotych. Ma gęstą konsystencję, która dość dobrze się rozprowadza. Bardzo ładnie nawilża i wygładza skórę pod oczami.
Nivea, Lip Butter, masło do ust- jestem posiadaczką wersji malinowej, ale dostępne jest też. np. wersja bez zapachu. Masełko bardzo dobrze pielęgnuje usta, nawet podczas największych mrozów. Nie używam go w ciągu dnia, ale codziennie przed wyjściem z domu i przed snem. Opakowanie nie sprzyja temu, abym mogła je używać kiedy tylko chce. Nie chciałabym nakładać masełka brudnymi rękami, kiedy jestem np. na uczelni i nie zawsze mogę odpowiednio umyć ręce. Dlatego stosuje je właśnie rano oraz wieczorem w domu i moje usta wyglądają pięknie. W promocji można je kupić za około 6 złotych. Cena regularna wynosi około 10 złotych.
Golden Rose Jolly Jewels nr.101- jest to lakier z zeszłorocznej kolekcji, który pięknie zdobi nasze paznokcie. Szczególnie dobrze, prezentuje się na czerni, granacie lub fiolecie. Lakier kryje w sobie pięknie odbijające światło kolorowe ścinki. Kosztuje 10-12 złotych. Pisałam o nim tutaj: klik.
Golden Rose, Carnival 01- jest to lakier z nowej kolekcji. Kosztuje 10-12 złotych. Nie musicie być mistrzyniami manicure, żeby stworzyć na paznokciach coś oryginalnego. Lakier kryje w sobie mniejsze i większe kółka, które wyglądają bardzo oryginalnie. Więcej możecie zobaczyć tutaj: klik.
Golden Rose, Luxury, Rich Colour- super, produkt, która daje naszym ustom piękny i długotrwały kolor, oraz połysk. Poświęciłam mu oddzielny wpis, który możecie zobaczyć tutaj: klik. Kosztuje mniej niż 20 złotych.
Ingrid, Eye Liner z brokatem- mam dwa złoty numer 5 i srebrny numer 6. Kosztują 5 złotych i 99 groszy. Sprawdziły się podczas makijaży sylwestrowych, ale też studniówkowych. Pięknie rozświetlają i można ich używać na wiele sposobów.
Catrice, limitowana edycja Feathers & Pearls, eye palette- co prawda paletka ta już nie jest dostępna, ale myślę, że będzie ją jeszcze można dostać na wyprzedażach. Kosztuje około 20 złotych i kryje w sobie 6 błyszczących i dobrze napigmentowanych cieni. Mamy tutaj czernie, szarości, złoto i biel.
MUA, paletka cieni- przyleciała do mnie prosto z Anglii, dzięki uprzejmości mojej koleżanki Kariny. Paletka składa się z 12 matowych, brokatowych i perłowych cieni, które nadają się i do makijażu dziennego i wieczorowego. Pigmentacja jest dość dobra i zależna od koloru cieni. Łatwo się nakładają i długo utrzymują. Paletka kosztuje około 15-20 złotych i jak na tą cenę, jest naprawdę bardzo dobra. Paletka nazywa się Undressed.
Sleek make up, Face Form Palette, paleta do konturowania- świetny produkt, który kosztuje około 30 złotych. Składa się z bronzera w zimnym, brudnym kolorze, różu, które dzięki złocistym drobinkom, dodaje dziewczęcości i świeżości, oraz rozświetlacza, który daje nam delikatną, satynową poświatę. Pigmentacja tego zestawu, nie pozwoli nam zrobić sobie krzywdy, ale nasza buzia, będzie wyglądać naprawdę dobrze.
Avon, Little Gold Dress- zapach kosztuje około 40 złotych, jest mocny, a jednocześnie dość świeży. Pachnie mandarynką, jaśminem i bursztynem. Nie należy do najtrwalszych, ale i tak go lubię.
To już wszystko na dziś. Na koniec chciałabym pozdrowić moją czytelniczkę i koleżankę Agnieszkę, która tak jak ja uwielbia lakiery do paznokci i kosmetyki. Chciałabym, aby kiedyś zagościła na moim blogu, ale póki co nie jest ją tak łatwo namówić. Mam nadzieję, ze te pozdrowienia i buziaki, trochę mi w tym pomogą ;*
Was moi drodzy czytelnicy również pozdrawiam. Uważajcie na siebie i trzymajcie się ciepło, mimo tej, dość uprzykrzającej życie pogody. No, ale w końcu takie są uroki zimy. Gorące buziaki! ;* Czekam na Wasze komentarze! :)
piątek, 27 grudnia 2013
Świąteczna paczuszka z Anglii :)
Cześć!
Mam nadzieję, że spędziliście cudowne świąteczne chwile i wciąż czujecie tą niezwykłą i przyjemną atmosferę. Myślę, że właśnie teraz jest czas, gdy cieszycie się z prezentów znalezionych pod choinką. Nie pokażę Wam co ja dostałam od Świętego Mikołaja, ale podzielę się z Wami moją radością z paczuszki, która przyleciała do mnie prosto z Anglii. :)
A wszystko to dzięki uprzejmości mojej super koleżanki Karinki! Karina jakiś czas temu wyjechała do Anglii, ale na okres świąteczny wróciła do naszego miasta. Dostałam od niej kilka niespodzianek, ale też rzeczy, o które prosiłam. Jak się pewnie domyślacie w większości są to kosmetyki. Zanim jednak pokażę Wam co dostałam, chciałabym bardzo serdecznie zaprosić Was na blog Kariny. Poczytacie tam o podróżach, życiu i pracy w Anglii. Zobaczycie wiele pięknych zdjęć. Coś dla siebie znajdą tam też miłośnicy ciekawostek i kosmetykomaniaczki :) http://pasioneska.blogspot.com/
Dostałam pyszną owocową herbatkę i breloczek, który już pilnuje moich kluczy do domu ;) Niestety nie mogę pokazać Wam słodkości, ponieważ już ich nie ma ;P
Oto paletki z MUA, czyli MakeUp Academy. Pierwsza paletka to UNDRESSED. Składa się z matowych, perłowych i połyskujących cieni. Można nią stworzyć makijaż wieczory i dzienny. Druga paletka nazywa się Heaven and Earth i jest zbiorem połyskujących cieni w różnych odcieniach brązu. Moje pierwsze wrażenie związane z tymi paletkami, jest bardzo pozytywne.
Na zdjęciu widzicie reprezentację kosmetyków ze Sleeka. :) Dostałam zestaw do konturowania twarzy Light 373, który składa się z połyskującego różu, rozświetlacza i bronzera. Do tego jeszcze dwa róże w kolorach: Rose Gold 926 (pięknie rozświetla i odmładza), oraz Sahara 934 (ceglasty kolor, który posłuży mi jako bronzer).
Dostałam też słynny już korektor z Collection. Niedawno znany był jeszcze pod nazwą Collection 2000. Dobrze wiecie, że jestem lakieromaniaczką, więc nie mogło obyć się bez lakierów. Oba są marki Barry M. Pierwszy pochodzi z limitowanej edycji. Niestety nie udało mi się pokazać na zdjęciu tego, jak pięknie mieni się w różnych kolorach. Jest to numer 347. Drugi lakier to prawdziwy strzał w dziesiątkę. Już dawno szukałam idealnego fioletowego lakieru, delikatnie wpadającego w kolor bakłażanowy. Nie chciałam żeby był zbyt ciemny, wpadający w czerń, czy brąz, ani zbyt jasny. Myślę, że ten będzie prawdziwym hitem, a nazywa się Berry Cosmo.
Podczas robienia wspólnego zdjęcia, gdzieś zapodział mi się jeszcze jeden produkt. Jest to tonik z Botanics.
Ja i moja kosmetyczka jesteśmy bardzo zadowolone ;). Już nie mogę się doczekać, kiedy dokładnie wypróbuje wszystkie kosmetyki i będą mogła podzielić się z Wami moją opinią.
Droga Karinko jeszcze raz bardzo, bardzo Ci dziękuję! ;* Trafiłaś w dziesiątkę! :)
Dajcie mi znać, czy próbowałyście jakiś kosmetyków z Anglii i co polecacie. Mam taką cichną nadzieję, że będę mogła jeszcze poprosić Karinę o kilka rzeczy, dlatego Wasze rady będą mi bardzo pomocne. :)
Tyle na dziś i nie zapomnijcie odwiedzić blog Kariny! :) http://pasioneska.blogspot.com/
Mam nadzieję, że spędziliście cudowne świąteczne chwile i wciąż czujecie tą niezwykłą i przyjemną atmosferę. Myślę, że właśnie teraz jest czas, gdy cieszycie się z prezentów znalezionych pod choinką. Nie pokażę Wam co ja dostałam od Świętego Mikołaja, ale podzielę się z Wami moją radością z paczuszki, która przyleciała do mnie prosto z Anglii. :)
A wszystko to dzięki uprzejmości mojej super koleżanki Karinki! Karina jakiś czas temu wyjechała do Anglii, ale na okres świąteczny wróciła do naszego miasta. Dostałam od niej kilka niespodzianek, ale też rzeczy, o które prosiłam. Jak się pewnie domyślacie w większości są to kosmetyki. Zanim jednak pokażę Wam co dostałam, chciałabym bardzo serdecznie zaprosić Was na blog Kariny. Poczytacie tam o podróżach, życiu i pracy w Anglii. Zobaczycie wiele pięknych zdjęć. Coś dla siebie znajdą tam też miłośnicy ciekawostek i kosmetykomaniaczki :) http://pasioneska.blogspot.com/
Dostałam pyszną owocową herbatkę i breloczek, który już pilnuje moich kluczy do domu ;) Niestety nie mogę pokazać Wam słodkości, ponieważ już ich nie ma ;P
Oto paletki z MUA, czyli MakeUp Academy. Pierwsza paletka to UNDRESSED. Składa się z matowych, perłowych i połyskujących cieni. Można nią stworzyć makijaż wieczory i dzienny. Druga paletka nazywa się Heaven and Earth i jest zbiorem połyskujących cieni w różnych odcieniach brązu. Moje pierwsze wrażenie związane z tymi paletkami, jest bardzo pozytywne.
Na zdjęciu widzicie reprezentację kosmetyków ze Sleeka. :) Dostałam zestaw do konturowania twarzy Light 373, który składa się z połyskującego różu, rozświetlacza i bronzera. Do tego jeszcze dwa róże w kolorach: Rose Gold 926 (pięknie rozświetla i odmładza), oraz Sahara 934 (ceglasty kolor, który posłuży mi jako bronzer).
Dostałam też słynny już korektor z Collection. Niedawno znany był jeszcze pod nazwą Collection 2000. Dobrze wiecie, że jestem lakieromaniaczką, więc nie mogło obyć się bez lakierów. Oba są marki Barry M. Pierwszy pochodzi z limitowanej edycji. Niestety nie udało mi się pokazać na zdjęciu tego, jak pięknie mieni się w różnych kolorach. Jest to numer 347. Drugi lakier to prawdziwy strzał w dziesiątkę. Już dawno szukałam idealnego fioletowego lakieru, delikatnie wpadającego w kolor bakłażanowy. Nie chciałam żeby był zbyt ciemny, wpadający w czerń, czy brąz, ani zbyt jasny. Myślę, że ten będzie prawdziwym hitem, a nazywa się Berry Cosmo.
Podczas robienia wspólnego zdjęcia, gdzieś zapodział mi się jeszcze jeden produkt. Jest to tonik z Botanics.
Ja i moja kosmetyczka jesteśmy bardzo zadowolone ;). Już nie mogę się doczekać, kiedy dokładnie wypróbuje wszystkie kosmetyki i będą mogła podzielić się z Wami moją opinią.
Droga Karinko jeszcze raz bardzo, bardzo Ci dziękuję! ;* Trafiłaś w dziesiątkę! :)
Dajcie mi znać, czy próbowałyście jakiś kosmetyków z Anglii i co polecacie. Mam taką cichną nadzieję, że będę mogła jeszcze poprosić Karinę o kilka rzeczy, dlatego Wasze rady będą mi bardzo pomocne. :)
Tyle na dziś i nie zapomnijcie odwiedzić blog Kariny! :) http://pasioneska.blogspot.com/
Subskrybuj:
Posty (Atom)