piątek, 6 grudnia 2013

Ulubione kosmetyki mojej mamy: nowoście w jej kosmetyczce.

Witam Was w tym wyjątkowym dniu!
Są Mikołajki, a do tego w moim mieście jest już prawdziwa zima. Ponieważ Święta zbliżają się wielkimi krokami, pewnie myślicie już o zakupie prezentów. Mam nadzieję, że mój dzisiejszy wpis, trochę Wam w tym pomoże. Oto kolejna odsłona serii, która jakiś czas temu pojawiła się na moim blogu: "Ulubione kosmetyki mojej mamy". Dziś pokażę Wam nowości w kosmetyczce mojej mamy. Produkty, które dostała ode mnie lub kupiła z mojego polecenia. Myślę, że znajdziecie wśród nich produkty, dla siebie, ale też dla swoich mam, babć,czy innych bliskich osób, niezależnie od wieku.



Sally Hansen, Insta-Dri,Top Coat- ten produkt, pewnie kojarzycie już z  mojego bloga. Łączy on w sobie zalety nabłyszczacza i utrwalacza. Do tego sprawia, że lakier szybciej wysycha. Kosztuje około 24 złotych.

Avon, Ultra Colour- oto szminka, która jednocześnie pielęgnuje nasze usta, ale też dodaje im koloru i blasku. Jest więc idealna właśnie w okresie zimowym, ponieważ nie wysusza ust. Moja mama jest posiadaczką koloru Sparking Nude, czyli beżu z dodatkiem mieniących się srebrnych drobinek. Drobinki nie migrują po naszej twarzy w ciągu dnia i nie tworzą też dyskotekowego efektu. Szminka sprawdzi się zarówno do makijażu dziennego i wieczorowego. Trwałość jest całkiem dobra, jak na tego typu produkt. Kosztuje około 25 złotych.


Maybelline, Color Sensational- jest to nawilżająca szminka do ust, która nadaje im kolor i połysk. Podobnie jak szminka opisywana wyżej, sprawdzi się na naszych ustach także zimą. Moja mam polubiła kolor 720 Mocha Muse, czyli beż, przełamany odrobiną różu. Jak na produkt nawilżający i koloryzujący, trwałość jest naprawdę ok. Szminka nadaje połysk ustom, ale nie ma w sobie drobinek. Kosztuję trochę więcej niż 20 złotych.


Avon, Super Shock, gel eyeliner- jest to żelowa kredka do oczu o głębokim i trwałym kolorze. Z łatwością namalujecie nią dowolne kreski. Moja mama najbardziej lubi czarne kreski, dlatego jej kredka ma kolor o nazwie: black. Kredka kosztuje około 18 złotych.

Maybelline, Color Tattoo, 24 hr- jest to produkt, który można stosować na kilka sposobów. Może być np. bazą pod cienie lub samym cieniem. Jest bardzo trwały i pięknie rozświetla, oraz przyciemnia oko. Do jego aplikacji świetnie sprawdzają się palce. Moja mama jest posiadaczką koloru, który myślę, że spodoba się większości z Was: 35- on and on bronze. Kosztuje około 25 złotych.

Urban Decay, eyeshadow- oto cień, który uwielbiam i ja i moja mama. Jego aplikacja to sama przyjemność, jest trwały i świetny jakościowo.Mi udało się go kupić za mniej niż 20 złotych w outelcie kosmetycznym. Sama posiadam też inne kolory tych cieni. Kolor mojej mamy to YDK, czyli rozświetlający brąz.


Tołpa, Dermo Face Hydrativ, nawilżające serum odprężające- i na koniec produkt przeznaczony do pielęgnacji. Moja mama jest posiadaczką cery suchej i używa go na noc. Jego niewielka ilość wystarczy, aby można było go zaaplikować na całą twarz. Dodatkowo zawiera pipetę, która dozuje produkt. Konsystencja jest dość lejąca. Serum pachnie bardzo przyjemnie i szybko się wchłania. Ładnie nawilża i wygładza buzię. Kosztuje około 30 złotych.

Zapraszam do przeczytania wcześniejszych wpisów z serii "Ulubione kosmetyki mojej mamy":
klik.
A także do serii "Ulubione kosmetyki mojej babci":
klik.

Dajcie znać czy podoba Wam się seria "Ulubione kosmetyki mojej mamy". Pochwalcie się też, czy odwiedził Was Mikołaj. A przede wszystkim dajcie znać, czy wszystko u Was w porządku w związku z nadejściem zimy i silnym wiatrem.
Trzymajcie się! Pa! ;*


5 komentarzy:

  1. Właśnie zaczynam testowanie tego cudeńka od Sally Hansen :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam Avonowe szminki, szczególnie z tej serii:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również coraz bardziej je lubię i powiększam swoją kolekcje. ;)

      Usuń