niedziela, 22 września 2013

Ulubione kosmetyki mojej babci: wrotycz na problemy skórne

Siemanko! ;)
Bardzo spodobała Wam seria "Ulubione kosmetyki mojej babci", która pojawiła się jakiś temu na moim blogu. W pierwszej jej odsłonie zaprezentowałam opinię mojej babci i mamy, a także moją na temat kosmetyków marki Mixa. Jeśli jeszcze jej nie widzieliście, zapraszam tutaj: klik. Dzisiaj zaprezentuje Wam coś, co zrewolucjonizowało pielęgnacje skóry mojej babci, która jak wiecie nie jest w najlepszym stanie ponieważ choruje m.in na cukrzyce. Czym jest to "coś"? Otóż przedstawię Wam dziś moje wiadomości na temat wrotyczu. Jeśli borykacie się z problemami skóry takimi jak łuszczyca, atopowe zapalenie skóry, trądzik, czy ekstremalnie sucha skóra zapraszam do przeczytania tego wpisu.


Na początek kilka informacji teoretycznych. Wrotycz jest rośliną wieloletnią, silnie pachnącą o nieco kamforowym smaku. Kwitnie od lipca co września. Teraz mamy końcówkę września i być może będzie Wam ciężko znaleźć świeży wrotycz, ale bez problemu znajdziecie go w sklepach zielarskich. Mi udało się np. kupić zasuszony i zmielony kwiat wrotyczu. Świeży wrotycz jest rośliną na długiej zielonej łodydze z żółtym kwiatem. Możecie go zobaczyć na zdjęciu wyżej.

Wrotycz występuje masowo na polach, łąkach i przy drogach. Ma dosłownie milion zastosowań. Ja zwykle nie wierze w produkty, która działają praktycznie na wszystko, ale nie wiem jak to jest w przypadku wrotyczu, bo znam tylko jego dobroczynne działanie na skórę.
Wrotycz i preparaty wrotyczowe pobudzają akcje serca, regulują miesiączkowanie, przynoszą ulgę w bólu głowy, brzucha, także podczas miesiączki. Przyspieszają leczenie odry, anginy i innych chorób zakaźnych. Działają napotnie i  przeciwgorączkowo.Hamują objawy łuszczycy, leczą zmiany trądzikowe, cofają obrzęki. Działają przeciwgorączkowo, przeciwwirusowo, wykrztuśnie, wzmacniająco. Przyjmując wrotycz wewnętrznie należy uważać, gdyż łatwo go przedawkować i uzależnić się od niego. Nie znam się na tym i skupie się tylko na tym co  przetestowała moja babcia, czy stosowanie wrotyczu  zewnętrznie. Należy też pamiętać, że wrotycz zakazany jest dla kobiet w ciąży i karmiących.

Przez ostatnie tygodnie, zbierałam dla mojej babci wrotycz. Używała świeżo zrywanego wortyczu, ale też suszyła go, aby móc z niego korzystać w okresie jesienno-zimowym, kiedy nie będzie go można zerwać.


Na skórze mojej babci tworzyły się suche miejsca z drobnymi rankami i pęcherzykami. Wszystko to zniknęło, gdy babcia zaczęła stosować wrotycz w taki oto sposób:
Dodawała do siebie 2 łyżki suszonego lub 3 gałązki świeżego wrotyczu i szklankę wody. Wszystko powinno się zagotować. Następnie powinno się to trzymać pod przykryciem przez jakiś czas. W tym czasie babcia przygotowywała gaze lub gaziki, które wkładała do przygotowanego płynu. Potem gaziki przykłada na wybrane miejsce i co chwile je zmieniała, aby były świeżo nasączone. Trwało to około 30 minut.
Sposób ten sprawdził się zarówno u mojej babci, jak i też u  jej koleżanki, która choruje na łuszczyce. Wydawała mnóstwo pieniędzy na wszelkie maści i leki, ale dopiero wrotycz przyniósł jej długotrwałą ulgę.

Podam Wam jeszcze dwa przepisy na to co można zrobić z wrotyczem, jeśli mamy problemy ze skórą. Nie testowała ich moja babcia, ale podobno są również skuteczne.
Oto przepis na nalewkę wortczową, którą możecie przecierać twarzy kiedy macie trądzik, lub może stać się składnikiem innych preparatów: 1 szklanka świeżego lub suchego wrotyczu, 250-300 ml alkoholu, to wszystko powinno się macerować przez 7 dni w zamkniętym i ciemnym słoju.
A oto przepis dla osób borykających się z łuszczycą: 3 łyżki maści nagietkowej, 1 łyżka nalewki wrotyczowej, 2 łyżeczki maści ichtiolowej, 1 łyżeczka maści propolisowej. To wszystko łączymy ze sobą i stosujemy na skórę.

I to wszystko co chciałam Wam przekazać na temat wrotyczu. Jak widzicie jest to coś co możecie mieć całkowicie za darmo. Nawet jeśli kupicie go w sklepie zielarskim nie kosztuje majątku. Bardzo pomógł mojej babci i będzie do niego wracać, jeśli problemy wrócą. Jeśli jesteście zainteresowani wrotyczem zachęcam do poczytania o nim w internecie, tam znajdziecie wiele innych przepisów, a także lepiej poznacie jego działanie.

Dajcie znać, czy spotkaliście się kiedyś z wrotyczem. A może stosujecie jakieś inne rośliny? Czekam na Wasze komentarze. ;)

6 komentarzy:

  1. Super, Kochana :) Uwielbiam babcine i takie "znachorskie" metody :) Ostatnio dowiedziałam się, że taka roślinka jak -kalina- ma działanie silnie rozkurczowe (przy bolesnych miesiączkach na które cierpię) i zagłębiłam się w temat ziołolecznictwa. Planuję serię notek na ten temat :)

    OdpowiedzUsuń
  2. pierwszy raz o nim czytam ;)
    ja z ziółek to tylko rumianek popijam, na cerę itp., miętę...
    takie bardziej znane ;))))))

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy nie słyszałam o właściwościach wrotyczu ;]

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam zamiar spróbować z wrotyczem, dziękuję za wpis!
    Jak długo Twoja Babcia stosowała wrotycz, żeby pomógł i czy problem szybko nie powrócił? Pozdrawiam serdecznie, Agata

    OdpowiedzUsuń