Pokazywanie postów oznaczonych etykietą L'biotica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą L'biotica. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 2 marca 2015

Ulubieńcy lutego 2015.

Serwus! :)
Przyszedł czas na jeden z moich ulubionych wpisów. Lubie je zarówno czytać u innych jak i pisać na własnym blogu. Po świeżej dawce "Ulubieńców...." zawsze w głowie rodzi się pomysł na zakupy i chęć wypróbowania czegoś nowego. Jedyny minus to fakt, że nasz portfel może na tym nieco ucierpieć. Ale co tam..... Zapraszam Was na moich ulubieńców minionego miesiąca ;)


L'biotica, Biovax BB Beauty Benefit, odżywka 60 sekund do włosów suchych i zniszczonych- na pewno znacie słynne maseczki Biovaxu w słoiczkach. Muszę przyznać, że ta 60 sekundowa odżywka sprawdza się u mnie lepiej niż maseczki. Polecam ją osobą, które nie mają czasu dbać o włosy. Minuta wystarczy, aby kosmetyk odżywił nasze kosmyki, dodał im blasku, poprawił ich wygląd i ułatwił rozczesywanie. Ma bogaty skład a kosztuje około 16 złotych.

Turbie Twist, turban do włosów- jak posiadaczka długich i gęstych włosów, zawsze po ich umyciu miałam problem z wykonaniem idealnego turbana. W końcu dostałam od mojej przyjaciółki Oli Turbie Twist, który okazał się świetnych gadżetem. Przy jego pomocy w kilka sekund stworzymy idealny turban, który jest lekki i nie zsuwa się z głowy. 

Essence, Studio Nails, Ultra Gloss Nail Shine- jest to lakier nawierzchniowy, który kosztuje 10 złotych. Bardzo lubię i polecam top coat z Sally Hansen Insta- Dri, ale tym razem postanowiłam wypróbować coś tańszego. Produkt z Essence, ma idealna konsystencję, która przyspiesza wysychanie lakieru, utrwala manicure i nadaje ładny połysk 

The balm, Nude'tude- uwielbiam tą paletkę cieni. Jest idealna zarówno do makijażu wieczorowego jak i dziennego. Dwanaście cieni jest zamkniętych w efektownym opakowaniu z lusterkiem. Cienie super się nakładają i są bardzo trwałe. Cudeńko, które kosztuje 120-150 złotych. Szczególnie podoba mi się kolor o nazwie "sexy" :)


Zoeva, 227 Luxe Soft Definer, pędzel do rozcierania cieni- pędzel niemieckiej marki, dzięki któremu cienie dużo łatwiej i szybciej się rozcierają. Naprawdę ułatwia pracę i jest bardzo łatwy w użyciu. Dzięki białemu koloru włosia, zawsze wiemy jaki kolor aktualnie się na nim znajduje. Kosztuje około 30 złotych. 

I to już wszystko. Czekam na Wasze komentarze :) 

sobota, 30 listopada 2013

Ulubieńcy listopada 2013

Serwus!
Dziś ostatni dzień listopada, a więc jest  to idealna okazja, abym zaprezentowała Wam kosmetyki, które polubiłam w tym miesiącu. Zapraszam do czytania i oglądania! ;)



Babydream fur Mama, Wohlfuhl-Bad, Balsam do kąpieli- co prawda jest to produkt przeznaczony dla mam, ale myślę, że każdy z nas powinien być z niego zadowolony. Jest to produkt, który jednocześnie myje i pielęgnuje nasze ciało.  Ładnie je nawilża i odżywia, a wszystko to w cenie około 10 złotych. Sprawdzi się u osób, która nie lubią , bądź nie mają czasu na nawilżanie swojego ciała po kąpieli czy prysznicu.  Balsam ma dość specyficzny zapach, który nie każdemu przypadnie do gustu. To świetnie rozwiązanie dla przyszłych i świeżo upieczonych mam, ale też dla wszystkich, którym brakuje czasu i ochoty, aby zadbać o skórę.

Bielenda, Aromatherapy, Olejek do kąpieli, mandarynka + werbena, Harmony- do wyboru mamy kilka wersji zapachowych produktu. Olejek pielęgnuje nasze ciało, a także umila kąpiel- pianą i zapachem. Jego promocyjna cena wynosi 12-13 złotych. Regularna około 17 złotych. Jest idealny do relaksującej kąpieli po ciężkim dniu w pracy, czy na uczelni.

Sahar, olejek migdałowy- używam go do pielęgnacji swoich włosów. Zapłaciłam za niego 12 złotych i 50 groszy w Złotych Tarasach w Warszawie. Lekko go podgrzewam i wsmarowuje w swoje włosy, które go uwielbiają. Pięknie błyszczą, ładnie się rozczesują i są odżywione.

Echosline, Colour up, Maska Castano- oto produkt, który można kupić w sklepach i hurtowniach fryzjerskich. Jego zadanie to odświeżenie naszego naturalnego lub farbowanego koloru, oraz odżywienie włosów. Ja posiadam wersję do włosów kasztanowych, bo właśnie na taki kolor pofarbowałam swoje włosy kilka tygodni temu. Dzięki używaniu tej maski cały czas mogę cieszyć się ładnym kolorem i pięknie wyglądającymi włosami. Maseczkę nakładamy na 3-5 lub 15 minut  po  umyciu włosów i spłukujemy. Kosztuje około 30- 35 złotych.

L'biotica, Lip Therapy, Ochronny balsam do ust- świetny produkt, który chroni nasze usta zarówno przed mrozem jak i promieniami słonecznymi. Możemy go stosować i latem i zimą. Świetnie natłuszcza i pielęgnuje nasze usta. Kupiłam go w promocji za 5 złotych.

Catrice, Absolute Nude, paletka do makijażu- o tej paletce pisałam już tutaj: klik. W cenie 20 złotych, mamy 6 dobrych jakościowo cieni w neutralnych kolorach dla każdego i na każdą okazję.


Nivea, krem przeciwzmarszczkowy pod oczy- kupiłam go za około 11 złotych w promocji, jego regularna cena wynosi około 13 złotych. Głównie zależało mi na nawilżeniu skóry w okół moich oczu. Krem delikatnie nawilża i wygładza skórę.

Ingrid, Nail Polish- o tych lakierach pisałam tutaj: klik. Obecnie mam dwa kolory 411-beż, oraz 324- brąz. Było to moje ulubione zestawienie kolorystyczne z tego miesiąca. Lakiery kosztują 3 złote, a są naprawdę trwałe i piękne błyszczą.


Maybelline, Super Stay 10 h, tint gloss- oto trwała pomadka-błyszczyk do ust, który ich nie wysusza. Kosztuje około 25 złotych. Daje piękny głęboki kolor i połysk na ustach. Połysk z czasem znika, ale kolor pozostaje na bardzo długo. Mój kolor 190 Forever Beryy, czyli dość ciemna czerwień.

Catrice, Camouflage cream- za 13 złotych mamy produkt, który rewelacyjnie kryje. Jest to świetny korektor, a właściwie prawdziwy kamuflaż. Jego konsystencja nie sprawia problemu podczas aplikacji i nie obciąża też zbytnio skóry. Dostępny jest w trzech kolorach. Ja posiadam ten najciemniejszy.

Już dziś zapraszam Was na wpis, który pojawi się za miesiąc. Zaprezentuje w nim moje ulubione produkty z całego roku! Nie mogę się doczekać! Witam też, wszystkich nowych czytelników, których w tym miesiącu przybyło. Dziękuję, że jesteście! :)  


czwartek, 23 maja 2013

Ulubione kosmetyki mojej mamy: pielęgnacja

Cześć!
Zapraszam do przeczytania dzisiejszego wpisu serii ,,Ulubione kosmetyki mojej mamy". Dziś zaprezentuje kosmetyki do pielęgnacji.

Uważam, że kosmetyki do pielęgnacji to te, którym powinniśmy przyjżeć się bliżej, starannie je wybierać i nie żałować na nie pieniędzy. Należy pomagać naturalnemu pięknu, aby jak najdłużej cieszyć się urodą. Ciesze się, że kolekcja kosmetyków przeznaczonych do pilęgnacji mojej mamy jest dość spora i stale się powiększa. A oto kosmetyki, które są jej obecnymi ulubieńcami:


Zacznijmy od włosów, ponieważ tych produktów jest najmniej. Moja mama bardzo często chodzi do zaprzyjaźnionej fryzjerki, które w odpowiedni sposób zajmuje się jej włosami. Z tego powodu pielęgnacja włosów mojej mamy w domu jest bardzo ograniczona i używa po prostu tego co ja.

BingoSpa szampon, minerały z Morza Martwego, z odżywką z kreatyną i spiruliną- za ta ogromną, litrową butlę zapłacimy mniej niż 9 złotych. Szampon polecany jest do włosów przetłuszczających się, ale sprawdza się również na suchych czy zniszczonych. Oczyszcza, a jednocześnie nawilża i odżywia włosy. Dzięki temu pięknie błyszczą, wspaniale się układają i po porostu wyglądają bardzo dobrze. 

 L'biotica, Biovax- maseczki- na zdjęciu widzicie wersje do włosów wypadających, ale mama próbowała już chyba wszystkie dostępne i bardzo je sobie chwali. Kosztuję od 13 do 18 złotych

Pielęgnacja twarzy. Tutaj znajduje się zdecydowanie najwięcej produktów, dlatego od razu przejdę do rzeczy.

Bielenda, Bawełna, 2-fazowy płyn do demakijażu oczu- kosztuje 6-8 złotych.  Radzi sobie nawet z ciemnym i mocnym makijażem, bez konieczności tarcia oka. Wystarczy na kilka sekund przyłożyć wacik, nasączony tym płynem, a makijaż ładnie się rozpuści. Produkt jest  wydajny i nie podrażnia oczu.Czy wzmacnia rzęsy? Na pewno w jakimś małym stopniu tak.

Bioderma, Sensibo H2O, płyn micelarny- drogi, ale bardzo dobry płyn. Świetnie zmywa makijaż i wszelkie zanieczyszczenia z twarzy. Kosztuje 50-70 złotych

Lirene, Cera Sucha i bardzo sucha, Tonik odżywczo-ochronny-  kosztuje około 11 złotych. Oczyszcza buzię, odświeża ją i nawilża.

Delia Cosmetics, Serum do twarzy z kwasem hialuronowym-  kosztuje 10 - 12 złotych. Delikatnie nawilża i wygładza cerę.

Siquens, Renovation, Krem pod oczy- kosztuje 25 - 30 złotych. Bardzo dobrze nawilża i wygładza skórę po oczami. Spłyca zmarszczki i zapobiega opuchnięciom.

Alterra, Krem na noc do skóry dojrzałej z orchideą- nawilża, pielęgnuje, ma dobry skład, a wszystko to w cenie 10 - 11 złotych.

Lirene, Pielęgnacja Oczyszczająca, Delikatnie złuszczający peeling enzymatyczny-  rzeczywiście jest delikatny, ale skuteczny. Oczyszcza i wygładza buzię. Kosztuje 15 - 18 złotych.

BingoSpa, krem do twarzy z olejkiem sezamowym- lekka konsystencja sprawia, że krem szybko się wchłania i nadaje się pod makijaż. Dobrze i długotrwale nawilża. Kosztuje około 25 złotych.

Siquens Renovation na noc i do skóry suchej i wrażliwej- oba kremy, są królami w kosmetyczce mojej mamy. Bardzo dobrze działają na jej skórę i widać to praktycznie każdego dnia. Buzia wygląda młodo, jest nawilżona, wygładzona, a zmarszczki są mniej widoczne. Prawdziwe cudeńka, które kosztuję około 50- 60 złotych.

Planet Spa, Wygładzająca maseczka do twarzy. Formuła peel-off - regularna cena to 20 złotych, promocyjna to około 10 złotych, możecie też kupić jednorazowe saszetki. Moja mama próbowała też innych maseczek z tej serii i praktycznie każda, przypadła jej do gustu.


Neutrogena, głęboko nawilżająca emulsja do ciała, sensitive- bardzo dobry produkt, który świetnie nawilża i to na długo. A do tego wszystkiego ma pompkę. Kosztuje 15 - 20 złotych.

Gratiae peeling i Seacret masło do ciała- prawdziwe cudeńka, o których robiłam już recenzję tutaj: klik.
Nawilżają, oczyszczają, odżywiają i są bardzo wydajne.


BingoSpa,  Silnie Zmiękczający Preparat z 50% kwasami AHA, Hydrosolny zabieg na pękające stopy i spody stóp-  bardzo dobre produkt, które można stosować w dwojaki sposób o czym możecie przeczytać na zdjęciu niżej. Kosztują około 24 złotych każdy. Spełniają swoje zadania. Po zabiegu wystarczy dobrym krem i mamy stopy jak marzenie.
Anida, krem do rąk i paznokci z woskiem pszczelim i olejem makadmia- krem kosztuje około 4 złotych i możecie go dostać w Drogeriach Natura. Już na drugim miejscu w składzie zawiera, obiecany przez producenta olej makadamia. Świetnie nawilża i odżywia.

Neutrogena, peeling do stóp- delikatny, ale skuteczny, Zdziera martwy naskórek i sprawia, że krem lepiej wchłania się w skórę.Kosztuje około 17 złotych.

Neutrogena, krem do stóp na zrogowacenia- nawilża, wygładza i zmiękcza. Jest to długotrwały efekt. Kosztuje około 17 złotych.

I to już wszystko co chciałam Wam dziś zaprezentować. Zapraszam do dwóch wcześniejszych wpisów, poświęconych kosmetykom do makijażu, oraz lakierom i zmywaczom do paznokci, które lubi moja mama: klik 1, klik 2.
Mam nadzieję, że dzięki tej serii znalazłyście ciekawe propozycję kosmetyków dla swoich mam, ale również dla siebie, nie zależnie od wieku. Dajcie znać, czy chcielibyście aby ta seria jeszcze kiedyś pojawiła się na moim blogu, gdy moja mama odkryje jakieś ciekawe kosmetyki. ;)

Na zakończenie z okazji zbliżającego się Dnia Matki, chciałabym złożyć wszystkim Mamusią życzenia. Wszystkiego dobrego, dużo zdrowia i dużo uśmiechu na twarzy! ;*

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Ulubieńcy kwietnia 2013

Cześć!
Mamy koniec miesiąca, a więc tradycyjne czas na krótkie recenzje moich ulubionych kosmetyków. Mam nadzieję, że staną się również Waszymi ulubieńcami.


BingoSpa, balsam brzoskwiniowy do dłoni-  oto produkt, który dobrze pielęgnuje nasze dłonie               i nieziemsko pachnie. Kosztuje około 10 złotych. Ma dość gęstą, ale łatwo rozprowadzającą się konsystencję. Nawilża i odżywia nasze dłoni, a przy tym pachnie świeżo i owocowo.

L'biotica, Biovax- intensywnie regenerująca maseczka, naturalne oleje: argan, makadmia, kokos- o tym produkcie, mogliście poczytać już na moim blogu tutaj: klik. Maseczka kosztuje w zależności od tego, gdzie ją kupicie od 13 do 17 złotych. Bardzo dobrze nawilża i odżywia włosy. Polecam wszystkim, którzy chcą wzbogacić pielęgnacje swoich włosów, lub tym którzy nie mają czasu na wypróbowanie metody olejowania.



Zenner, Ewa Schmitt, Zmywacz do paznokci- gel z olejkiem z zielonej herbaty i witaminą E- kosztuje 7-8 złotych. Ma ciekawą, dość gęstą konsystencje, która dobrze zmywa lakier z paznokci,            a jednocześnie pielęgnuje skórki.

Hipp babysanft, Szampon dla dzieci- choć dedykowany jest dla najmłodszych, sprawdza się również na moich włosach. Mam bardzo dobry skład, pozbawiony wszelkich niepożądanych składników. Dobrze oczyszcza i nie powoduje szybszego przetłuszczania się włosów. Ładnie się pieni, a włosy po jego użyciu są miękkie i błyszczące. Kosztuje około 11 złotych. Moim zdaniem jest odrobinę lepszy od podobnego szamponu Babydream z Rossmanna,  ponieważ dogłębniej oczyszcza włosy.



Rossmann, Babydream fur Mama, Olejek do pielęgnacji ciała- produkt kierowany do przyszłych mam, ale używać go może każdy. U mnie sprawdza się jako olejek do włosów, ale też  do ciała. Kosztuje około 11 złotych i ma bardzo dobry skład, napakowany olejkami. Nawilża i odżywa ciało. Tak samo dobrze, działa na włosy.



Garnier, Czysta Skóra Fruit Energy, Żel oczyszczająco-rewitalizujący- kupiłam go w Biedronce za 10 złotych. W drogeriach można go dostać za około 13 złotych. Ma przyjemny, orzeźwiający, owocowy zapach. Dobrze zmywa resztki makijażu, sebum i wszelkie zanieczyszczenia.

Mary Kay, TimeWise, Liquid Foundation, podkład matujący- obszerniejszą recenzję tego produktu znajdziecie tutaj: klik.  Jest to bardzo dobry podkład matujący i kryjący. Kupiłam go na allegro za około 40 złotych.

Farmona, Jantar, Odżywka do włosów i skóry głowy- produkt osławiony na yt i blogach, w końcu wpadł w moje ręce. Kosztuje 8-10 złotych, ale jest dość ciężko dostępny. Stosuje się go codziennie przez 3 tygodnie, wcierając w skórę głowy. Następnie wskazane jest zrobienie kilku dni przerwy i wznowienie kuracji. Wcierka hamuje wypadanie włosów sprawia, że są grubsze, zdrowsze i błyszczące. Warto spróbować. Jedna buteleczka wystarczyła mi na całą 3 tygodniową kurację i kilka dni następnej. Niestety jest nieco nieporęczna, dlatego produkt przelewam sobie do buteleczki kupionej w Rossmannie za około 2-3 złote.



Golden Rose, Miss Selene, Lakiery do paznokci- kiedyś bardzo nie lubiłam tych lakierów, ponieważ były słabej jakości. Obecnie stały się moimi ulubieńcami. Być może ich formuła została ulepszona, albo moje paznokcie się zmieniły. W tym miesiącu polubiłam odcień ciemnej brzoskwini- 214 i ostrego różu-219. Dwie warstwy lakieru, dobrze kryją moje paznokcie. Ładnie błyszczą i przez kilka dni wyglądają dobrze.



Wibo, Last&Shine, Lacqer- oto nowa seria lakierów z Wibo, która ma pięknie błyszczeć i być trwała do 5 dni. Pisałam o niej tutaj: klik. Faktycznie jest to bardzo dobry lakier w cenie 7-8 złotych. Wybrałam odcień numer 1.



Czy któryś z tych produktów zagości, a być może już gości w Waszych kosmetyczkach?

Na zakończenie, życzę Wam ciepłego i udanego długiego weekendu majowego!

niedziela, 21 kwietnia 2013

L'biotica, Biovax-intensywnie regenerująca maseczka, naturalne oleje:argan, makadamia, kokos.

Cześć!
Dzisiaj przygotowałam recenzję produktów, które są odpowiedzią na trwające nie przerwanie zainteresowanie olejowaniem włosów. Jest to metoda pielęgnacyjna, polegająca na wcieraniu dowolnych olejków we włosy i w skórę głowy. Jestem wielką fanką tego sposobu odżywiania włosów i stosuje go już od kilku miesięcy. Zdaje sobie sprawę, że jest to dość czasochłonna metoda i nie każdy może sobie na nią pozwolić. Pokażę Wam dzisiaj produkt, który może być ciekawym zamiennikiem, tradycyjnego olejowania włosów.


W serii niezastąpionych kosmetyków Biovax, pojawiła się nowa linia produktów wzbogacona o olejki. W jej skład wchodzi: szampon, maska i eliksir. Mi udało się przetestować dwa ostatnie. Cena tych produktów waha się w granicach 12-19 złotych.

Zakupiłam pełnowymiarowe opakowanie maseczki, w której znalazłam też czepek i próbkę eliksiru. W prezencie dostałam jeszcze kilka próbek wygładzająco-nawilżającego eliksiru.



Świetnie sprawdza się na końcówkach włosów. Nawilża, odżywia, wygładza i zapobiega rozdwajaniu. Ma dość płynną, oleistą konsystencje, która łatwo się rozprowadza.

Maseczkę nakładam po umyciu włosów. Następnie używam dołączonego czepka i wszystko to okręcam ręcznikiem. Dzięki temu, maseczka lepiej działa. Jeśli nie macie czasu na taką aplikacje, można ją też nakładać podobnie jak odżywkę na kilka minut. Czasem jednak warto poświęcić naszym włosom dłuższą chwilę, szczególnie jeśli są zniszczone. Maska ma delikatny słodki zapach.

Producent obiecuje nam oleje w składzie kosmetyku i faktycznie występują na 8, 9 i 10 miejscu. Olej arganowy szczególnie dobrze, sprawdza się na zniszczonych włosach- nabłyszcza, hamuje procesy starzenia itp. Olej makadamia świetnie odżywia włosy i skórę głowy. Olej kokosowy wnika w głębokie warstwy włókna włosa.

Efekt? Włosy dobrze się rozczesują, błyszczą, są odżywione i piękniejsze z każdym kolejnym użyciem. Maseczkę polecam absolutnie każdemu, a szczególnie osobą, które zwykle nie mają czasu na pielęgnacje włosów, lub mają problem z suchymi i zniszczonymi kosmykami.

Czy maseczka ta może zastąpić tradycyjne olejowanie włosów? Moim zdaniem nie. Nakładanie czystego olejku na włosy daje naprawdę niesamowite efekty. Maska działa bardzo dobrze, ale nie aż tak spektakularnie. Mimo to jest naprawdę dobra i moim zdaniem , warto ją spróbować.

A Wy lubicie olejować włosy? Skusicie się na tą nowość?


środa, 31 października 2012

Ulubieńcy października 2012

Serwus!
Za moim oknem śnieg, choć już topniejący to jednak jest. Jeszcze parę dni temu było go znacznie więcej i czułam się tak, jakby był grudzień i Święta zapasem. Mam jednak nadzieję, że jesień powoli wraca, a zima ma czas żeby do nas zawitać na dłużej.

Tyle słowem wstępu, a teraz czas na ulubieńców (choć za oknem śnieg)  października :)


L'biotica, Biovax, Intensywnie regenerująca maseczka kreatyna + jedwab-  kupiłam ją w promocji za około 14 złotych. Regularna cena tej maseczki wynosi około 20 złotych. Standardowo opakowanie zawiera oprócz maseczki, czepek i próbkę kosmetyku. Główną zaletą tej maseczki jest to, że można ją stosować na szybko i wtedy trzymamy ją na włosach tylko 3 minut. Kiedy mamy czas bardziej zadbać o włosy, nakładamy ją na 20 minut i wkładamy czepek. Po jej użyciu włosy są lśniące i faktycznie zregenerowane. Bardzo dobrze sobie z radzi z suchymi końcówkami.

Bielenda, Orzech & Bursztyn, Nawilżający krem BB 5 w 1 - o tym produkcie szykuję oddzielny wpis, dlatego dziś napiszę krótko. Jego cena wynosi około 14 złotych i moim zdaniem spodoba się posiadaczkom i cery słuchej i tłustej i mieszanej. Lubię go używać samodzielnie lub mieszając z podkładem. Cera wygląda promiennie i naprawdę dobrze.

Bioliq, 25+, krem nawilżający pod oczy-  można go kupić w aptece za koło 14 złotych. Choć do wieku 25+ jeszcze trochę mi brakuje, to spisywał się u mnie dobrze. Ładnie nawilżał i wygładzał okolice oczu. Nie wiem jednak, czy kupię go ponownie, ponieważ aż tak bardzo mnie nie zachwycił.

 Essence, superfine eyeliner pen- kosztuje 10-11 złotych. Ma świetny, długaśny aplikator, który początkowo wydawał mi się trudny w użyciu. Tak naprawdę jest jednak bardzo precyzyjny. Jest bardzo trwały i nadaje się idealnie do dziennych makijaży.



L'oreal , Nutri Gold, nawilżająca terpia odżywcza na dzień- możecie też kupić wersję na noc i krem pod oczy. Produkt kosztuje około 35-40 złotych. Choć mam wersję na dzień, to uważam, że absolutnie nie nadaje się pod makijaż. Krem po aplikacji zostawia na twarzy błyszczącą powłokę, dlatego używam go na noc lub w dzień, kiedy nie nakładam makijażu. Mimo tej małej wady faktycznie bardzo dobrze odżywia i nawilża skórę na długo. Myślę, że świetnie się spisze, podczas temperatur poniżej 0.

Kobo professional, pearl'n' minera- mam kolor 117, czyli piękną czerwień z drobinkami. Błyszczyk kupiłam za 5 złotych w promocji, regularna cena wynosi około 20 złotych. Produkt ma przyjemną konsystencję, która pokrywa usta kolorem i pięknym blaskiem. Do tego jest to trwały błyszczyk.

Pierre Rene, color balm- jest to pomadka, która jednocześnie chroni nasze usta i pięknie je podkreśla. Kosztuje około 8 złotych i jest dostępna w wielu kolorach. Ja mam 16 Natural. Pomadka pokrywa usta delikatnym kolorem i dodaje im blasku, przez co wyglądają na zadbanie i piękne. Nie jest mega trwała, ale daje świetny efekt. Myślę, że skuszę się jeszcze na jakiś kolor.

Paloma, Hand Spa, Intensywnie nawilżający krem do rąk w sprayu- jest to bardzo dajny gadżet do torebki, na biurko, czy do samochodu. Wystarczy psiknąć, rozsmarować, produkt natychmiast się wchłonie, a nasze dłonie będą nawilżone. Nie jest to efekt długotrwały i intensywny, ale wystarczający, aby zadbać o dłonie. Krem w promocji kosztuje 5-6 złotych, a jego regularna cena wynosi około 10 złotych.

Sensique, solny 2-fazowy peeling do rąk drobnoziarnisty- to prawdziwe małe, wydajne cudeńko. W promocji kosztuj około 5 złotych, a bez niej około 10 złotych. Mam wersję o zapachu limonki, która zawiera oliwę z oliwek, olejek rycynowy, witaminę A i E. Wystarczy dobrze wstrząsnąć buteleczką, aby powstał nam peeling, który rewelacyjnie, choć delikatnie złuszcza naskórek i wspaniale nawilża i odżywia dłonie, a także skórki wokół paznokci. Do tego jest bardzo, bardzo wydajny. Jedynym minusem jest opakowanie, które bardzo łatwo zabrudzić peelingiem.

To już wszytko. Produktów nie było zbyt dużo, ale większość z nich jest naprawdę godna uwagi!
Życzę Wam udanego długiego weekendu! ;)

wtorek, 28 sierpnia 2012

Ulubieńcy sierpnia 2012

Hej :)
Kończy nam się ostatni wakacyjny miesiąc, a więc czas na ulubieńców :)






Palmolive Naturals, Ultra Moistuization, Doskonałe Nawilżenie, Oliwka i Mleczko Nawilżające- produkt kupiłam za 10 złotych w promocji. Jego regularna cena to 16-20 złotych. Uwielbiam go z trzech powodów: ma pompkę, nawilża skórę i wspaniale się pieni. Kupujemy go w 750 ml opakowaniu, więc wystarcza na bardzo długo. Ma subtelny zapach, który utrzymuje się na skórze. Wybierać możecie spośród trzech rodzajów tego żelu. :)

Avon, mineralny olejek do ciała- zapłaciłam za niego około 10-11 złotych w promocji. Używałam go głownie do nóg. Choć zawiera w sobie drobinki brokatu, to nie są one widoczne. Nadaje skórze piękny, zdrowy blask. Szczególnie ładnie to wygląda na zdjęciach. Efekt nie utrzymuje się długo, ale olejek jest wydajny i niewielki, dlatego zawsze możemy nałożyć go powtórnie.


L'Biotica, Biowax, Intensywnie regenerująca maseczka, odbudowa osłabionych włosów +proteiny mleczne- kupiłam ją w aptece w promocyjnej cenie 14 złotych. Regularna cena to około 18-20 złotych. Oprócz maseczki w opakowaniu znalazłam termoczepek i próbkę serum. Ta maseczka na moich włosach spisuje się fenomenalnie. Pachnie jak desery mleczne dla dzieci i jest wydajna. Nakładam ją na włosy na 20 minut, bo zwykle tylko tyle mam czasu, zakładam czepek, biorę prysznic i zmywam maseczkę. Włosy są lśniące, gładkie, bardzo dobrze się rozczesują i świetnie wyglądają. Produkt pozbawiony jest parabenów i SLS.



 Safari nail polish, trendy colour- Mój kolor to347 neonowy pomarańcz. Nie mam pojęcia, dlaczego tak polubiłam ten lakier, że mówię o nim kolejny raz. Rzadko kiedy dwa razy pod rząd maluje paznokcie tym samym lakierem, a z tym właśnie tak było. Kosztuje około 3 złotych, a świetnie się trzyma.

Rossman, flink & sauber, chusteczki do czyszczenia okularów- kupiłam je w promocji za około 3 złote. Cena regularna wynosi około 6 złotych. Opakowanie zawiera 50 sztuk zapakowanych chusteczek, które poradzą sobie z każdym zabrudzeniem, nie tylko tym na okularach. Z racji tego, że ja jestem okularnicą, używam ich najczęściej do czyszczenia szkieł i spisują się świetnie. Są niewielkiego, dlatego mogę je mieć zawsze przy sobie.

Sleek make up, paletka Acid- oto moje pierwsza paletka ze Slekka, którą kupiłam podczas wakacji za 30 złotych. Może nie każdemu spodobają się tak intensywne kolory, ale mam już tak wiele stonowanych cieni, że postanowiłam zaszaleć i nie żałuje. Świetna pigmentacja i duże lusterko, to największe plusy tej paletki. Zawiodłam się jedynie nieco nad trwałością cieni. Na moich powiekach bez bazy, cienie utrzymują się bardzo dobrze przez cały dzień. Cienie z tej paletki niestety pod koniec dnia, nie wyglądają już tak dobrze, jak powinny. Jeśli znacie jakąś bazę godną polecenia, to dajcie mi o niej znać w komentarzach.

Rimmel, colour show off lipstick- mój kolor to 030- TELL NO ONE, czyli czerwień. Szminkę kupiłam za 8 złotych w Pepco. Jest trwała i nie wysusza. Na plus zasługuje też fakt, że efekt możemy sobie dozować, od lekkiego podkreślenia ust kolorem, aż po konkretną kobiecą czerwień. Uważam też, że właśnie ten kolor sprawdzi się u każdej z Was. Dodatkowo na ciekawe różowe opakowanie. :)

Czekam na Wasze komentarze i zapraszam do obejrzenia filmiku na yt, link znajdziecie po prawej stronie.  ;*


sobota, 30 czerwca 2012

Ulubieńcy czerwca 2012

Cześć!
Wszystkim, którzy rozpoczęli już wakacje szczerze zazdroszczę. Ja muszę na nie jeszcze trochę poczekać....
Zapraszam Was dziś, na moje ulubione produkty tego miesiąca. Muszę przyznać, że czerwiec to jeden z moich ulubionych miesięcy. To w tym miesiącu mam urodziny, rozpoczęłam przygodę z yt, zawsze dużo się dzieje i zwykle zaczynają się wakacje. Ja wprawdzie sesje mam za sobą, ale dopiero na początku lipca zdaję egzamin licencjacki....ehhh....  Czas na ulubieńców :



Inglot, konturówka w żelu- ja mam kolor 76- biały. Dlaczego biały? Jestem fanką programu ,,Bitwa na głosy". W jednym z odcinków, dziewczyny z drużyny Kamila Bednarka miały zrobione piękne kreski za pomocą białego eyelinera. Strasznie mi się to spodobało i postanowiłam taki mieć. Swój eyeliner kupiłam właśnie w Inglocie za około 35 złotych. Nie jest to mało.Ma wiele zastosować, pięknie podbija kolory cieni, ożywia oko, nadaje na linie wodną. Super!  Dla początkujących, jego konsystencja, może nieco utrudnić malowanie. Można wtedy zmienić ją używając duraline z Inglota lub...

Kobo Professional, utrwalająca baza pod cienie sypkie- to właśnie coś takiego jak płyn duraline z Inglota.  Baza z Kobo kosztuje w promocji 10 złotych, cena regularna to 15-20 złotych. Bardzo ładnie podbija kolor cieni, zmienia cienie w kolorowe eyelinery . Ma wiele zastosowań. Jest wydajna i godna polecenia w cenie promocyjnej :)

Catrice, pędzelek do eyelinera w żelu- a właściwie dwa pędzelki- zgięty i ścięty. Kosztował około 15 złotych, a zapakowany był w solidne opakowanie, które możemy użyć wielokrotnie.Kupiłam ten pędzelek z myślą, aby specjalnie używać go do białej konturówki z Inglota. Spisuje się świetnie i dobrze się czyści.

ColoursWorks London- czyli paleta 18 cienie. Dostałam ją już jakiś czas temu z Anglii. Wydaje mi się, że nie jest dostępna w Polsce.  Zawiera piękne, dobrze napigmentowane kolory, która przyjemnie się aplikują. To właśnie za pomocą tych cienie, bazy z kobo, eyelinera z inglota i pędzelka z catrice tworzyłam na oczach kolorowe kreski, które wzbudzały zachwyt. Bardzo dobry produkt, polecam :)

Rimmel, wake me up- kosztuje około 40 złotych, ja kupiłam go dzięki kuponowi rabatowemu za około 22-24 złote.  Jest idealny, kiedy mamy za sobą długą imprezę, nieprzespaną noc, lub nasza buzia jest poszarzała i sucha. Skóra wygląda po nim promiennie i zdrowo. Ma w sobie małe drobinki, widoczne w słońcu. Rozprowadza się ładnie, ale kryje średnio. Posiadaczki cer tłustych już po jakiś 2 godzinach, zaczną się nieestetycznie błyszczeć. Cery mieszane powinny używać podkładu matującego w strefie T, a na reszcie twarzy właśnie tego podkładu. Często ja tak właśnie robię. Ładnie stapia się ze skórą i wygląda naturalnie.

Sensique, zmywacz do paznokcie o zapachu orchidei z dozownikiem i pompką- kosztował około 8 złotych. Urzekła mnie w nim właśnie ta pompka i dozownik. W zmywaniu spisuje się całkiem dobrze, jest średnio wydajny. Zapach jest taki sobie, ale pokochałam tą pompkę. Wystarczy przyłożyć wacik, nacisnąć i już możemy zmywać paznokcie.

AA, Wrażliwa natura 20+, nawilżająco- rozjaśniający krem pod oczy- cena promocyjna to 10 złotych, regularna to 15 złotych. Krem nie działa cudów, ale przecież w wieku 20 lat nie musimy spłycać zmarszczek, czy napinać skóry. On po prostu bardzo, bardzo dobrze nawilża, ładnie się rozprowadza i szybko wchłania. Nie zawiera parabenów, konserwantów i innych złych składników, dlatego warto spróbować.

L'biotica, Regenrujący krem do rzęs- produkt- cudo! Jeśli malujecie rzęsy, doczepiacie sztuczne rzęsy i poddajecie je innym zabiegom, to musicie mieć ten krem.  Kupicie go w aptece za około 15 złotych. Ma on odżywić rzęsy, wydłużyć je, nawilżyć, pogrubić i zapobiec wypadaniu. Zgadzam się z tym wszystkim. Na dole możecie zobaczyć moje rzęsy przed  i po 32 dniach używania tego kremu. Naprawdę działa, ale musicie pamiętać o systematyczność i codziennym wieczornym nakładaniu go na umyte z makijażu rzęsy. Produkt jest bardzo wydajny i myślę, że wystarczy mi jeszcze na jakieś 2-3 miesiące stosowania. Na pewno pokażę Wam efekty po tym czasie, ale zadowolona jestem już teraz. Rzęsy w ogóle nie wypadają, są ciemniejsze i dłuższe. Produkt nie podrażnia moich oczu.

L'oreal, colour rich vernis- mój numer to 204, kupiłam go w promocji za 10 złotych, cena regularna to 20 złotych. Kolor jest piękny, to brudny róż, który bardzo ładnie wygląda na paznokciach. Sam lakier ma świetną jakość, ładnie się rozprowadza i długo utrzymuje.


Luksja,, witaminowy nektar pod prysznic- za 500 ml zapłacimy około 9-12 złotych. Ja swój wariant zapachowy Grapefruit & Pomegranate dostałam od strony papilot.pl. Strona na organizowała wielkie testowanie tego produktu i udało mi się wsiąść w nim udział. Produkt ma przyjemny zapach, dobrze się pieni i jest wydajny.  Idealny na lato. :) 

Bioderma, Sensibo H2O, płyn micelarny- w końcu i ja mam ten produkt. Jest o nim głośno już od dawna, ale jakoś nie mogłam wydać na niego tych 60-70 złotych. Wpadł w moje ręce, dzięki promocyjnej cenie 39 złotych i nie żałuje.  Również i ja stałam się jego fanką. Cudowanie i szybko zmywa makijaż, nawet ten bardzo ciemny na oku. Nie podrażnia, nie uczula, pielęgnuje buzie. Zostało o nim już tak wiele powiedziane, że nie będę Was już zanudzać. Powiem tylko, że go uwielbiam.

Tyle na dziś. Buziaki! ;*