Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marion. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marion. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 sierpnia 2015

Ulubieńcy czerwca i lipca 2015

Cześć! :)
Dziś przedstawię Wam moich ulubieńców kosmetycznych czerwca i lipca. Zapraszam! :)


Estee  Lauder, Double Wear - w ostatnich tygodniach miałam sporo ważnych wyjść, podczas których chciałam wyglądać dobrze i pomógł mi w tym właśnie ten podkład. Długo się utrzymuje, ładnie kryje i wytrzymuje nawet podczas upałów. Używam go zawsze na większe wyjścia, a czasem też na codzień mieszając go z lżejszym podkładem. Kosztuje nawet 180 złotych, ale poszperajcie w Internecie, bo można kupić go o wiele taniej. Szczególnie polecam go posiadaczkom cer tłustych oraz mieszanych. Podkład jest wysuszający, więc  osoby z cerą suchą powinny na niego uważać. 

Marion, złuszczający zabieg do stóp- kosztuje około 10 złotych, a zmienia na lepsze wygląd naszych stóp. Opakowanie zawiera dwie foliowe skarpetki i saszetki z płynem. Płyn wlewam do skarpetek, zakładamy je na stopy i dodatkowo zakładamy też bawełniane skarpetki. Po kilku dniach skóra z naszych stóp zaczyna schodzić, co trwa około tydzień. Stopy wyglądają wtedy fatalnie, ale za to później będą wyglądać jak nowe. Warto zafundować swoim stopom taką przemianę, zwłaszcza gdy zamierzamy je eksponować w letnich butach. 

Dermo Pharma, maska/kompres sos na stopy-  po zabiegu złuszczającym, o którym pisałam wyżej, użyłam skarpetek nawilżających, aby odżywić nieco przesuszone po nim stopy. Opakowanie zawiera gotowe nasączone już płynem skarpetki, które powinniśmy nosić do 30 minut. Ja często zakładam je na dłużej, a następnie chowam je do lodówki, aby skorzystać z nich w następnym dniu. Maska w skarpetkach kosztuje około 10 złotych.



Ardell, Accent, 318 Black- oto połówki rzęs, które zakładam na wszystkie większe wyjścia w ostatnim czasie. Pięknie podkreślają nasze oko, a są delikatniejsze i wygodniejsze w noszeniu od tradycyjnych pełnych rzęs. Dodatkowo ich aplikacja jest dość prosta. Jeśli macie trudności  z założeniem, czy też noszeniem pełnych rzęs, spróbujcie właśnie takich połówek. Kosztują około 15 złotych.

Inglot, AMC, cień do powiek 113-  uwielbiam pigmenty z Inglota, a oto kolejna perełka w mojej kolekcji. W zależności od światła jego kolor może być bardziej granatowy lub fioletowy. Na zdjęciu trudno jest uchwycić jego kolor, ale pokaże go Wam w różnych kombinacjach na na poniższych zdjęciach. Pigment kosztuje około 30 złotych.




 Który z moich ulubieńców przypadł Wam do gustu? :)

sobota, 4 kwietnia 2015

Ulubieńcy marca 2015+ życzenia wielkanocne.

Hej ;)
Wczoraj pojawiła się nowa notka i dziś już jest kolejna! Póki co udaje mi się spełnić postanowienie, częstszego bywania na blogu. Chyba zbliżające się święta tak na mnie wpływają. Dziś zapraszam na ulubieńców kosmetycznych marca.

Tołpa Green, odżywianie, odżywczy krem wygładzający- krem dostępny jest w Biedronce za około 15 złotych. Możecie go kupić w kilku wersjach, ja wybrałam tą do skóry suchej. Choć moja cera jest mieszana, lubię na noc użyć dobrze nawilżającego i odżywiającego kremu. Produkt ma dość gęstą konsystencję, która rozprowadza się całkiem dobrze. Krem szybko się wchłania, a rano wstaje z promienną i nawilżoną buzią. W składzie ma m.in: miód, czarną porzeczkę i masło shea.

Ziaja, Oliwkowa Maść, naturalny opatrunek regenerujący- w marcu dopadł mnie katar, przez który mocno ucierpiała skóra w okół mojego nosa. Próbowałam różnych produktów i aptecznych i drogeryjnych, ale nic nie przynosiło mi ulgi. W końcu za około 5 złotych kupiłam oliwkową maść z Ziaji, która szybko zregenerowała podrażnioną skórę. Jest dość gęsta i wystarczy użyć odrobinki, by zaczęła działać. Myślę, że idealnie sprawdzi się na wysuszonych ustach, łokciach czy innych miejscach, które potrzebują szybkiej regeneracji i dobrego nawilżenia.

Marion, HydroSilk, Jedwabna Kuracja-  produkt, który używam na końcówki włosów, po każdym myciu. Chroni je, nawilża i ułatwia rozczesywanie. Kosztuje około 6 złotych. Dostępny jest też w większym opakowaniu.

Wibo,, Boom, Boom, Mascara- oto tusz, który dostałam w Joy Boxie. Przeczytałam o nim wiele negatywnych opinii, ale u mnie sprawdza się całkiem dobrze. Potrafi naprawdę pięknie wydłużyć i pogrubić nasze rzęsy, ale trzeba nauczyć się go używać. Nie można z nim przesadzić, bo może skleić rzęsy i stworzyć nieestetyczne gródki. Kosztuje około 12 złotych.

Avon, szminka do ust "Zmysłowa przyjemność"- pisałam o niej tutaj: klik. Jest to produkt, który pielęgnuje nasze usta, a jednocześnie pokrywa je soczystym kolorem.


To już wszystko na dziś, ale......  ponieważ święta zbliżają się wielkimi krokami, chciałabym złożyć Wam, oraz Waszym najbliższym życzenia:

Zdrowych, słonecznych i smacznych świąt. Odpocznijcie i czujcie się wspaniale. Wesołych Świąt!




czwartek, 7 sierpnia 2014

Marion, zabieg laminowania włosów.

Serwus! ;)
Dzisiejszy wpis, pomogła mi stworzyć moje koleżanka Kasia. To właśnie na jej włosach wypróbowałyśmy produkt, który jakiś czas temu zobaczyłam na sklepowych półkach. Już za chwilkę zobaczycie co to za kosmetyk. :)


Zabieg laminowania włosów. Coś Wam to mówi? Jestem przekonana, że tak, ponieważ jest o nim dość głośno. Laminowanie włosów jest to zabieg, który jednocześnie odżywia nasze włosy i je prostuje. Można go wykonać m.in. przy pomocy produktu, który wypuściła na rynek firma Marion. Wybrałyśmy wersję diamentowy połysk, która dodatkowo ma dodać włosom blasku, ale do wyboru są też inne warianty. Saszetka, która wystarczyła w naszym przypadku na jedną aplikację, kosztuje mniej niż 3 złote. 


Włosy Kasi nie są podatne na prostowanie, ale za to wywijają się w każdą możliwą stronę. Ponadto puszą się i brakuje im blasku. Za chwilę przekonacie się, czy ten produkt poprawił wygląd włosów Kasi. Najpierw zapoznajcie się jednak z jego sposobem użycia.

Zabieg wykonałyśmy według wskazówek producenta. Produkt trzymałyśmy na włosach około 20 minut. Następnie wysuszyłyśmy włosy przy pomocy szczotki i suszarki, oraz wygładziłyśmy je prostownicą. A oto efekty:

Jak widzicie po użyciu produktu włosy Kasi stały się błyszczące. Wyglądają zdrowo i pięknie, a do tego są gładkie. Według obietnic producenta efekt powinien się utrzymać do kilku myć. W przypadku włosów Kasi efekt nie utrzymał się, aż tak długo, jednak wystarczyło szybkie wygładzenie końcówek włosów, by znów wyglądały dobrze.

Podsumowując. Zabieg laminowania przy pomocy produktu firmy Marion jest szybki i łatwy. Działa i daje bardzo dobre efekty. Kasia była bardzo zadowolona z efektu i chętnie powtórzy zabieg. 

A co Wy o tym sądzicie? Próbowałyście wykonać zabieg laminowania na swoich włosach?

środa, 30 kwietnia 2014

Ulubieńcy kwietnia 2014.

Serwus! ;)
Tradycyjnie na zakończenie miesiąca zapraszam na wpis z serii "Ulubieńcy". Oto produkty, które sprawdziły się u mnie w kwietniu. :)


Cece, extra strong hairspray, total keratin complex- lakier do włosów możecie kupić w sklepach, bądź hurtowniach z kosmetykami i akcesoriami dla fryzjerów. Kosztuje około 17-18 złotych, a mamy go aż 750 ml. Jest to lakier mocno utrwalający, chociaż w moim odczuciu raczej średnio. Kiedy użyję go trochę więcej, moje włosy, a właściwie grzywka (bo właśnie do jej utrwalenia zazwyczaj używam lakieru) wygląda dobrze przez cały dzień. Najbardziej lubię go za to, że pięknie nabłyszcza włosy i podkreśla ich kolor. Wyglądają jakby przeszły jakiś zabieg upiększający, bądź koloryzację.

Timotei pure, naturalne oczyszczenie, szampon- jest to produkt, z którym na początku użytkowania się nie polubiłam. Po jego użyciu moje włosy już na drugi dzień nie wyglądały świeżo. Postanowiłam dać mu jednak szansę i już po kilku myciach bardzo go polubiłam. Bardzo dobrze oczyszcza włosy, świetnie spisuje się również do zmywania tłustych masek, olejów, czy produktów do stylizacji. Ma przyjemny i świeży zapach zielonej herbaty, oraz przyjemnie w użytkowaniu opakowanie z łatwym zamknięciem. Producent zapewnia, że szampon nie zawiera: barwników, silikonów i kolorantów.

Douglas, Nails Hands Feet, krem do rąk- krem kosztuje 23 złote, więc naprawdę sporo, ale ma świetne opakowanie z pompką i dobre działanie. Krem porównałabym do wody, choć może nie jest to najtrafniejsze porównanie. Ma rzadką konsystencje, która wysmarowuje się i wchłania dosłownie w kilka sekund. Po jego użyciu praktycznie od razu możemy wrócić do swoich obowiązków, a dłonie będą nawilżone, a nie lepkie. Jest to idealny produkt do codziennej pielęgnacji. Użyty raz na jakiś czas, na wysuszonych dłoniach, nie przyniesie zadowalających efektów.


Avon, Femme- to mój ulubiony zapach tej wiosny. Kosztuje około 50 złotych, ale często można go kupić nawet za około 30 złotych w katalogach Avon. Jest zapachem kwiatowo- owocowym. Jego nuty zapachowe to:
nuta głowy: różowy grejpfrut, śliwka, fiołek
nuta serca: płatki jaśminu, dzika orchidea, magnolia
nuta bazy: bursztyn, brzoskwiniowa skórka, nuty leśne, piżmo.

Jest bardzo kobiecy, świeży, a co najważniejsze trwały. 

Avon Solution, naprawcza emulsja na noc- oto kolejny produkt z serii tych, z którymi na początku się nie polubiłam. Na mojej skórze nie robił absolutnie nic. Krem kierowany jest raczej dla posiadaczek cer suchych. Ja mam cerę mieszaną, ale chciałam kupić bogaty krem nawilżający właśnie na noc, dlatego zdecydowałam się kupić właśnie ten. Kosztuje około 20 złotych, ale można go kupić nawet za około 12 złotych. W miarę użytkowania, gdy zaczęłam nakładać do trochę więcej n skórę, zaczął działać. Rano moja buzia jest miękka, nawilżona i promienna. Krem szybko się wchłania i jest bardzo lekki. Mam jednak wątpliwości, czy sprawdzi się on u osób z suchą skórą. 

 Collection, Lasting Perfection, korektor do twarzy-  jest to produkt, który możecie kupić w Anglii, bądź za pośrednictwem internetu. Kosztuje około 20 złotych. Ma wygodny aplikator i dobre krycie. Nadaje się również do używania na skórę pod oczami. Może wysuszać, jeśli nie zadbacie o nawilżający krem, pielęgnujący okolice wokół oczu.

Marion, olejki orientalne, regeneracja włosów- to mój hicior tego miesiąca. Dostępny jest w 4 wersjach, ja wybrałam tą, które regeneruje włosy. Produkt może być stosowany zarówno do pielęgnacji, jak i stylizacji włosów, a kosztuje mniej niż 5 złotych. Pięknie nawilża, nabłyszcza, wygładza i upiększa włosy. Polecam go absolutnie wszystkim. Sprawdzi się także u osób, które na co dzień nie mają czasu zająć się pielęgnacją swoich włosów. Na moje dość grube, długie i gęste włosy używam około 3-4 kropli olejku i wyglądają pięknie. 

 

I to już wszystko na dziś. ;)
Mam nadzieję, że spędziliście wspaniałe święta. Teraz jest przed nami długi weekend i życzę, żeby podczas jego trwania nie zabrakło słońca i dobrego humoru! :)

wtorek, 8 maja 2012

Tanie i dobre, dobre i tanie część 5 + kupon rabatowy dla Was

Cześć! :)
Bardzo lubicie  serię ,,Tanie i dobre, dobre i tanie", która pojawia się na moim blogu i kanale. Już dawno jej nie było i często mnie o nią pytałyście. W głowie mam dużo pomysłów, ale często brakuje czasu na realizację. Ostatnio jest go coraz mniej, ale dziś zapraszam Was na 5 część serii ,,Tanie i dobre, dobre i tanie"



Dax Cosmetics, Chusteczka samoopalająca- jestem jej wierna już od wielu lat, a kosztuje 1,60. To produkt dla wszystkich, którzy lubią być brązowi, ale nie przepadają za słońcem, czy też tradycyjnymi samoopalaczami, których aplikacja nie należy to najłatwiejszych. Dzięki tym chusteczką, "opalicie się" dosłownie w kilka chwil. Nie tworzą smug, ani plam, mają przyjmy zapach. Jedna chusteczka wystarczy do przybrązowienia twarzy, dekoltu, rąk, a czasem nawet i nóg. Efekt jest naturalny i możemy go sobie dozować, będzie widoczny już po godzinie. Bardzo ładnie się zmywa. Dodatkowo chusteczki zawierają składniki pielęgnujące jak: wyciąg z lilii wodnej, d-pantenol i witaminę E.

MIYO, OMG! Eyeshadows, cień do powiek- mój kolor to numer 27. Jest zwariowany, bardzo słoneczny i mega modny. Nie odważyłabym się na sukienkę, czy płaszcz w takim kolorze, ale lubię zaszaleć w makijażu.  Cień kosztuje mniej niż 5 zł, a jego jakoś jest powalająca. Świetna pigmentacja i trwałość to jego największe plusy. Odpowiednie nałożony na pewno się nie obsypie. Nie wszystkie cienie z tej serii są tak dobrze napigmentowane, ale sprawdźcie testery, bo naprawdę warto zaopatrzyć się w te małe cudeńka.

Inglot, Freedom system, Cień do powiek Rainbow- za tą niezwykłą paletkę  zapłacimy 15 złotych. Ja mam kolor 108R, czyli paletkę w odcieniach pomarańczu. Polecam Wam też inne warianty kolorystyczne! Cienie są dobrze napigmentowane, trwałe i łatwe w użyciu. Nie obsypują się i pozwalają stworzyć naprawdę piękny makijaż oka.

Dove, Intensive Nourishment hand cream- możecie go kupić w promocji za około 5 złotych, bez promocji kosztuje około 6 złotych. Przeznaczony jest to odżywienia bardzo suchych dłoni i naprawdę działa. Ma przyjemny zapach, szybko się wchłania i pozostawia miłą w dotyku i nawilżoną skórę. Pomoże naszym dłoniom, nawet w mroźne zimowe dni!

Marion Spa, Nawilżająco odżywcza maska na twarz- kosztuje około 4 złotych. Jest tańszym odpowiednikiem maski o podobnym działaniu i formie, która kosztuje około 20 złotych. Bardzo dobrze nawilża i odżywa twarz, pozostawią ją miękką i promienną. W opakowaniu znajdziemy specjalne włókno nasączone dobroczynnymi składnikami, które ma wycięte otwory na oczy, nos i usta. Aplikacja jest więc szybka i przyjemna. Do wyboru macie też inne maseczki z tej serii.

Essence, I love rock, błyszcząca kredka do powiek- jej cena to około 6 złotych. Kupiłam ją do codziennego stosowania i spisuje się świetnie. Jest mega czarna i miękka. Długo się utrzymuje, jest wydajna, idealna do robienia smokey eye. W tej cenie, naprawdę Wam polecam :)

Bell precison, stay on eye liner, konturówka do oczu- możecie ją mieć w cenie 8-10 złotych. Ja mam kolor 02- fioletowy.Kredka jest automatyczna, więc nie trzeba jej temperować. W połączeniu z cieniem daje nam ciekawy, rozświetlający efekt. Jest całkiem trwała i nie rozmazuje się. Polecam Wam ją do kupienia właśnie w jakimś kolorze, jednak nie koniecznie czarnym, ponieważ jak dla mnie akurat w tym kolorze nie jest dobra. Idealnie nadaje się do wiosenny i letnich, kolorowych makijaży.

Na koniec mam coś dla Was moi kochani czytelnicy! Otrzymałam kupon rabatowy na zakupy w Rossmanie. Część kuponu już wykorzystałam na zakup podkładu. Dla Was mam 20% rabat na pędzle. Wystarczy, że wydrukujecie ten rabat i możecie wybrać się na zakupy :)


Pozdrawiam! :)

poniedziałek, 26 grudnia 2011

Ulubieńcy 2011 roku

Hej ;) Drugi dzień świąt powoli mija. Ja w ramach spalania świątecznych kalorii, postanowiłam dziś zrobić baaaardzo długi wpis. Stukanie w klawiaturę spala kalorie prawda? Tak czy siak, Sylwester co raz bliżej no i Nowy Rok. Czas więc na podsumowanie, moich ulubionych produktów mijającego roku. Trochę się tego nazbierało...

Ziaja Masło kakaowe, spray przyspieszają
cy opalanie- to cudeńko kosztuje około 9 złotych. Przyspiesza proces opalania skóry, lekko natłuszcza naskórek i zapobiega nadmiernej utracie wody. Używać go można przed opalaniem na słońcu, a także w solarium. Ma przyjemny czekoladowy zapach, pomaga nam się opalić i jednocześnie dba o naszą skórę. Jest łatwy w użyciu i przedłuża trwałość naszej opalenizny. Bezpośrednio nie chroni, przed szkodliwym działaniem promieni słoneczny, ale jeden ze składników sprayu ma takie właściwości. Uwielbiam jak po jego użyciu, pięknie błyszczą nogi i ramiona.

Carex, antybakteryjny, nawilżający żel do rąk- uwielbiam ten produkt i mam go zawsze przy sobie. Kosztuje około 8-9 złotych. Pozwala na wyd
ezynfekowanie i odświeżenie rąk, bez użycia mydła, wody i ręcznika. Szybko się wchłania i pozostawia na skórze miłe uczucie. Idealny produkt na co dzień, w podróży, w szkole, w pracy, w każdej torebce. Jest też bardzo wydajny.

Olejek kąpielowy sosnowy z miodem i rozmaryno
wy z dzikiem głogiem- na zdjęciu widzicie ten pierwszy. Olejek kosztuje 15 złotych i kupicie go w Sklepie z produktami Benedyktyńskimi np. w Wadowicach, Krakowie, czy Warszawie. Jego zadaniem jest stworzenie piany, nawilżenie naszej skóry i poprawienie naszego samopoczucia. Faktycznie tworzy świetną pianę, delikatnie nawilża i natłuszcza skórę, oraz ma działanie relaksujące. Ma subtelny dość przyjemny zapach, który niweluje np. ból głowy i zmęczenie. Ten sosnowy z miodem jest idealny w okresie przeziębień. Super sprawa!

BeBeauty, green nature, Regenerujący balsam do ciała, wygładzający formuła- kupicie go w Biedronce za około 10 złotych za 20 ml. Zawiera n
aturalne składniki roślinne, 0% alergenów i sztucznych barwników, jest tolerowany przez skórę wrażliwą. Przeznaczony głównie do skóry normalnej i suchej. Jest wygodny w aplikacji, ma przyjemny zapach, szybko się wchłania i jest bardzo wydajny. A co najważniejsze naprawdę dobrze nawilża.

Perfumy Celine Dion Signature – kosztują od około 50 złotych do 130 złotych. Trudno jest opisać perfumy, bo każdy ma swój gust jeśli chodzi o zapac
h. Mi ta nuta zapachowa przypadła do gustu jest świeża i bardzo kobieca.

Rimmel Match Perfection, kremowy podkład w ż
elu- kosztuje około 26 złotych, w promocji około 20. Podkład ma niezwykłą konsystencję, nakłada się go jak krem. Kiedy jest na mojej skórze, mam wrażenie, że ją nawilża. Zapewnia naturalny wygląd, zmatowienie, a jednocześnie dodaje blasku. Kryje umiarkowanie, ale dla mnie wystarczająco. Na pewno będzie świetnym podkładem na lato. Ja miałam go szansę używać w okresie jesienno- zimowym.

Essence, eyeliner w żelu- ja mam kolor czarny, ale możecie też kupić brązowy, fioletowy, zielony i niebieski. Kosztuje około 11-12 złotych. Jest ba
rdzo trwały i bardzo czarny. Bardzo ładnie się nakłada, gdyż jest jakby ,,śliski” . Jest już otwarty jakieś 3 miesiące i nic złego się z nim nie dzieje. Nadal jest taki jak być powinien. Jeśli chodzi o demakijaż to nie jest z nim tak łatwo, ale świadczy to też o jego świetnej trwałości.

NYX concealer in a jar ( korektor kryjący w słoiczku)- korektor kupiłam za 18 zł, na allegro. Posiadam kolor o3. Korektor świetnie sprawdzi się, kiedy chcemy zakryć cienie pod oczami lub zaczerwienienia. Jest kremowy i łatwo się rozp
rowadza. Wystarczy go przypudrować, aby wytrzymał na naszej twarzy cały dzień. Jest bardzo wydajny i dobrze napigmentowany. Myślę, że można go nazwać tańszym odpowiednikiem korektora w słoiczku z Maca. Warto też wspomnieć, że produkt ten nie jest testowany na zwierzętach.

Elf, complexion perfection, puder- kupiłam go na
allegro za około 19 złotych. Puder dobrze matuje, a ponadto zakrywa niedoskonałości. Otwierając go widzimy 4 kolory. Każdy z nich ,,robi” co innego. Zakrywa nam zaczerwienienia, drobne żyłki, ożywia koloryt i go wyrównuje. Naprawdę robi to wszystko, a wyglądamy naturalnie i pięknie ;)

N.Y.X. Nude on nude- paletę 20 cieni i 10 szminko-
błyszczyków kupiłam na allegro za około 80 złotych. Uwielbiam ją. Utrzymana w stonowanych brązach, szarościach i beżach przydaje mi się każdego dnia. Cienie są dobrze napigemnowane i długo utrzymują się na powiekach. Szminko-błyszczyki nie wysuszają ust i są w miarę trwałe.

Essence, metalliv eye pencil, metaliczna kredka do oczu- ja mam kolo 02 white divine . Kredka kosztuje około 6-7 złotych. Bardzo ładnie rozświetla oko, i daje ciekawy efekt. Kredka jest miękka i łatwa w aplikacji. Jeśli nałożymy ją na cień, lub bazę to utrzyma się dość długo.

Celia cafe, lakier do paznokci- zależało mi na kupnie pięknego czekoladowego lakieru, który nie będzie wyglądał jak czarny. Udało mi się taki znaleź
ć w cenie około 7 złotych, kolor 28 Cocoa . Jest łatwy w aplikacji, ładnie się błyszczy i jest trwały.

Ziaja blubel, owocowy błyszczyk do ust - ja mam we
rsję z jagodą i porzeczką, która kosztowała trochę więcej jak 5 złotych. Dla wielu Blubel to Bubel, ale nie dla mnie.Nie traktuje go jako błyszczyk, ale jako świetny balsam do ust. Zawiera wiele witamin, lanoline,olej Canola, a więc świetnie odżywia i nawilża usta. Kiedy nałożymy go na noc, obudzimy się z gładkimi i pięknie wyglądającymi ustami. Ma żelową konsystencję i łatwo rozprowadza się na ustach. Polecam!

Ingredients mandarin oil, lip butter, to soothe- m
asło do ust kupiłam za około 12 złotych w sklepie Marks&Spencer. Choć z zapachem mandarynek ma niewiele wspólnego to ładnie nawilża i odżywia usta. Nadaje im piękny połysk i podkreśla naturalne piękno. Nadaje się zarówno pod szminkę jak i samodzielnie

M.A.C Mineralize Skinfinish Natural.-jego cena w Po
lskich sklepach to 110 zł. Nie jest to mało, ale można go zdobyć taniej na allegro i innych sklepach internetowych. Mój odcień to Deep Dark. Jest on dość ciemny, ale ja mam ciemniejszą karnację. Jest to wspaniały produkt. Nie zrobicie sobie nim krzywdy. Pięknie się rozprowadza i nie zostawia plam. Skóra jest matowa i pięknie przy brązowiona. Efekt jest bardzo naturalny i możecie go sobie dozować, od bardziej delikatnego do mocniejszego . Bronzer jest bardzo trwały i w ciągu dnia nie zrobi nam żadnych psikusów. U mnie się sprawdził, dlatego polecam go Wam gorąco. ;)

Marion, Natura Silk- Jedwabna kuracja- to najlep
szy jedwab jaki miałam w cenie 11 złotych.
Wygładza włosy, dosłownie ,,skleja" rozdwojone końcówki, włosy pięknie lśnią i lepiej się układają. Wystarczy jedna kropla preparatu, by nasze włosy stały się piękniejsze. Aplikacja jest bardzo łatwa, ponieważ posiada opakowanie z pompką i jest wydajny.

L’oreal, volumne million lashes- tusz kosztuje około 50 złotych. Pięknie podkręca rzęsy, jest wygodny w aplikacji nawet szybkiej i w pośpiechu, trzyma się cały dzień, pogrubia rzęsy. Można go też kupić w wersji mocno czarnej. Kiedy z nim dłużej popracujemy, możemy naprawdę wyczarować długie i bajeczne rzęsy.

Essence whoom booomm!, mini pilniczki- kosztowały około 6 złotych, a dzięki niewielkim rozmiarów są zawsze ze mną. Dzięki temu złamany, czy uszkodzony paznokieć, nie jest już dla mnie problemem.

Schwarzkopf, Gliss Kur Shea Cashmere- Maseczka intensywnie pielęgnująca
Kupicie ją za około 20 złotych. Nakładam ją po umyciu włosów, dzięki czemu ma lepszy poślizg i aplikacja jest prostsza. Pozostawiam ją na 1 minutę i spłukuję. Dzięki niej włosy lepiej się rozczesują, są miękkie, nawilżone, pachnące i wygładzone. Konsystencja przypomina masło i ma piękny zapach, który długo utrzymuje się na włosach. Pomoże zarówno bardzo zniszczonym i przesuszonym włosom, jak również osobą, które potrzebują odżywienia i regeneracji.

Ziaja bloker, anty- perspirant, regulator pocenia- kosztuje około 7 złotych i jest tanim odpowiednikiem dla drogich aptecznych anty-perspirantów . Nie powinno go się używać na co dzień, ale w lecie, czy podczas imprez sprawdza się świetnie. Jest bezzapachowy. Skutecznie redukuje nadmierne pocenie i ogranicza wydzielanie potu. Nie zawiera parabenów, alkoholu i barwników.

Bielenda professional, peeling do ciała z czerwonym winem- produkt kupimy w 600 gramowym słoiczku, w cenie 54 złotych. W jego skład wchodzi m.in olej winogronowy i witamina E. Te 2 składniki sprawiają, że nasza skóra jest chroniona przed działaniem wolnych rodników, słońcem, nawilża, wygładza, zmiękcza naskórek itp. Scrub pachnie bardzo przyjemnie i ma czerwony kolor. Podoba mi się również wielkość drobinek, które ścierają nasz naskórek. Żaden peeling kupiony w drogerii, nie dał mi takiego efektu jak właśnie ten. Skóra wygląda pięknie, jest gładka i nawilżona. Świetnie nadaje się przed opalaniem, bo dzięki niemu złapiemy piękny brąz. Oczywiście peeling powinnyśmy wykonać na 2-3 dni przed opalaniem. Również później pomaga zachować nam brąz na dłużej. Dla mnie jest to cudeńko!


Essence, Kremowa pomadka do ust- mam kolor 54 honey bee i jestem w niej zakochana. Niestety nie znalazła się na zdjęciach, ale możecie ją zobaczyć w filmiku. Kosztuje 7 złotych, a sprawia wiele radości. Zawiera witaminę E, dzięki czemu odżywia usta. Jest trwała, nie wysusza ust i pięknie podkreśla ich kształt. Nadaje naszym ustom delikatny kolor, którego intensywność możemy sobie dozować i piękny połysk (zobaczycie to na filmiku). Na pewno kupie sobie jeszcze jakiś kolor, bo jest ich dość sporo.

A Wy macie jakichś swoim ulubieńców? Chętnie poczytam ;) Zapraszam Was też do obejrzenia filmiku, gdzie prezentuje wszystkie te produkty. Link znajdziecie po prawej stronie.

Na zakończenie, chcę Wam życzyć udanego Sylwestra. Nie ważne, czy będziecie na wielkiej imprezie, w mniejszym lub większym gronie, bądźcie tego dnia i wieczoru uśmiechnięci i radośni. Życzę, aby rok 2012 był lepszy od 2011. Niech spełnią się Wasze plany i omija Was to co złe!
Mam nadzieję, że również w przyszłym roku będę miała zaszczyt gościć Was na moim blogu. Dziękuję, że ze mną jesteście! ;*

czwartek, 15 września 2011

Kilka produktów do pielęgnacji włosów.

Wszyscy pragniemy mieć zdrowe, lśniące, pięknie wyglądające włosy. Półki sklepowe, aż uginają się do różnych masek, odżywek, balsamów i tego typu produktów, mających nam zapewnić włosy jak z reklamy. Dziś przedstawię Wam kilka produktów, które wytestowałam na swoich i nie tylko swoich włosach. Sama od wielu lat dbałam o swoje włosy, tylko i wyłącznie za pomocą jedwabiu. Od jakiegoś roku zdecydowałam się wprowadzić do pielęgnacji włosów różne maski i odżywki. Oto produkty , które chcę Wam dzisiaj przedstawić:

Schwarzkopf, Gliss Kur Shea Cashmere- Maseczka intensywnie pielęgnująca
Kupicie ją za około 20 złotych. Nakładam ją po umyciu włosów, dzięki czemu ma lepszy poślizg i aplikacja jest prostsza. Pozostawiam ją na 1 minutę i spłukuję. Dzięki niej włosy lepiej się rozczesują, są miękkie, nawilżone, pachnące i wygładzone. Konsystencja przypomina masło i ma piękny zapach, który długo utrzymuje się na włosach. Pomoże zarówno bardzo zniszczonym i przesuszonym włosom, jak również osobą, które potrzebują odżywienia i regeneracji. Świetnie nada się po okresie wakacyjnym.

Schwarzkopf, Gliss Kur, Hair, Repair with liquid kreatin complex
Jest to odżywka bez spłukiwania w sprayu. Aplikacja jest bardzo prosta. Odżywka kosztuje około 19 złotych. Przeznaczona jest do włosów zniszczonych i bardzo suchych. Sprawia, że nasze włosy rzadziej się łamią, łatwiej się rozczesują, regenerują się i mają piękny połysk. Jeśli męczycie włosy różnymi zabiegami fryzjerskimi i ,,smażyliście" je na słońcu, to jest to coś dla Was!

Marion, Natura Silk- Jedwabna kuracja
To najlepszy jedwab jaki miałam w cenie 11 złotych. Wygładza włosy, dosłownie ,,skleja" rozdwojone końcówki, włosy pięknie lśnią i lepiej się układają. Wystarczy jedna kropla preparatu, by nasze włosy stały się piękniejsze. Aplikacja jest bardzo łatwa, ponieważ posiada opakowanie z pompką i jest wydajny.

Schwarzkopf,Shauma- Jedwabiste rozczesywanie
Jest to nowość, która u mnie w ogóle się nie sprawdziła. Na szczęście kupiłam to w promocji za 6 złotych, normalnie kosztuje koło 10. Dusza ilość alkoholu w składzie, sprawia, że przesusza włosy. Absolutnie nie pomaga w rozczesywaniu, a wręcz plącze włosy. Nie zauważyłam, by regenerowała i nabłyszczała włosy. Dla mnie bubel!

Nivea, Hair Care-Diamon Gloss-Diamentowy blask.
Pisałam już od tej odżywce, dlatego tak krótko przypomnę, że ułatwia rozczesywanie włosów i nadaje im piękny blask. Kosztuje 8-9 złotych.

Zapraszam Was na obejrzenie filmiku, poświęconego tym właśnie produktom. Link znajdziecie na górze, po prawej stronie. Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam gorąco! ;*